Wojna Trumpa i Netanjahu może wywołać nowy kryzys gospodarczy

7 mar 2026

Konflikt między Izraelem a Iranem, w który coraz mocniej angażują się Stany Zjednoczone, zaczyna przynosić poważne skutki gospodarcze. Wojna Donalda Trumpa i Benjamina Netanjahu uderza nie tylko w Bliski Wschód, ale także w światowe rynki energii, transportu i żywności. Jeśli eskalacja potrwa dłużej, świat może stanąć w obliczu wstrząsu gospodarczego porównywalnego – a być może nawet większego – niż ten po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku.

Największym problemem jest sytuacja w cieśninie Ormuz. To jeden z kluczowych szlaków energetycznych świata – przepływa przez nią około 20 proc. globalnych dostaw ropy i gazu. W wyniku działań wojennych transport w regionie został poważnie zakłócony, a ponad 150 tankowców czeka na możliwość bezpiecznego przepłynięcia.

Jednocześnie Iran uderza w infrastrukturę energetyczną na Bliskim Wschodzie. Ataki i strajki doprowadziły do zatrzymania pracy największej katarskiej instalacji LNG w Ras Laffan oraz dużej rafinerii w Arabii Saudyjskiej. Irak zaczyna ograniczać wydobycie ropy, ponieważ magazyny są już pełne, a eksport staje się coraz trudniejszy.

Jeśli blokada cieśniny Ormuz potrwa dwa tygodnie, z rynku może zniknąć ponad 250 milionów baryłek ropy. W takim scenariuszu część producentów z Zatoki Perskiej byłaby zmuszona ograniczyć wydobycie.

Na razie rynki ropy reagują stosunkowo spokojnie. Baryłka Brent kosztuje około 84 dolarów – to mniej więcej o 30 procent więcej niż przed wybuchem konfliktu, ale wciąż wyraźnie mniej niż 128 dolarów, które osiągnęła po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku.

Wielu inwestorów zakłada, że konflikt nie potrwa długo. Dlatego reakcja rynków pozostaje ograniczona. Jeśli jednak walki będą się przeciągać, skutki dla globalnych łańcuchów dostaw mogą okazać się znacznie poważniejsze.

Skąd ten względny spokój? Ekonomiści wskazują trzy główne powody. Po pierwsze, gospodarki rozwinięte zużywają dziś mniej ropy niż w latach 70. Po drugie, amerykańscy producenci ropy łupkowej zwiększają wydobycie i korzystają na wzroście cen. Po trzecie, na rynek trafiają nowe dostawy z Gujany, Brazylii i Kanady. W razie potrzeby Stany Zjednoczone mogą także sięgnąć po swoje strategiczne rezerwy ropy.

Znacznie poważniej wygląda sytuacja na rynku gazu. Katar, który odpowiada za około 20 procent światowych dostaw LNG, wstrzymał produkcję w instalacji Ras Laffan. To poważny cios dla globalnych rynków energii, ponieważ gaz skroplony w wielu krajach wyznacza cenę energii dla całej gospodarki.

Szacuje się, że zakłócenia mogą oznaczać zniknięcie z rynku nawet 120 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. Dla porównania – po ograniczeniu dostaw z Rosji w 2022 roku świat stracił około 80 miliardów metrów sześciennych.

Najbardziej narażone są państwa Azji. Chiny i Indie są największymi importerami katarskiego LNG. Pakistan niemal w całości opierał się na dostawach z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Bangladesz i Indie sprowadzają z tego kierunku ponad połowę swojego gazu.

Europa jest mniej uzależniona od katarskiego LNG, ale problem wciąż istnieje. Około 10 procent europejskich dostaw pochodzi z Kataru, a w przypadku Włoch udział ten sięga jednej trzeciej. Wielka Brytania importuje stamtąd niewiele, jednak nadal pozostaje wrażliwa na globalne wahania cen energii.

Droższy gaz oznacza wzrost kosztów w całej gospodarce – od przemysłu po rolnictwo. Szczególnie groźna jest sytuacja na rynku nawozów.

Cieśnina Ormuz odpowiada za około 35 procent światowego eksportu mocznika i 45 procent eksportu siarki. Mocznik jest podstawowym nawozem azotowym, od którego zależy nawet połowa światowej produkcji żywności.

Zakłócenia produkcji w Katarze oraz wstrzymanie części instalacji w Iranie doprowadziły już do gwałtownego wzrostu cen nawozów. Cena mocznika na Bliskim Wschodzie wzrosła o około 130 dolarów za tonę i osiągnęła poziom 575–650 dolarów.

Jeśli niedobory nawozów utrzymają się dłużej, plony mogą spaść nawet o połowę. Analitycy ostrzegają, że ceny chleba mogą zacząć rosnąć w ciągu kilku tygodni, a mięsa i jaj w ciągu kilku miesięcy.

Konflikt zaczyna również uderzać w rynki finansowe. Waluty wielu krajów rozwijających się tracą na wartości, ponieważ inwestorzy uciekają do bezpiecznych aktywów – takich jak dolar czy złoto.

Najbardziej zagrożone są państwa o niskich rezerwach walutowych, między innymi Pakistan, Argentyna, Sri Lanka czy Turcja. Wzrost cen energii pogarsza ich bilanse handlowe i może doprowadzić do kryzysów zadłużeniowych.

Na tym jednak problemy się nie kończą. Równolegle narastają napięcia na rynku prywatnych kredytów. Fundusze inwestycyjne, które w ostatnich latach udzielały ogromnych pożyczek firmom technologicznym, zaczynają mieć kłopoty z wypłatą pieniędzy inwestorom.

Jedna z największych firm w tym sektorze – Blue Owl – zablokowała wypłaty z jednego ze swoich funduszy. Powód jest prosty: firma nie była w stanie oddać inwestorom pieniędzy na czas.

Eksperci obawiają się, że jeśli podobne problemy pojawią się w innych funduszach, może dojść do efektu domina. Instytucje finansowe będą zmuszone sprzedawać aktywa, co obniży ich wartość i może wywołać szerszy kryzys finansowy.

Połączenie wojny, drożejącej energii, rosnących cen żywności oraz napięć w sektorze finansowym tworzy niebezpieczną mieszankę. Światowa gospodarka wciąż nie podniosła się w pełni po ostatnim kryzysie inflacyjnym, a nowy wstrząs może okazać się jeszcze poważniejszy.

Najbardziej uderzające jest to, że w czasie gdy miliony ludzi na świecie zmagają się z rosnącymi kosztami życia, Stany Zjednoczone wydają na wojnę z Iranem około dwóch miliardów dolarów dziennie.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...