Nic z tych rzeczy, czyli „ześlizgi” pewnego Szwajcara

15 cze 2023

Franza Hohlera koniecznie trzeba przedstawić, jako że nie jest to pisarz powszechnie znany, tym bardziej w Polsce. Urodzony w 1943 roku Szwajcar, mieszkający w Zurychu, „od półwiecza, z niesłabnącą werwą i powodzeniem bawi publiczność – napisała w posłowiu Małgorzata Łukasiewicz – jako autor, a zarazem wykonawca rozrywkowych i satyrycznych programów na estradach kabaretowych, w radiu i telewizji. 

„Hohler lubi małe formy prozatorskie, jego opowiastki rzadko przekraczają parę stron. Najkrótsza – tytułowy „Wielki karzeł” – ogranicza się do jednego zdania złożonego z dziewięciu słów. Ze zwięzłością idzie w parze prostota komunikatu. Narracja zaczepia się o byle co, o pierwszy lepszy przedmiot z powszedniego otoczenia, i raz-dwa składa się w łatwą do ogarnięcia opowieść. 

Fabuła zredukowana jest do modelu, szkieletu, do minimum niezbędnego, by w ogóle dało się mówić o „historii”. Opowiadania Hohlera są de facto humoreskami z krainy purnonsensu, a istota ich komizmu polega na mechanizmie „ześlizgu”, „przejścia”, „odskoku”. Dokonują się one, nagle, na linii od rzeczywistości realnej i banalnej, do fantastycznej. 

Przy czym, co jest kluczowe dla „biotopu” tego rodzaju humoru, ów „ześlizg”, „przejście”, „odskok” dokonuje się jakby niepostrzeżenie, dyskretnie, płynnie, mimochodem, niby naturalnie. To nie jest przejście od realnej banalności do fantazji „na trzy-cztery”, lecz w sposób przez moment niemal niezauważalny, jakby chodziło o wzięcie do ręki kromki chleba czy sięgnięcie po filiżankę. „Narracja nie tłumaczy się ze swoich wybryków, nie dziwi się samej sobie i nie sugeruje nam, że wypadałoby w tym miejscu obruszyć się albo podskoczyć ze zdumienia. 

Nie, nie, nic z tych rzeczy, granitowy głaz z parku po prostu wybrał się do kina, zwykła normalna sprawa i nie ma z czego robić afery” – zauważa w posłowiu Małgorzata Łukasiewicz. Hohler „bezszelestnie faszeruje zwyczajność nadzwyczajnościami, niejako odwraca naszą uwagę, usypia naszą czujność, upewnia że wszystko toczy się zwykłym, dobrze znanym trybem” (…) nawet granitowy głaz musi długo oszczędzać na bilet do kina” (…) głaz stoi znowu na swoim miejscu w parku, ale wciąż chichocze ubawiony kinowym przeżyciem”, a sterta nawozu „wybierając się z wizytą, nie zapomina o należnym bukiecie kwiatów”. 

Wszystko to jest neutralne i niewinne, choć od czasu do czasu z abstrakcyjnego absurdu Hohlera wyłaniają się kolce społecznej satyry, momentami z okruchami parodii literackiej. „Literatura, jeśli już raz zacznie się śmiać, lubi ponaśmiewać się z samej siebie” – puentuje posłowie Małgorzata Łukasiewicz. A czy coś z tym wszystkim ma wspólnego Szwajcaria, poza tym, że mieszka w niej Hohler? 

No cóż, nie na darmo to w Szwajcarii, a konkretnie w Zurychu, narodził się dadaizm i surrealizm.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...