Wodzowie polscy „bez skazy i zmazy”

27 kwi 2023

Już setki razy wielu z nas czytało o tych postaciach. Jako o bohaterach głównych, koronnych, bohaterach biografii i w dygresyjnych passusach, w szkolnych podręcznikach do historii, w naukowej historiografii, w prozie powieściowej i poezji. Nie byłoby więc dziwne przy tej lekturze uczucie prawnego nasycenia, czy znudzenia nawet. A jednak za każdym razem w lekturze o polskich historycznych wodzach jest coś pociągającego, coś czarującego, coś krzepiącego. 

Edmund Oppman (zbieżność nazwisk ze słynnym poetą-bardem Warszawy Arturem Oppmanem przypadkowa?) napisał cykl opowieści o sławnych wodzach polskich, od Bolesława Chrobrego do Józefa Piłsudskiego. A że jest tych pomieszczonych w tomie portretów wodzów nie aż tak wiele, więc można ich wymienić: Władysław Jagiełło, Władysław III Warneńczyk, Jan Tarnowski, Stefan Batory, Stanisław Żółkiewski, Jan Karol Chodkiewicz, Władysław IV, Stefan Czarniecki, Jan III Sobieski, Kazimierz Pułaski, Tadeusz Kościuszko, Książę Józef Poniatowski, Józef Chłopicki, Jan Skrzynecki, Ignacy Prądzyński, Józef Bem, Romuald Traugutt, Józef Hauke-Bossak. Część z nich to wyłączni wodzowie wojskowi, jak Kazimierz Pułaski czy Ignacy Prądzyński, część to także politycy, jak Bolesław Chrobry czy Józef Piłsudski.

Rzecz, wydana przez oficynę „Biały Kruk”, jest pięknie napisana i pięknie, na wysokim poziomie poligraficznym, zilustrowana. Jeśli miałbym jakieś zastrzeżenie do tej publikacji, to do nazbyt dużej dawki hagiograficznego ujęcia sylwetek i ich działań. „Wodzowie Polski” przedstawieni są (z nielicznymi wyjątkami) jako „mężowie bez skazy i zmazy”, a ich działania jako niezmiennie wybitne lub wielkie. A przecież mamy do czynienia z ludźmi pełnymi zarówno zalet jak i wad, ludźmi którzy dokonywali rzeczy wybitnych, ale też popełniali błędy i czyny nikczemne. A przecież, jak napisał wybitny pisarz Józef Mackiewicz, „tylko prawda jest ciekawa”, ciekawsza niż programowa idealizacja w duchu sentymentalnego patriotyzmu. Można jednak znaleźć usprawiedliwienie dla takiej, nieco wyidealizowanej wizji historii. Edmund Oppman (1903-1951), historyk, który swoich „Wodzów Polski” napisał w 1934 roku (choć głównie zajmował się historią powstań listopadowego i styczniowego), po wrześniu 1939 roku znalazł się na emigracji w Anglii i należał do tego pokolenia, które w idealizacji historii Polski oraz jej protagonistów widziało swoją patriotyczną misję.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...