Wojciech Solarz barwnie opowiada

6 kwi 2023

„Spotkanych na drodze”, wydanych przez niewielkie wydawnictwo Poligraf z Brzeziej Łąki czyta się rewelacyjnie, bo autor, znakomity reżyser Wojciech Solarz, jest też świetnym, pełnym poczucia humoru narratorem, utalentowanym gawędziarzem.

Wiem coś o tym, bo gdy kilka lat temu udzielił mi wywiad i opowiadał mi o swoich pracach filmowych, w tym u boku Wojciecha Jerzego Hasa przy ekranizacji „Lalki” według Bolesława Prusa, to czynił to z barwną i sympatyczną, a przy tym całkowicie bezpretensjonalną swadą, która sprawiła, że osoby, miejsca i zdarzenia związane z pracą na planie objawiły mi się jako składniki opowieści wcale nie tak dużo mniej barwnej niż sam film. 

Jako wielbicielowi, wręcz fanowi tej wizyjnej, magicznej ekranizacji, opowiadał mi Wojciech Solarz m.in. o tym, jak ze współczesnego Wrocławia lat 1967-1968 wyczarowana została Warszawa lat 1878-1879, a także o barwnych perypetiach związanych z realizacją przez niego filmu „Ojciec królowej” i serialu „Wielka miłość Balzaca”. Momentami miałem nawet wrażenie, że niektóre detale o których pan Wojciech mi opowiedział, wykorzystał później w „Spotkanych na drodze”, którzy są połączeniem wspomnień z tzw. alfabetem, czyli zbiorem portretów postaci, z którymi autor miał interesujące spotkania. 

Personalną osią wspomnień są rodzice Wojciecha Solarza, wybitni działacze ludowi Ignacy i Zofia Solarzowie. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mądry dystans do siebie i innych, spokój, zrównoważenie i autoironia oraz bezpretensjonalność w spojrzeniu na życie, w tym w szczególności na niełatwe i często zwariowane bytowanie w środowisku artystycznym i filmowym, niepoddawanie się jego szaleństwom, obsesjom i idiosynkrazjom, zawdzięczał Solarz swoim wybitnym i szlachetnym rodzicom. Urodzony w 1934 roku Wojciech Solarz pamięta okiem dziecka II wojnę światową, powojenny chaos, powojenną Łódź, opisuje barwnie swoje czasy szkole, wejście w pracę w radiu i telewizji, przyjaźń z Agnieszką Osiecką, wyodrębnioną w osobnym rozdziale, czas studiów w łódzkiej szkole filmowej i ważne dla Solarza postacie z tego okresu, jak Antoni Bohdziewicz i Andrzej Munk. 

Osobną część stanowią barwne i niejednokrotnie zabawne (przynajmniej z perspektywy czasu) wspomnienia Solarza z okresu jego współpracy z legendarnym warszawskim Studenckim Teatrem Satyryków. No i portrety szczególnie „niezapomnianych”, z różnych powodów – mniej lub bardziej przyjemnych, przez Solarza osób – jak Wojciech Jerzy Has, Andrzej Wajda, Zbigniew Cybulski, Tadeusz Konwicki, Jerzy Stefan Stawiński, Krzysztof Komeda, Witold Leszczyński, Józef Tischner, Romek Polański, Wojciech Kilar, Jarosław Iwaszkiewicz, Krzysztof Zanussi czy Bolesław Michałek. Część ostatnia, „Teatr z Pieśni” poświęcony został jego Matce Zofii i jej działalności na społecznej niwie kultury, w szczególności teatru. Trochę żałuję, że talent reżyserski Wojciecha Solarza nie bywał wystarczająco często wykorzystywany, bo o jego skali świadczą jego relatywnie nieliczne realizacje, zarówno filmowe, jak telewizyjne i teatralne, w tym także m.in. filmowa „Księga Tatr” na postawie epopei Kazimierza Przerwy-Tetmajera. 

Na pocieszenie nadeszły w sukurs jego barwne wspomnienia o „Spotkanych na drodze”. Pyszna to lektura.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...