Goebbels na sweet fotce z Marszałkiem

4 kwi 2023

„Po godzinie 18.00 w sali Resursy Obywatelskiej w Warszawie minister Goebbels wygłosił półtoragodzinny referat pod tytułem „Narodowosocjalistyczne Niemcy jako czynnik pokoju europejskiego”. Wcześniej gości powitał profesor Tadeusz Zieliński, następnie w języku niemieckim zwrócił się do Goebbelsa.

Budynek szczelnie obstawiono policją, a na Krakowskim Przedmieściu wyłączono ruch kołowy. W trakcie odczytu obecni byli najwyżsi przedstawiciele polskiej polityki i nauki. Według „Gazety Polskiej”, która była gazeta prorządową i nie krytykowała Goebbelsa, wygłosił on prelekcję „z właściwą sobie swobodą, skupiając nieprzerwanie uwagę publiczności na poruszanych tematach, których zebrani wysłuchali z dużym zainteresowaniem”. Ponadto dziennik dodawał, „Minister Goebbels cieszy się opinią doskonałego mówcy, posiada wyborna dykcje, ożywia wywody trafnymi akcentami namiętności i siły” – tak Bartosz Borkowski, autor wydanego przez „Bellonę” zbioru tekstów „Ku wojnie” opisuje fragment pobytu w Polsce Josepha Goebbelsa, który 13 czerwca 1934 wylądował w Warszawie potężnym statkiem, Junkersem G 38 „Hindenburg”. 

Złożył wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza, gdzie orkiestra wojskowa wykonała niemiecki hymn „Horst Wessel Lied”, odwiedził groby żołnierzy niemieckich na Powązkach, odwiedził Zamek Królewski, sfotografował się w Belwederze u boku Józefa Piłsudskiego, która to fotografia znalazła się na barwnej okładce „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, a odwiedził także Kraków, gdzie zwiedził Wawel, Muzeum Narodowe, Uniwersytet Jagielloński, kościół Franciszkanów i zachwycił się kościołem Mariackim. 

Jest to epizod wprawdzie odnotowywany w szeregu publikacji historycznych, ale po raz pierwszy przeczytałem taką uszczegółowioną z niego relację opartą na doniesieniach ówczesnej prasy. I na tym właśnie polega walor pracy Borkowskiego – na podbudowaniu sekwencji powszechnie dostępnej wiedzy faktograficznej z licznych syntez poświęconych polityce polskiej lat trzydziestych XX wieku podobnie smakowitymi, detalicznymi, przemawiającymi do wyobraźni „obrazkami”. 

Wywołują one także poboczne asocjacje, jak na przykład ta związana z postacią wspomnianego profesora Tadeusza Zielińskiego (1859-1944), osoby w najmniejszym stopniu niezwiązanej z polityką. Ten wybitny uczony, znawca literatury starożytnej Grecji i Rzymu, autor fundamentalnych dzieł z tego zakresu, był absolwentem uniwersytetów niemieckich i germanofilem, którego po wkroczeniu do Polski Niemcy ewakuowali ochronnie do Niemiec, gdzie zmarł i został pochowany w 1944 roku. 

Borkowski cytuje także zapisek z dziennika Goebbelsa po spotkaniu z Piłsudskim: „Marszałek jest faktycznie chory. Ale rozmawia ze mną prawie godzinę. Bardzo jowialny i szarmancki. Na wpół Azjata. (…) Stary rewolucjonista. Piłsudski trzyma Polskę w swych rękach. Wielki człowiek i fanatyczny Polak (…) Despota jak sądzę. Podczas rozmowy sypie anegdotami”. Podobnie barwnie i nieabstrakcyjnie opowiada autor o historii ostatnich lat przed wojną, m.in. o wizycie w Polsce hrabiego Galeazzo Ciano, o losie germanofila Władysława Studnickiego, o okolicznościach samobójstwa Walerego Sławka i o innych sprawach. Do tego bogata ikonografia fotograficzna.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...