Święta Ruś jako beczka (gorzkiego) śmiechu

5 mar 2023

W generalnym i utrwalonym wyobrażeniu Francja jest krajem, w którym silnym, historycznym już nurtem jest rusofilia, „mięta” do Rosji, a nawet fascynacja nią. Nie mam daleko idącej pewności, ale wydaje mi się, że u początków francuskiej rusofilii leży wielkie lanie, jakie Francja i jej Wielka Armia Cesarza Napoleona dostały od Rosji i jej Zimy w roku 1812 w rezultacie wyprawy na Moskwę. Czyli „syndrom sztokholmski”.

Cały wiek XIX naznaczony był francuską rusofilią, polityka Paryża była generalnie życzliwa Petersburgowi, a jaskrawym tego znakiem jest choćby pompatyczny most Aleksandra III w stolicy Francji, wzniesiony na cześć przybywającego z wizytą nad Sekwanę cara Rosji. Sprzyjały jej też generalnie francuskie elity intelektualne i gazety wyrażające jej opinię. Ten obraz nie jest jednak idealnie monolityczny, bo po pierwsze, w roku wydania „Dziejów” trwała wojna krymska, w której Francja stanęła po stronie Turcji przeciw Rosji, a po drugie, duch kultury francuskiej ma jednak w sobie zakodowaną, organiczną skłonność do drwiny, kpiny, szyderstwa, bez oglądania się na autorytety i sympatie nawet. Duch francuski ma to w swoim to „de-en-a”.

I z tego ducha wyrosły w 1854 roku wydane niedawno przez gdańską oficynę wydawniczą „słowo/obraz terytoria”, „Dzieje świętej Rusi” Gustawa Doré (1832-1883), wielkiego rysownika, grafika, sławnego ilustratora książek (od Biblii, przez Dantego i Cervantesa, do powieści Balzaca), także malarza. Rysunkowa, prześmiewcza „historia Rosji”, opatrzona kąśliwymi podpisami, co w sumie upodabnia tę formę do komiksu (nazwano ją protokomiksem). Szyderstwo artysty w stosunku do Rosji zrodziło w jego wyobraźni wizję początków Rusi jako zrodzonej z Nicości, a protoplastą Rusinów uczynił białego niedźwiedzia, który zapłodnił morświnicę, z czego narodził się pierwszy Rusin. I tak, jako ciąg koszmarnych absurdów, opowiada artysta historię Rusi aż do połowy XIX wieku. Można by nawet podejrzewać, że słynny koncept prześmiewczych amerykańskich „jokes”, tworzący prześmiewcze anegdoty i powiedzonka na temat różnych nacji (m.in. Latynosów, Niemców czy Polaków), dziś często uważane za „niepoprawne politycznie”, wziął swój rodowód z opowieści Gustawa Doré. Przy czym jego kpina nie jest dobrotliwa, lecz ostra, agresywna.

„Dzieje świętej Rusi” były wielokrotnie wydawane, modyfikowane w zależności od aktualnych okoliczności politycznych, a nawet „kontynuowane” przez rysownika, który kreską typową dla Gustawa Doré doprowadził dzieje Rusi do czasów Stalina i Chruszczowa. – z zachowaniem przesłania artysty, który utożsamiał rosyjskość z barbarzyństwem i autorytaryzmem. Oko przy lekturze tego, poniekąd, choć nie w pełni, reprintu wydania francuskiego, cieszy niesłychanie wyrafinowana graficzna forma tych rysunków. Artysta działał na pograniczu romantyzmu i realizmu. Z tej przyczyny jego grafika łączy w sobie bardzo precyzyjny detal z rodzajem romantycznej, wizyjnej, często nieco upiornej, makabrycznej nawet, na ogół silnie groteskowej i karykaturalnej kreacji postaci, scenerii i sytuacji. Artysta dopisał do swoich „Dziejów” „testament duchowy cara Piotra I”. Jeden z jego fragmentów brzmi tak: „Nieście pożary, zabijajcie, masakrujcie (…) Niech raczej zginie Europa, a nie Ruś…”. No comments.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...