Znaczy kapitan Mamert

14 lut 2023

Być może nawet nie wszyscy czytelnicy bardzo popularnej kiedyś powieści Karola Borchardta „Znaczy kapitan” nie skojarzą tego nazwiska z jej głównym bohaterem. A właśnie ów „znaczy kapitan”, wilk morski głośny tym powiedzonkiem, to kapitan Mamert Stankiewicz, autor wydanych przez „Iskry” wspomnień Polaka wychowanego w carskiej Rosji, w Petersburgu i wyszkolonego na marynarza rosyjskiej floty w Korpusie Kadetów Morskich, Polaka który po rewolucji bolszewickiej i po odzyskaniu przez jego ojczyznę niepodległości, a na koniec po powrocie do kraju stał się jednym z współtwórców polskiej flotylli morskiej.

„Dziennik Mamerta Stankiewicza powstawał przez prawie dwadzieścia lat i jest zapisem bogatego w wydarzenia życia kapitana, a także niezwykłym dokumentem obrazującym codzienność ludzi morza. Pochodzący z polskiej szlachty kresowej (podobnie jak Joseph Conrad), Mamert Stankiewicz zdobywał wykształcenie w szkołach morskich carskiej Rosji, w czasie I wojny światowej walczył we Flocie Bałtyckiej, a później w armii Kołczaka na Syberii. Od chwili powrotu do ojczyzny poświęcił się tworzeniu polskiej floty handlowej” – czytamy w nocie wydawniczej „Iskier”. Barwne wspomnienia kapitana Mamerta powstawały na przestrzeni dwudziestu lat, obejmując okres od petersburskiej, polskiej ale jednocześnie rosyjskiej młodości, epizod w Rosji bolszewickiej, do jego marynarskiej śmierci w 1939 roku. Jednak redaktorzy nadali im charakter zwarty, lity, wzmacniając tym samym ich dynamiczny charakter.

Tematyka marynistyczna, bogatą tradycją literacką sięgającą od Jamesa Fenimore Coopera („Czerwony korsarz”, „Szpieg”) jest jak wiadomo narracyjnym „samograjem”, rezerwuarem atrakcji, sensacji, przygód, egzotyki. I Mamert Stankiewicz nie zmarnował tego potencjału. Opowieść o carskiej flocie, wojnie światowej na morzu, o rejsach do Jokohamy, Montrealu, Triestu, USA czy Brazylii, bogata w ciekawe charakterystyki miejsc, sytuacji i osób, o narodzinach i rozwoju floty polskiej, jest lekturą frapującą, pełną malowniczych i zaskakujących detali, historii legendarnych okrętów, marynarskiej obyczajowości
i mentalności.

Edycja „Iskier” jest ponownym wydaniem edycji przedwojennej z 1937 roku, która wzbogaciło polską literaturę marynistyczną, pamiętnikarską. Bije z tych wspomnień egzotyzm, zapach morskich wód i morskich wiatrów. Jednocześnie sam autor zadeklarował, jako jeden z celów swojego pisania, chęć pokazania świata ludzi morza bez upiększeń i stereotypów w rodzaju wyobrażenia o „marynarskiej narzeczonej w każdym porcie” czy beztroskiego „przygodnictwa” marynarskiej służby w duchu marynistyki przygodowej dla młodzieży oraz zaakcentowanie trudów i żmudnego charakteru tej służby.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...