Polska-Ukraina. Historia skomplikowana piekielnie

8 sty 2023

„Ludobójstwo na Wołyniu, akcja „Wisła”, krwawa wojna o Lwów. Pogromy polskich dworów na Rusi, pakt Piłsudski-Petlura, Wielki Głód i Dywizja SS-Galizien. Fatalne błędy II RP i terroryzm OUN. UPA kontra AK. Piotr Zychowicz w swojej książce opisuje najbardziej kontrowersyjne wydarzenia z tragicznej historii relacji polsko-ukraińskich.

Bez upiększania i brązu. Bez hurrapatriotycznej poprawności. Zychowicz pisze o tragicznym XX wieku – gdy Polaków i Ukraińców poróżnił krwawy konflikt o ziemię – ale cofa się również do czasów powstania Chmielnickiego. Czy fiasko ugody z Kozakami i budowy Rzeczypospolitej Trojga Narodów było największą zaprzepaszczoną szansą w dziejach Polski? Agresja rosyjska z 2022 roku spowodowała, że Polacy i Ukraińcy nigdy nie byli ze sobą tak blisko. To dobry moment, aby wyjąć historyczne trupy z szafy i w uczciwy sposób rozliczyć się z historią, Prawdziwe pojednanie oparte musi być na prawdzie” – tak Dom Wydawniczy Rebis z Poznania przedstawia w telegraficznym skrócie problematykę książki Piotra Zychowicza „Ukraińcy”. I ta edytorska prezentacja nie rozmija się z zawartością książki. „Ukraińcy” Zychowicza rzeczywiście odznaczają się niekłamanym, a nie tylko pozornym, udawanym obiektywizmem, jak to się czasem zdarza. Kto wie, może właśnie Poznań, relatywnie odległy geograficznie od przestrzeni konfliktów polsko-ukraińskich, był właściwym miejscem wydania tej książki. Na Lubelszczyźnie, Białostocczyźnie czy Podkarpaciu ta problematyka budzi nadal żywe emocje.

Sam Piotr Zychowicz, publicysta historyczny o poglądach raczej prawicowych, który jednak potrafi zachować obiektywizm, tak rozpoczyna wstęp do swojej książki: „O Ukraińcach pisze się w Polsce tak samo jak o Żydach. Czyli – od ściany do ściany. Albo obsadza się ich w roli rezunów z czarnym podniebieniem, którzy w każdej chwili gotowi są rzucić się na Lacha z siekierą, albo w roli umęczonych ofiar polskiego kolonializmu, feudalizmu i szowinizmu. Zwolennicy pierwszego podejścia uwypuklają ludobójstwo popełnione przez ukraińskich nacjonalistów na polskiej ludności cywilnej Wołynia i Galicji Wschodniej (…) Nasi ukrainofile uważają z kolei, że przypominanie o Wołyniu to niepotrzebne „jątrzenie” i „rozdrapywanie ran”. Pamięć o polskich ofiarach ludobójstwa należy ich zdaniem złożyć na ołtarzu porozumienia Polski z Ukrainą. Zarazem ci sami ludzie zachęcają jednak, aby Polacy bili się w piersi za represyjną politykę II Rzeczypospolitej i zbrodnie wojenne popełniane na ukraińskich cywilach przez polskie podziemie. Według pierwszych winę za wszystkie polsko-ukraińskie konflikty i wojny ponoszą Ukraińcy.

Według innych – Polacy. Która z tych diametralnie różnych narracji jest prawdziwa? Oczywiście żadna. Historia nie jest bowiem czarno-biała. Jest szara. I piekielnie skomplikowana”. Święte słowa autora. Uwierzytelnia je swojej książce, której problematyka nie ogranicza się zresztą do relacji polsko-ukraińskich, ale rzuca je na szersze historyczne tło. Na przykład jest w niej mowa także o skomplikowanych relacjach ukraińsko-niemieckich podczas II wojny światowej (opowiada o hitlerowskim kacie Ukraińców, Robercie Kochu i odmitologizowuje rolę SS Galizien w Polsce) czy o śmierci antysowieckiego Ukraińca Krawczenki zamordowanego przez KGB w Nowym Jorku, o wewnętrznych relacjach ukraińsko-rosyjskich w ZSRR. Pojawia się postać proukraińskiego wojewody wołyńskiego w II RP, Henryka Józewskiego, kwestia dwoistej polskiej oraz proukraińskiej postawy grekokatolickiego arcybiskupa lwowsko-halickiego Andrzeja Szeptyckiego, sprawa śmierci z rąk UPA generała Karola Świerczewskiego-„Waltera”, retrospekcja w wiek XVII i wojny polsko-kozackie oraz wiele innych, frapujących tematów.

Zychowicz nie epatuje przy tym opisami krwawych rzezi wołyńskich 1943 roku. Część pierwsza książki składa się z 13 rozmów autora z historykami specjalizującymi się w problematyce polsko-ukraińskiej i wschodnioeuropejskiej. Pozostałe pięć części to szkice własne Zychowicza. Za niespełna dwa miesiące nadejdzie pierwsza, dramatyczna rocznica wojny rosyjsko-ukraińskiej. Dobra lektura na refleksję w ten czas.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...