Gorzkie, sczerniałe śląskie czereśnie

18 paź 2022

„Śląska saga, śląskie drogi. Czasem los plącze ścieżki życia. Czasem ktoś mu w tym pomaga… Mała Lenchen ma analityczny umysł: świetnie liczy i błyskawicznie kojarzy fakty.

Kiedy w 1945 roku do jej rodzinnej miejscowości, niedużego śląskiego miasteczka, wkracza Armia Czerwona, jej dotychczasowe życie się kończy. Gdy Lenchen nieco dorośnie, nauczy się – już jako Helenka – że może liczyć tylko na siebie. Zwłaszcza że tajemnicza postać z przeszłości dołoży wszelkich starań, by uprzykrzyć jej życie i niekorzystnie pokierować jej losem. Zaboli nie raz. Powieść Michaela Sowy ujmuje ciepłym, pełnym zrozumienia spojrzeniem na Śląsk i Ślązaków – przywiązanych przede wszystkim do ziemi, na której się urodzili. To opowieść o walce o niepodległość, o wojnie i o pokoju ustanowionym przez „narzuconych swoich”… O tym, że na krętych śląskich drogach łatwo o poplątane losy. I o tym, że jest czas zemsty i czas przejrzałych czereśni” – lubię posłużyć się notami wydawniczymi dotyczącymi fabuły prozy, lubię dać się im w tym wyręczyć, jako że jestem czytelnikiem, który do fabuły jako osi utworu literackiego przywiązuje akurat znacznie mniejszą wagę niż do literackiej formy i idei artystycznej.

Wbrew sformułowaniu o „ciepłym” ujęciu problematyki podjętej przez pisarza, ta realistyczna powieść nie jest jednak lekka, łatwa i przyjemna w czytaniu, przyjemna w klasycznym sensie tego słowa jako źródło kojącej satysfakcji z lektury. Jest to powieść szorstka, fragmentami bardzo przykra, z dużymi pasmami naturalistycznymi, nie zawsze jak się wydaje, koniecznymi. Napisana jest jednak bardzo sprawnie, potoczyście, przepełniona wyrazistymi postaciami i ciekawie zarysowanym obyczajowym tłem. Dla czytelnika postronnego, nie wywodzącego się ze Śląska, takiego, który zaledwie kilkoma krótkimi podróżami otarł się o tę krainę, jak piszący te słowa, pełne zrozumienie litery i ducha tej problematyki nie jest łatwe. Śląsk stanowi inny świat niż rdzenna, „środkowa” Polska, kształtowany był przez zupełnie inne procesy polityczne, obyczajowe, kulturowe, psychologiczne. Swoją powieść autor „oznakował” datami rozsianymi po dość rozległej przestrzeni przeszłości, od roku 1927 do 1989. To sygnał, że ambicją autora było stworzenie, poniekąd, na pewno nie całościowej, nie komplementarnej, panoramy losów śląskich i pewnej wizji syntetycznej śląskiej mentalności, by nie rzec – duchowości. Dodatkowym tego sygnałem jest brzmienie podtytułu: „Losy uwikłane w historię”. Acz, po prawdzie, losy każdego niemal człowieka w taki czy inny sposób, w takim czy innym stopniu wplątane są w historię, większą czy mniejszą.

Warto przy tej okazji wspomnieć o autorze opowieści. Michael Sowa to Ślązak z Opolszczyzny, od wielu lat mieszkający w Niemczech. Doktor fizyki zajmujący się cząstkami elementarnymi, pracownik naukowy CERN i politechniki w Akwizgranie, nauczyciel w Berlinie, pisarz, tłumacz literatury niemieckiej i polskiej. Ponadto technik mechanik i ślusarz w jednej osobie – domyślać się wypada, że w trybie amatorskim. Jego powieść, podobnie „śląską” i podobnie gorzką w lekturze, „Tam, gdzie nie pada”, wydanej nakładem wydawnictwa Lira, recenzowałem kilka miesięcy temu.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...