Wrzesień i okupacja – szarość i metafora

13 wrz 2022

Okupacyjne wspomnienia i opowiadania Stanisława Rembeka (1901-1985), twórcy słynnego „Nagana”, „W polu”, czy „Wyroku na Franciszka Kłosa”, już przy lekturze pierwszej strony siłą rzeczy muszą wywoływać literackie skojarzenia.

Przypomina się choćby okupacyjna proza małych form Stefana Kisielewskiego, Jerzego Waldorfa, Poli Gojawiczyńskiej, Zofii Nałkowskiej, Jana Józefa Szczepańskiego, Tadeusza Borowskiego, Jerzego Andrzejewskiego, Jerzego Putramenta, Jerzego Stefana Stawińskiego, Kazimierza Wyki. Te skojarzenia nie są jakieś szczególnie wyszukane. Proza okupacyjna ma w sobie coś jednolitego w swym nieheroicznym obrazie, w owej szarości, która jest jej jakby wspólnym mianownikiem, w tonie posępnej powagi, w nastroju beznadziejności.

Doświadczenie września 1939 roku i lat następnych było tak dojmujące, że stanowiło literacki „samograj”. Okupacyjne opowiadania Rembeka nie są tak dopracowane, tak artystyczne jak proza Borowskiego czy Szczepańskiego, ale może dlatego owo upiorne uczucie bezradności, całkowitej ludzkiej przedmiotowości jest w nich tym bardziej dojmujące niż u tamtych autorów, których literacka kreacja stanowi swoistą odmianę rekompensaty, „za grobem zwycięstwo”.

Reporterskie wspomnienie Rembeka jest na ogół „nagie”, pozbawionej jakiejkolwiek stylistycznej podpórki. To czysta epikryza szpitalna. Autor posłowia do tomu, Maciej Urbanowski tak o nim napisał: „We wspomnieniach dominuje oczywiście „ja” autorskie, a więc pisarza, cywila, oficera w stanie spoczynku, który nieskutecznie stara się wstąpić w szeregi wojska, wędruje bezradnie i chaotycznie w towarzystwie przypadkowych kompanów do Garwolina, a po powrocie do stolicy zostaje komendantem schronu. (…) W opowiadaniach z kolei dominuje perspektywa szarego, zwyczajnego człowieka, zwykle cywila.

Najwyraźniej to widać w „Pani Anieli”, gdzie dodatkowo mamy rzadką w prozie Rembeka perspektywę kobiecą”. Nawet jednak Rembek, stroniący zasadniczo od ozdobników i „piękna” ulega fragmentami impulsom nastrojowym. „Na tym tle – zauważa Urbanowski – uderzają w początkowych partiach „Września” malarskie, nastrojowe opisy natury, owe „ametystowe od blasku” drogi polne, „fioletowe powietrze” albo „złocisty błękit”. Świat natury wydaje się być tutaj, jak w późniejszym „Dzienniku okupacyjnym”, obojętnym świadkiem historii, ale też enklawą piękna”. Metaforyka Rembeka jest zróżnicowana: ornitologiczna, entomologiczna, kosmologiczna, medyczna. Jest tu i heroizm i antyheroizm ludzki.

Rembek jest bardzo antyniemiecki, widzi w Niemcach zło totalne i niemal instynktownie biologiczne, do granic groteski, jak w opowiadaniu „List do Chrchilla”. „Opowiadania okupacyjne” Rembeka to kawał soczystej i solidnej prozy.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...