Z ziemi polskiej do Danii

4 sie 2022

Po marcu 1968 jedną z „destynacji” emigracyjnych obywateli polskich żydowskiego pochodzenia była Dania. Ten fakt jest powszechnie znany, ale nie są powszechnie znane losy tychże emigrantów w kraju niezbyt odległym, ale słabo w Polsce znanym, nieco więc w związku z tym tajemniczym.

Bogusława Sochańska, była dyrektorka Duńskiego Instytutu Kultury w Warszawie, znakomita tłumaczka literatury duńskiej, w tym m.in. twórczości Hansa Christiana Andersena przybliżyła nam tę problematykę w książce „Z Polski do Danii”, w której zebrała relacje piętnastu polskich emigrantów marcowych. Całość poprzedza wstęp „Kampania marcowa i pomarcowa emigracja” autorstwa historyka, profesora Dariusza Stoli. Nie sposób tu nawet pobieżnie zreferować relacji emigrantów, których noty biograficzne znajdują się na końcu książki i których część już nie żyje.

Nie sposób streścić tu zawartości tych relacji nawet w największym skrócie, ale już same ich tytuły wiele mówią: „Składanie świata z kawałków”, „Przynależność do różnych kultur do dar”, „Nie pozwolono mi poczuć się Polakiem”, „Spotkanie z Danią”, „Najlepsza demokracja na świecie”, „Polska była naszym domem”, „Wciąż pisałam listy do Polski”, „Po obu stronach granicy”, „Czuję się Duńczykiem”, „Tolerancja”, „Otwierał się przede mną cały świat”, „Wyjeżdżałem do Izraela”, „Moje miejsce w nowym świecie”.

Reakcje autorów wspomnień na nieplanowaną wcześniej emigrację były różne. Istotnym czynnikiem traumatycznym był fakt, że nie wyjechali na ogół z własnej nieprzymuszonej woli, lecz zostali zmuszeni do wyjazdu pod naciskiem politycznym i administracyjnym.

Dla większości było to źródłem dramatu, choć niektórzy (n.p. Józef Parnas) traktowali to jako wyzwolenie się z nielubianego kraju, który postrzegali jako antysemicki. Większość, nawet jeśli była zadowolona z warunków życia w bogatej i dobrze zorganizowanej Danii, tęskniła za Polską, w końcu ich ojczyzną i krajem dzieciństwa (a ten sentyment zawsze pozostaje w emocjonalnej pamięci), starała się zachowywać kontakt z rodziną, przyjaciółmi i krajem w ogólności.

Z relacji większości można, na ogół nie wprost, wywnioskować, że nigdy do końca nie asymilowali się w nowym krajem, nigdy nie stali się Duńczykami. Było to zwyczajnie niemożliwe z psychologicznego punktu widzenia.

Niektóre ze wspomnień poszerzone są o relacje z wcześniejszego życia w Polsce, z dzieciństwa, młodości. I tylko pewien niedosyt może wzbudzić relatywnie niewielka uwaga jaką bohaterowie wspomnień poświęcili krajowi swojego nowego osiedlenia, Danii, jej życiu, sprawom, problemom, mentalności, obyczajom i tak dalej.

No cóż, wspomnienia wywołały w nich imperatyw przywołania raczej polskiej młodości niż duńskiego życia, dla niż już powszedniego. Polecam ten bardzo interesujący zbiór.

pau/pap

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...