Jacek Trznadel (1930-2022)

21 lut 2022

Jego poglądy polityczne były mi, najdelikatniej mówiąc, bardzo dalekie. Jego pisanie po 1989 roku, poza nielicznymi wyjątkami, mnie nie interesowało.

Porzucił strefę, w której był najlepszy, krytykę literacką na rzecz pisania politycznego – zajmował się Katyniem, a później katastrofą smoleńską ( a na tę problematykę w wydaniu psychoprawicy polskiej od dawna mam uczulenie, więc się wystrzegam, chyba że doznaję impulsów masochistycznych) w duchu pisowszczyzny, wspierał „olszewików”, a po latach – rządy PiS.
Najsłynniejsza książka Jacka Trznadla, „Hańba domowa” (wyd.1986 – poza cenzurą; 1990 – oficjalne wydanie krajowe), zbiór wywiadów z pisarzami, którzy tworzyli w okresie stalinizmu, była wtedy swoistą sensacją, jako element modnych naówczas rozrachunków z tym okresem. Trznadel przeprowadził rozmowy Jerzym Andrzejewskim, Wiktorem Woroszylskim, Marią Janion, Witoldem Wirpszą, Jarosławem Markiem Rymkiewiczem, Julianem Stryjkowskim, Jackiem Bocheńskim, Zbigniewem Herbertem, Marianem Brandysem, Andrzejem Braunem, Janem Józefem Lipskim, Janem Józefem Szczepańskim, Zbigniewem Kubikowskim i Jackiem Łukasiewiczem. Rzecz była wtedy interesująca ze względu na spory ładunek wiedzy o epoce, ale irytująca z powodu mentorskiego, moralizatorskiego, oskarżycielskiego a fragmentami nawet pogardliwego tonu, jaki przyjął Trznadel w roli interlokutora w stosunku do swoich rozmówców.
Jego obsesyjny antykomunizm, a nawet antylewicowość sprawiły, że Tadeusza Boya Żeleńskiego, którego zasługi dla literatury i kultury polskiej są nie do przeceniania, zamordowanego przez Niemców w publicznej egzekucji w 1941 roku, uczynił jednym z bohaterów książki „Kolaboranci. Tadeusz Boy Żeleński i grupa pisarzy komunistycznych we Lwowie w latach 1939-1941”. Rzecz faktograficznie i merytorycznie dość interesująca, w wymowie – podława. Cenne są jego studia o Bolesławie Leśmianie („Próba przekroju”, 1964) czy „Czytanie Norwida. Próby” (1978), a także „Ocalenie tragizmu” (1995), zbiór esejów o literaturze polskiej i francuskiej.
Jacek Trznadel poszedł też w ślady znienawidzonego przez siebie Boya i w 1994 roku dokonał, kolejnego po nim, przekładu „Don Juana” Moliera, który opatrzył znakomitym posłowiem-esejem zatytułowanym „Don Juan” jako „tragikomedia”.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...