Legii grozi degradacja

24 lis 2021

Legii Warszawa przegrała z Górnikiem Zabrze 2:3, notując 10. ligową porażkę, a siódmą z rzędu. Takiej fatalnej serii „Wojskowi” nie notowali od 85 lat. Zdobyli dotąd zaledwie 9 punktów i zajmują przedostatnią lokatę. Na obronę mistrzowskiego tytułu nie mają już szans, a całkiem możliwe, że wiosną przyjdzie im walczyć o uniknięcie spadku do niższej ligi.

Fatalne wyniki zespołu Legii w krajowych rozgrywkach są zagadką, bo przecież ten sam zespół przebił się w kwalifikacjach europejskich pucharów do Ligi Europy i w fazie grupowej tych rozgrywek potrafił pokonać bogatsze i mocniejsze kadrowo drużyny Spartaka Moskwa i Leicester City. „Wojskowi” po raz ostatni przegrali siedem meczów z rzędu w rodzimej ekstraklasie w 1936 roku. Nasza najwyższa liga liczyła wtedy 10 zespołów i grała w systemie wiosna-jesień, a na czarną serię złożyły się porażki z ŁKS Łódź 1:2, Dębem Katowice 1:2, Wartą Poznań 1:5, Garbarnią Kraków 2:6, Warszawianką 1:2, Pogonią Lwów 2:4 i Ruchem Hajduki Wielkie 1:6. Legioniści wstali na chwilę z kolan wygrywając 2:0 ze Śląskiem Świętochłowice, ale potem przegrali dwa ostatnie spotkania w sezonie, z ŁKS-em 1:3 i Wisłą Kraków 2:3 i kończąc rozgrywki na ostatnim miejscu spadli oczywiście z hukiem do niższej ligi. I do wybuchu II Wojny Światowej do klubowej elity już wrócić nie zdołali.
Będzie powtórka z historii?
Czy historia może się powtórzyć, oczywiście tylko w wymiarze sportowym? Niestety, wykluczyć takiego czarnego scenariusza dla Legii w tej chwili nie można. Przekonał o tym choćby niedzielny mecz z Górnikiem Zabrze, zespołem bynajmniej nie należącym do ligowej czołówki. Do przerwy zabrzanie mieli mecz pod kontrolą i pewnie prowadzili 2:0 po golach Erika Janży i pierwszym trafieniu w polskiej ekstraklasie Lukasa Podolskiego. Legioniści po zmianie stron w dwie minuty zdołali co prawda doprowadzić do wyrównania, po bramkarz Mateusza Wieteski i Ernesta Muciego, lecz nie potrafili nawet utrzymać tego wyniku. Zabrzanie zwycięskiego gola strzelili w doliczonym czasie gry. Wprowadzony do gry w 67. minucie Krzysztof Kubica pokonał bramkarza dwukrotnie, ale pierwszej bramki arbiter mu nie uznał dopatrując się, zresztą jak najbardziej słusznie, pozycji spalonej.
Co się odwlecze, to nie uciecze. Ten sam piłkarz w ostatniej akcji meczu, rozegranej w szóstej minucie doliczonego czasu gry, efektownym strzałem głową pokonał bramkarza Legii Cezarego Misztę.
Legia ma na koncie tylko trzy zwycięstwa – z Wisłą Płock 1:0, Wartą Poznań 2:0 i Górnikiem Łęczna 3:1. Z dziewięcioma punktami na koncie „Wojskowi” zajmują 17. lokatę w tabeli, mając w strefie spadkowej za plecami drużynę z Łęcznej, a przed sobą Wartę. Pierwszym zespołem na miejscu nie zagrożonym degradacją jest 14. w stawce 18 zespołów ekipa Bruk-Betu Nieciecza, z którą legioniści mają 22 grudnia rozegrać zaległe spotkanie. I kto wie, czy nie będzie to mecz o „sześć punktów”. Dramatyzm sytuacji w jakiej stołeczny klub się znalazł najlepiej obrazuje fakt, że także drugi zaległy mecz, z Zagłębiem Lubin, także będzie walka o „sześć punktów”, albowiem „Miedziowi” wraz z Wisłą Kraków zajmują lokaty w dolnej połówce ligowej tabeli, ale mają w tej chwili osiem punktów przewagi nad Legią. I na pewno staną na uszach, żeby tę przewagę utrzymać. Swoje rachunki z legionistami mają też Jagiellonia Białystok i Cracovia, a Wisła Płock i Radomiak, chociaż tak samo jak Legia reprezentują Mazowsze, z powodów choćby czysto ambicjonalnych będą chciały z nią wygrać.
Ta wyliczanka pokazuje, że „Wojskowych” w lidze czekają potyczki z przeciwnikami mającymi w nosie otwarty futbol i piękna grę, więc o punkty w starciach z nimi będzie równie trudno, jak w spotkaniu z Górnikiem Zabrze.
Tym bardziej, że wypraktykowany w poprzednich latach przez właściciela klubu Dariusza Mioduskiego manewr ze zmianą trenera tym razem nie przyniósł powodzenia. Gdy we wrześniu 2020 roku Czesław Michniewicz przejął stery po Aleksandarze Vukovicu, niemal z miejsca zespół zaczął wygrywać i ostatecznie zdobył mistrzowski tytuł. Zastępujący zwolnionego Michniewicz Marek Gołębiewski od początku był „opcją tymczasową”, co ewidentnie nie pomaga mu w opanowaniu kryzysu. Pod jego wodzą legioniści z trudem wygrali 1:0 w Pucharze Polski z trzecioligowym Świtem Skolwin Szczecin, ale w ekstraklasie polegli 0:2 z Pogonią Szczecin, 1:3 ze Stalą Mielec i teraz 2:3 z Górnikiem Zabrze.
A w czwartek czeka ich wyjazdowa potyczka z Leicester City w Lidze Narodów. Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji nikt już nie śmieje się z sugestii, że Legia może w tym sezonie spaść z ekstraklasy. Historia futbolu notuje wiele podobnych spektakularnych klęsk.
Oczywiście do końca sezonu pozostało jeszcze wiele kolejek i mnóstwo punktów do zdobycia, ale w stołecznym klubie atmosfera jest dzisiaj bardzo gorąca, a to nie sprzyja podejmowaniu racjonalnych decyzji.
W mediach nie cichną więc spekulacje o kolejnej zmianie szkoleniowca. W niedzielę furorę zrobiła plotka, że właściciel Legii doszedł do porozumienia z obecnym trenerem Rakowa Częstochowa Markiem Papszunem i że będzie chciał go ściągnąć na Łazienkowska już w przerwie zimowej.
Chcieliby Papszuna na ratunek
To nie jest niewykonalne, chociaż Papszun ma kontrakt z Rakowem do końca tego sezonu, bo kontrakty można przecież wykupić. O ile rzecz jasna druga strona wyrazi na to zgodę, a w tym przypadku drug ą stroną nie jest jednak trener Papszun, tylko częstochowski klub, którego właścicielem jest Michał Świerczewski, biznesmen z tej samej półki co Mioduski, zatem niekoniecznie zainteresowany takim handlem.
I nie omieszkał dać temu wyraz za pośrednictwem Twittera. „Spokojnie. Tutaj naprawdę nic o nas bez nas” – napisał Świerczewski, a prezes Rakowa Wojciech Cygan powielił tylko jego słowa i od siebie dopisał: „I niech to wystarczy za komentarz”. Głowę w piasek schował za to Papszun, bo pytany o to po przegranym przez Raków 0:1 meczu z Cracovią odpowiedział enigmatycznie: „Na tę chwilę jestem trenerem Rakowa i myślę o kolejnych spotkaniach, a także planuję okresy przygotowawcze dla drużyny, również letni. Po prostu pracuję tak, jakbym miał być w Rakowie przez kolejne lata. Natomiast nie wiem co przyniesie przyszłość. Na tym etapie nic nie jest wykluczone. Kontrakt wygasa mi w czerwcu, różne rzeczy mogą się wydarzyć. Zobaczymy, co życie przyniesie” – mówił Papszun w wypowiedziach dla mediów.
I życie może mu przynieść fajniejsze wyzwanie niż ratowanie Legii przed spadkiem z ekstraklasy. Jeśli Paulo Sousa nie wprowadzi reprezentacji do finałów mistrzostw świata w Katarze, od kwietnia do wzięcia będzie posada selekcjonera biało-czerwonych. A szanse Papszuna na jej objęcie ponoć wciąż rosną.
A co do Legii, to nie jest to najlepsze miejsce do pracy dla szkoleniowców. Stołeczny klub zmienia ostatnio trenerów średnio co pół roku, a po każdym sezonie wymienia co najmniej połowę kadry. W takich warunkach nie da się zbudować zespołu zdolnego do gry na wysokim poziomie i zwyciężania na wszystkich piłkarskich frontach.

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...

Przełamanie Korony Kielce

Przełamanie Korony Kielce

W świecie piłkarskich zmagań, gdzie presja i oczekiwania potrafią przerosnąć samą grę, spotkanie Korony Kielce ze Stalą Mielec było czymś więcej niż tylko kolejnym ligowym starciem. Dla Jacka Zielińskiego, nowego trenera kielczan, to spotkanie miało kluczowe znaczenie...