Pandemia jest lupą ludzkości

8 lis 2021

Tytuł tomiku jest oczywistym nawiązaniem do „Ludzkiego, arcyludzkiego” Friedricha Nietzsche, bo też i niemiecki filozof jest gdzieś na zapleczu myślenia Jean Luca Nancy. Jeden z najważniejszych filozofów francuskich naszego czasu, Nancy przygląda się w eseju kondycji współczesnej cywilizacji, ukazanej w bolesnym świetle poprzez pryzmat trwającej pandemię COVID-19.

Domaga się porzucenia zbyt długo już trwającej naiwnej wiary w niekończący się ekonomiczny wzrost i samowystarczalność ludzkiej jednostki.
I zachęca nas, byśmy na nowo „nauczyli się oddychać”. „Pandemia COVID-19 jest tylko symptomem poważniejszej choroby, tej, która nie pozwala człowiekowi oddychać, mówić ani myśleć poza informacją i kalkulacją.
Możliwe, że pojawienie się symptomu wymusi leczenie głębszej patologii, że powinniśmy poszukiwać szczepionki przeciwko zwycięstwu i panowaniu autodestrukcji. Możliwe jest również, że pojawią się kolejne objawy, że wystąpią stany zapalne i dojdzie do obumarcia ważnych narządów. Oznaczałoby to, że życie ludzkości, jak każde inne, dobiega końca”.
Jean-Luc Nancy (ur. 1940) to czołowa postać filozofii francuskiej, twórczy kontynuator strategii dekonstrukcyjnej Jacques’a Derridy. W swoich książkach interesuje się zwłaszcza problematyką egzystencji, jej wymiarem ontologicznym, politycznym czy estetycznym. Dlatego jego strategię pisarstwa można by nazwać egzystencjalną dekonstrukcją albo dekonstrukcją egzystencji.
Esej Nancy’ego powstał przed ponad rokiem, latem 2020 roku, gdy szansa na szczepionkę była jeszcze bardzo mglista, więc ten czynnik trzeba uwzględnić i nie traktować rozważań Nancy’ego jako aktualnego, teraz, we wrześniu 2021 roku, termometru. Nie ujmuje to jednak jego diagnozom, hipotezom i przestrogom intelektualnej wartości. „Widzieliśmy – pisał przed ponad rokiem – jak na dłoni, żę pandemia, jeszcze zanim zyskała swą nazwę, spowodowała wręcz wirusowe rozprzestrzenianie się różnych narracji”. Zdaniem Nancy’ego „ten nagły zamęt tylko nam uzmysłowił rozpad pewników i zwyczajów, który zaczął się dużo wcześniej, wpływając niszcząco na świadomość i wrażliwość rozwiniętych, zwłaszcza europejskich społeczeństw.
Niemal natychmiast uznano wirus, wyłaniający się ze szczelin i pęknięć w tym, co długo wydawało nam się nieomylnością Zachodu, za czynnik odsłaniający – a nawet dekonstruujący – kruchy, niepewny stan naszej racjonalnej i buchalteryjnej cywilizacji”. Wirus ten stan po prostu radykalnie niż cokolwiek dotąd obnażył. Dał też nam, ludziom możliwość szczegolnie ostrego spojrzenia na siebie samych, jako na chorych mieszkańców chorego świata. Świat wierzących w postęp i i bezkarność drapieżników, pogrążających się w zniszczeniu, nędzy i zagubieniu”.
We wstępnym, tytułowym eseju Nancy zauważa, że od początku pandemii rozwija się filozofia, psychoanaliza, politologia wirusa. Jego dwie najważniejsze, najbardziej generalne konkluzje są następujące.
Po pierwsze, że „koronawirus, podobnie jak pandemia jest pod każdym względem produktem globalizacji. Wyraża jej cechy i tendencje, jest aktywnym, wojowniczym i skutecznym wolnorynkowcem”. Po drugie, że podczas gdy pandemie uważano dawniej za kary boskie, to obecnie „większość chorób ma charakter endogenny, wywołują je nasze warunki życia, żywność i zatrucie środowiska. „To co było boskie, stało się ludzkie, zbyt ludzkie, arcyludzkie – jak mówi Nietzsche”. „Wirus jest lupą, która powiększa charakter naszych sprzeczności i ograniczeń.
Jest zasadą rzeczywistości, która puka do drzwi zasady przyjemności. Towarzyszy mu śmierć. Bo okazało się, że śmierć, którą eksportowaliśmy wraz z wojnami, głodem i zniszczeniem, o której myśleliśmy, że ogranicza się do kilku innych wirusów i do nowotworów (…) czycha na nas tuz za rogiem. (…) Więc jesteśmy ludźmi, nieopierzonymi istotami dwunożnymi, obdarzonymi językiem, ale z pewnością ani nadludzkimi, ani transludzkimi”. Ledwie zajawiłem problematykę eseju tytułowego, a już muszę kończyć.
Resztę zostawiam czytelnikom, uprzedzając tylko, że napisany jest charakterystycznym dla eseistów francuskich nieco metaforycznym, wieloznacznym stylem, co tłumaczka pięknie oddała w polszczyźnie na tyle, na ile sięda, a co nie dla wszystkich jest łatwe.
Jean Luc Nancy – „Arcyludzki wirus”, przekł. Anastazja Dwulit, wyd. Ostrogi, Kraków 2021, str. 102, ISBN 978-83-66102-55-2

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...