Z Rosją poszło łatwo, ale na drodze znów Słowenia

17 wrz 2021

Zwycięstwo naszych siatkarzy w starciu z Rosjanami, aktualnymi wicemistrzami olimpijskimi, było sensacją tylko z powodu łatwości z jaką biało-czerwoni pokonali ekipę „Sbornej”– 3:0 w setach do 14, 24 i 19. Teraz reprezentację Polski czeka w 1/2 finału potyczka z drużyną Słowenii, z którą na tym etapie przegrali w mistrzostwach Europy w 2019 roku.

Po przeprowadzce z Krakowa do Gdańska forma polskiej drużyny jeszcze poszła w górę. Już w krakowskiej Tauron Arenie biało-czerwoni dwa ostatnie spotkania grupowe, z Belgią i Ukrainą, wygrali po 3:0, ale w żadnym nie zagrali tak perfekcyjnie niemal w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, jak uczynili to w obu meczach rozegranych w gdańskiej Ergo Arenie. Już w pierwszym występie w tej hali, w spotkaniu 1/8 finału z Finlandią podopieczni trenera Vitala Heynene pokazali pełną moc i nawet przez moment nie dali rywalom nadziei na wygranie choćby honorowego seta. Ich przewaga była tak duża, że belgijski selekcjoner już w połowie poszczególnych partii wpuszczał na boisko zmienników Bartosza Kurka, Wilfredo Leona czy Fabiana Drzyzgi. Blok, zagrywka, atak, przyjęcie – wszystko w ich grze funkcjonowało perfekcyjnie, a do tego dochodziła jeszcze zadowolenie, jakie czerpali z dopingu wypełnionych do ostatniego miejsca trybun. Dopingu, od którego przecież nie tylko siatkarze w czasie pandemii zdążyli się już odzwyczaić. „Na igrzyskach w Tokio trybuny świeciły pustkami, słyszeliśmy każdy pisk buta, każde słowo na boisku. Przychodzenie na salę, gdzie są tylko zawodnicy i dziennikarze, było smutne. Jesteśmy przyzwyczajeni do pełnych trybun w Polsce, czy to na meczach klubowych, czy reprezentacji. W czasie spotkania z Finlandią atmosfera była fantastyczna, tak samo było w meczu z Rosją. To nas niosło do walki o każdą piłkę” – przyznał rozgrywający naszej drużyny
Fabian Drzyzga.
Przed rozpoczęciem tegorocznego turnieju o mistrzostwo Europy przewidywano, że biało-czerwoni trafia na zespół Rosji dopiero w półfinale, bo był on murowanym faworytem do zwycięstwa w grupie C. Niespodziewanie jednak „Sborna” zajęła dopiero drugą lokatę, za Holandią. Co prawda rosyjska drużyna w fazie grupowej doznała tylko jednej porażki, ulegając Turcji, to jednak formą nie zachwycała. Także w meczu 1/8 finału z dużo niżej notowaną ekipą Ukrainy podopieczni fińskiego trenera Tuomasa Sammelvuo nie zachwycili swoją grą, chociaż wygrali bez większych problemów 3:1. Daleko im było jednak do dyspozycji prezentowanej w olimpijskim turnieju, w którym zmiatali kolejnych rywali z parkietu i dopiero w finale zostali zatrzymani przez grającą ponad swoje możliwości reprezentacje Francji.
W europejskim czempionacie trener Sammelvuo nie mógł jednak powołać do kadry wszystkich najlepszych rosyjskich siatkarzy. Jeszcze przed igrzyskami z gry w kadrze zrezygnował środkowy Dmitrij Muserski, a na ME 2021 z powodu problemów zdrowotnych nie mogli zagrać atakujący Maksim Michajłow i jego zmiennik na tej pozycji Wiktor Poletajew, a już w czasie turnieju urazu nabawił się kolejny atakujący – Kiriłł Klec. Fiński szkoleniowiec musiał załatać lukę przesuwając na tę pozycję przyjmującego Jegora Kliukę oraz wezwał w ramach tzw. transferu medycznego dodatkowego atakującego Maksima Żygałowa.
Potyczki z reprezentacją Rosji są dla sympatyków siatkówki w Polsce tym samym, co dla fanów piłki nożnej mecze z Niemcami czy Anglią. Triumfy nad tym zespołem pamięta się najbardziej i najbardziej docenia, co pewnie jest pokłosiem legendarnego już dzisiaj meczu ekipy Huberta Wagnera o złoto na igrzyskach 1976 roku w Montrealu. Z sześciu ostatnich spotkań z Rosj Polacy wygrali trzy, w tym 3:1 w tegorocznej Lidze Narodów i teraz 3:0 w europejskim czempionacie, które z pewnością zostanie na długo zapamiętane ze względu na niespotykaną we wcześniejszych potyczkach miażdżącą wręcz przewagę biało-czerwonych. Była ona widoczna zwłaszcza w pierwszym secie, wygranym przez Polaków 25:14. Bez wątpienia to był najlepszy mecz naszej siatkarskiej reprezentacji nie tylko w tym turnieju, ale w całym tegorocznym sezonie, a może nawet w ostatnich kilku latach. „Prym w polskim zespole wiedli Wilfredo Leon i Bartosz Kurek, którzy zdobyli po 14 punktów, ale też wspaniale walczyli w obronie i przyjęciu. Brawa należą się jednak całej drużynie, także zmiennikom. Rosjanie tylko w drugim secie stawili naszej drużynie mocniejszy opór i przegrali dopiero na przewagi 24:26, lecz nawet w tej partii nie potrafili przejąć inicjatywy i wypracować punktowej przewagi. Natomiast pierwsza i trzecia odsłona tego spotkania była koncertem gry w wykonaniu biało-czerwonych, co przyznały w pomeczowych recenzjach nawet rosyjskie media. „Cieszy mnie zwycięstwo, ale jeszcze bardziej cieszy to, że ta grupa po niepowodzeniu na igrzyskach wróciła do gry i prezentuje taki wysoki poziom. Ja mogę jedynie wejść do szatni i bić brawo. Jestem z nich dumny. Podnieść się z tak trudnej chwili i miesiąc później grać tak fantastycznie to naprawdę sztuka” – powiedział zadowolony z wygranej trener Vital Heynen.
W półfinale reprezentacja Polski będzie miała okazję do rewanżu na Słoweńcach za porażkę sprzed dwóch lat, poniesioną także w półfinale mistrzostw Europy 2019. Co ciekawe, zestaw półfinalistów w obu tych europejskich czempionatach różni się tylko jednym zespołem – dwa lata temu w 1/2 finału zagrały Polska ze Słowenią oraz Francja z Serbią, a w tym roku Polska ponownie zmierzy się ze Słowenią, zaś w drugiej parze Serbia zagra z Włochami. Po raz kolejny potwierdza się opinia, że łatwiej jest zdobyć olimpijskie złoto, niż wygrać mistrzostwo najsilniejszego pod względem siatkarskim na świecie Starego Kontynentu. Najlepszym dowodem jest choćby to, że w 1/8 finału odpadli złoci medaliści igrzysk 2020/21 roku w Tokio, a w ćwierćfinale srebrni medaliści Rosjanie.
Perspektywa półfinałowego starcia z zespołem Słowenii wzbudza jednak pewien niepokój w polskim obozie. To w ostatnich latach przeciwnik piekielnie dla biało-czerwonych niewygodny, a jeszcze na dodatek w ćwierćfinałowym spotkaniu z Czechami, którzy chwilę wcześniej w imponującym stylu wyrzucili za burtę turnieju Francuzów, Słoweńcy pokazali siatkówkę naprawdę na mistrzowskim poziomie, chociaż nie mieli większej przewagi w żadnych statystykach. Wielką formą błysnęli atakujący Toncek Stern i Tine Urnaut, legitymujący się 85 procentem skuteczność w ataku. Ale wszyscy gracze wicemistrzów Europy z 2015 i 2019 roku grali jak w transie, notując jako zespół 76-procentową skuteczność w ataku i 62-procentową w przyjęciu. Nic dziwnego, że ograli Czechów 3:0 (25:21, 25:19, 27:25) i pewnie awansowali do półfinału.
W drugiej parze Włosi, którzy łatwo pokonali Niemców 3:0, zmierzą się z Serbią, która z kolei wygrała z Holandią 3:0. Spotkania półfinałowe odbędą się w sobotę w katowickim Spodku. Polska rozpocznie mecz ze Słowenia o 17:30.

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...

Przełamanie Korony Kielce

Przełamanie Korony Kielce

W świecie piłkarskich zmagań, gdzie presja i oczekiwania potrafią przerosnąć samą grę, spotkanie Korony Kielce ze Stalą Mielec było czymś więcej niż tylko kolejnym ligowym starciem. Dla Jacka Zielińskiego, nowego trenera kielczan, to spotkanie miało kluczowe znaczenie...