Dość dzikiej reprywatyzacji!

19 maj 2016

Działacze lokatorscy domagają się zmiany zasad reprywatyzacji. Od wielu lat alarmują, że nieuregulowanie sprawy reprywatyzacji – zwłaszcza w Warszawie – doprowadziło do tragedii wielu mieszkańców. W ostatnich dniach nasiliły się protesty organizacji lokatorskich.

W ubiegły czwartek Rada Warszawy miała zająć się sprawą nieruchomości, zwracanych przez miasto spadkobiercom byłych właścicieli bądź tym, którzy nabyli prawa do własności przedwojennych kamienic i działek. Od kilku lat wiadomo, że zwracanie tych nieruchomości odbywało się z naruszeniem prawa lub – co gorsza – bez odpowiednich uregulowań prawnych w tej sprawie. Zdaniem obrońców praw lokatorów, stołeczni urzędnicy są częścią istnej mafii, która zajmuje się odzyskiwaniem nieruchomości, wykorzystujących fakt, że sprawa reprywatyzacji wciąż nie jest rozwiązana.

Bezprawie od lat

– Problemy lokatorów warszawskich kamienic rozpoczęły się w czasie, kiedy prezydentem Warszawy był Paweł Piskorski. To wtedy właśnie rozpoczęło się masowe zwracanie budynków i terenów tym, którzy twierdzili, że mają do nich prawo i ubiegali się o ich zwrot w ramach tzw. reprywatyzacji, która jest w rzeczywistości dziką reprywatyzacją. Wszyscy doskonale wiedzą, że znaczna część tych decyzji została podjęta bezprawnie i że część urzędników współpracowała z prawnikami, którzy specjalizują się w odzyskiwaniu stołecznych nieruchomości – przypomina Anna Kalbarczyk z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. – Protestujemy już od wielu lat, ale jesteśmy lekceważeni. Decyzje o zwrocie nieruchomości zapadają bez względu na nasze protesty oraz sytuację lokatorów, która jest coraz gorsza. Ludzie po prostu boją się o swój los, o to, czy któraś z decyzji urzędniczych nie skaże ich na bezdomność, bo to właśnie taki skutek dzika reprywatyzacja ma dla wielu mieszkańców Warszawy – podkreśla.
W ubiegłym tygodniu obrońcy praw lokatorów upomnieli się o przekazany byłym właścicielom teren, na którym znajdowało się jedno z najlepszych warszawskich gimnazjów na ul. Twardej. Radni mieli się też odnieść do sprawy reprywatyzowanej – w dziwny sposób – działki przy pl. Defilad, a więc w samym centrum stolicy, gdzie ceny nieruchomości osiągają kosmiczne wręcz ceny.
Działacze lokatorscy twierdzą, że stołeczni radni oraz urzędnicy od wielu lat nie weryfikują wniosków reprywatyzacyjnych, dając wiarę zapewnieniom i dokumentom (niekiedy fałszywym) przedstawianym im przez pełnomocników dawnych właścicieli bądź ich spadkobierców. Warszawscy radni nie raczyli się jednak odnieść do sprawy, bo większość z nich w ogóle nie pojawiła się na czwartkowej sesji Rady Miasta. Byli to przede wszystkim radni ia Platformy Obywatelskiej, która od kilku lat zarządza sprawami stolicy, mając nie tylko większość w Radzie Miasta, ale również swoją prezydent miasta – Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Starsi ludzie na bruku

– Dopiero zainteresowanie się problemem dzikiej reprywatyzacji przez dziennikarzy i działaczy lokatorskich, którzy na własną rękę prowadzili śledztwa w sprawie oddawanych przez miasto nieruchomości wykazały, iż wiele z nich zostało zwróconych bezprawnie, że dostały się one w ręce osób, które bez żadnych podstaw przywłaszczyły sobie tytuł własności do tych działek i nieruchomości – wyjaśnia Kalbarczyk. – Nie zmienia to jednak faktu, że od wielu lat ofiarami takich działań padają zwykli lokatorzy, którzy są przejmowani wraz z budynkami i którym nowi właściciele naliczają tak wysoki czynsz, jakiego ci nie są w stanie opłacić, na skutek czego popadają w zadłużenie czynszowe, a następnie są eksmitowani z zajmowanych lokali. A, że miasto nie ma odpowiedniej ilości mieszkań komunalnych i socjalnych, wielu z nich trafia po prostu na bruk – dodaje.
Działaczka lokatorska przypomina, że znaczna część poszkodowanych lokatorów to są starsi ludzie, głównie emeryci, których nie stać na opłacanie czynszu podyktowanego przez nowego, prywatnego właściciela kamienicy. Wielu z nich, bądź ich rodzice, własnymi rękami odbudowywali Warszawę z ruin po II wojnie światowej. Na tej podstawie dostawali oni od władz Polski Ludowej przydziały, dzięki którym mogli zamieszkać w odbudowanych przez siebie domach. Teraz zaś, po kilkudziesięciu latach, wielu z nich po prostu wyrzuca się z tych lokali na bruk, ponieważ urzędnicy wolą iść na rękę nowym właścicielom, zamiast zająć się problemami wyrzucanych z domu lokatorów.
Zdaniem Kalbarczyk – która sama doświadczyła eksmisji, gdy z kilkorgiem małych dzieci została w środku zimy wyprowadzona z zajmowanego lokalu – problem dzikiej reprywatyzacji w Warszawie mogło pomóc rozwiązać referendum o odwołaniu z funkcji Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Wniosek o referendum w tej sprawie w 2013 r. zgłosił burmistrz Ursynowa, Piotr Guział, ale ostatecznie do niego nie doszło z powodu zbyt niskiej frekwencji podczas głosowania. – Żeby uporządkować te przekręty przy reprywatyzacji, trzeba by wymienić całe to towarzystwo, które od lat zarządza sprawami miasta. W ten proceder, co wykazali m.in. dziennikarze, są bowiem zamieszani zarówno urzędnicy, jak i sama prezydent miasta – ocenia. – To jest ta sama grupa ludzi, pochodzących jeszcze z czasów Piskorskiego. Oskarżenia padają z ust pani Kalbarczyk gęsto, a wszystko sprowadza się do jednego: Trzeba zmienić władze
W ubiegłym roku Sejm uchwalił tzw. małą ustawę reprywatyzacyjną, która dawała nadzieję na uregulowanie problemu tzw. dzikiej reprywatyzacji w Warszawie. Jej celem było ukrócenie dotychczasowej samowoli urzędników i wprowadzenie większej kontroli nad procesami zwrotu stołecznych nieruchomości. Poprzedni prezydent, Bronisław Komorowski, tuż przed końcem swojej kadencji skierował jednak tę ustawę do rozpatrzenia przez Trybunał Konstytucyjny i od tego czasu pozostaje ona w zawieszeniu. Zdaniem obrońców praw lokatorów, coraz częściej wyrzucanych z zajmowanych mieszkań, ówczesny prezydent poszedł w ten sposób na rękę interesom dawnych właścicieli czy pełnomocników oraz lobby deweleporskiemu, które również jest zainteresowane pozyskiwaniem działek odzyskanych w ramach reprywatyzacji. Zresztą, prezydent Komorowski wprost stwierdził w swoim wniosku do Trybunału, że kieruje nim właśnie troska o interesy tych środowisk.
Mimo wielu próśb i protestów organizowanych przez organizacje lokatorskie, stołeczni radni nie chcą się formalnie odnieść do tego problemu. Wolą milczeć i robić uniki, co tylko zwiększa podejrzliwość lokatorów oraz zaangażowanych w ich problemy działaczy społecznych.
Na najbliższy wtorek Rada Warszawy zapowiedziała zorganizowanie nadzwyczajnego posiedzenia w sprawie reprywatyzacji. Działacze lokatorscy nie spodziewają się jednak po niej żadnego przełomu. – Radni z rządzącej miastem PO teraz dopiero się zainteresowali problemem, gdy im się PiS zaczął do dupy dobierać? – oburza się Kalbarczyk. – Jestem ciekawa, w jaki sposób, o ile w ogóle zajmą się oni tą sprawą, wyrównają szkody, jakie ponieśli eksmitowani lokatorzy? To przecież urzędnicy powinni ponosić osobistą odpowiedzialność za swoje błędne decyzje i takie prawo przecież obowiązuje. Chociażby za bezprawne naliczanie ludziom tzw. czynszu karnego, który znacznie zwiększał koszt najmu, z powodu którego setki rodzin wylądowało na bruku – podkreśla.
Specjalna sesja Rady Miasta, poświęcona problemowi reprywatyzacji, zaplanowana jest na wtorek. Działacze lokatorscy uważają, że również ta dyskusja niczego nie zmieni. Twierdzą, że pomocna w rozwiązaniu problemu reprywatyzacji i związanych z nią masowych eksmisji może być dopiero zmiana władz Warszawy oraz istna czystka wśród zajmujących się tą sprawą stołecznych urzędników.

Najnowsze

Sprawdź również

Czy emeryci przebalowali trzynaste emerytury?

Ponoć seniorzy mieli przehulać trzynaste emerytury, tak jak rodzice przepić 800 plus. Z tymi bzdurami postanowiła rozprawić się Gazeta Senior, publikując raport, z którego wynika, że blisko połowa respondentów (48 proc.) przeznacza te środki na leki i leczenie, a...

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Lewicy zginął w wypadku

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Lewicy zginął w wypadku

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Nowej Lewicy zginął w czwartek w wypadku drogowym na terenie Zagłębia. Miał 36 lat. Informację o jego śmierci potwierdził rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik.  Litewka został wybrany do Sejmu w 2023 roku z okręgu nr 32. Pochodził z...

Konserwa z KO uznała, że miliony osób LGBT można olać

Konserwa z KO uznała, że miliony osób LGBT można olać

– Mówimy o stosunkowo niewielkiej grupie wyborców. To nie jest temat, który rozstrzyga wybory. Zresztą, same osoby LGBT głosują różnie, też na prawicę. Ich decyzje często wynikają też z wielu innych kwestii, a nie tylko z orientacji. Zresztą Koalicja Obywatelska nigdy...

Ekologia dla obywatela, pieniądze dla korporacji

Ekologia dla obywatela, pieniądze dla korporacji

Miało być prosto — oddajesz butelkę, odzyskujesz kaucję, środowisko zyskuje. Po pół roku widać jednak coś innego. Obywatel płaci nie tylko przy kasie. Płaci też własnym czasem. A nad systemem, który miał rozliczać wielkich graczy, usiedli właśnie najwięksi gracze. Na...