W 2009 roku posłowie PiS i PO, przy sprzeciwie SLD, przyjęli ustawę, która radykalnie obniżyła emerytury b. funkcjonariuszom organów bezpieczeństwa. Przyjęto wtedy zasadę, że każdy kto służył w nich do 1990 r., za rok służby otrzymywał świadczenie wg wskaźnika 0,7 proc., a nie 2,6 proc. Za pracę po 1990 roku liczono im świadczenia wg wskaźnika 2,6 proc.
Ówczesny Klub Poselski SLD zaskarżył tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, gdyż sprzeciwialiśmy się wprowadzeniu zasady odpowiedzialności zbiorowej. Trybunał Konstytucyjny nie zgodził się z naszą argumentacją. Po wykorzystaniu krajowej drogi odwoławczej w polskich sądach, wielu funkcjonariuszy złożyło skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Wspieraliśmy ich argumentacją prawną. Niestety, także Trybunał w Strasburgu nie podzielił argumentów skarżących.
Przygotowywana nowelizacja ustawy w swej represyjności idzie znacznie dalej. Pogłębia nie tylko odpowiedzialność zbiorową, ale jest po prostu aktem zemsty. Przyjmuje się bowiem, że każdy kto służył chociażby 1 dzień do 1990 roku w organach bezpieczeństwa państwa, a potem ponad 20 lat lojalnie służył w organach III RP, to i tak za wszystkie lata służby (a nie tylko do 1990 roku) poniesie odpowiedzialność w postaci obniżenia świadczeń emerytalnych. Za każdy rok służby, także tej w III RP będzie miał wskaźnik 0,5 proc, podczas gdy w systemie powszechnym obowiązuje 1,3 proc. Czyli, jeżeli ktoś pracował miesiąc w technice operacyjnej do 1990 r., a potem był 25 lat wzorowym policjantem, to i tak emeryturę będzie miał zmniejszoną pięć razy (z 2,6 proc. do 0,5 proc.)
Dodatkowo rozszerzono katalog organów bezpieczeństwa państwa, które są oceniane jak dyskwalifikujące. Dotyczy to np. służby w Biurze Ochrony Rządu, w wywiadzie i kontrwywiadzie wojskowym.
Występują dzisiaj dalej przypadki, że emerytury byłych funkcjonariuszy są wysokie. Należało więc zająć się nimi, a nie po raz drugi karać dziesiątki tysięcy funkcjonariuszy. Ponadto ustawa obejmie także renty inwalidzkie oraz renty rodzinne po zmarłych byłych funkcjonariuszach.
Rząd podaje, że ustawa dotknie ok. 35 tysięcy ludzi. Skala rzeczywista będzie jednak większa. W projekcie ustawy określa się wprost, że PRL była państwem totalitarnym. Może to wkrótce – np. w związku z potrzebami budżetu państwa – prowadzić do znacznego rozszerzenia grup osób, którym radykalnie zostanie obniżona emerytura. Przecież do 1990 roku służyli w wojsku obecni emeryci wojskowi, funkcjonariusze więziennictwa i wielu innych służb mundurowych. Wprowadzana obecnie ustawa już rozszerza grupy osób, które będą miały obniżone emerytury. Nikt nie da gwarancji, że ten proces nie będzie jeszcze pogłębiony.Ramka
Kierownictwo Sojuszu Lewicy Demokratycznej wraz z przedstawicielami służb mundurowych na specjalnie zwołanej konferencji prasowej stanowczo sprzeciwiło się zmianom w „emeryturach mundurowych”.
W konferencji udział wzięli: Włodzimierz Czarzasty, Krzysztof Janik, gen. Marek Dukaczewski (były szef WSI), insp. Zdzisław Czarnecki (Prezydent Federacji Służb Mundurowych), insp. Tomasz Piechowicz (były naczelnik w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie), płk Grzegorz Domaszewicz (były dyrektor Biura Emerytalnego Służby Więziennej), Maciej Niepsuj (Związek b. Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa).
– Jeszcze w tym roku byłem czynnym funkcjonariuszem policji. Od trzech miesięcy jestem na zaopatrzeniu emerytalnym. Być może dziś po raz ostatni założyłem mundur policyjny, bo za kilka dni okaże się, że jestem oprawcą komunistycznym, służącym totalitarnemu państwu. Założyłem dziś ten mundur by bronić godności i honoru wielu pozytywnie zweryfikowanych funkcjonariuszy, którzy zaufali państwu polskiemu i z oddaniem służyli mu przez ostatnie 25 lat – mówił insp. Tomasz Piechowicz, były naczelnik w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.
– Jestem członkiem Federacji Służb Mundurowych i moja obecność tutaj jest wyrazem wsparcia dla kolegów. Uważam, że te rozwiązania są rozwiązaniami każącymi, są niesprawiedliwa. Duża grupa oficerów odczuła już skutki pierwszej ustawy. Stosowanie odpowiedzialności zbiorowej w państwie prawa jest niedopuszczalne – zaznaczył gen. Marek Dukaczewski.

Z redakcyjnej poczty
Kogo go naprawdę dotyczy tzw. ustawa dezubekizacyjna?

– Ten projekt jest łamaniem podstawowych praw człowieka, zwykłą grabieżą pod przykrywką „dziejowej” sprawiedliwości – pisze jedna z naszych czytelniczek w liście nadesłanym do redakcji Trybuna.eu. Publikujemy go w całości.
Szanowna Redakcjo,
bardzo proszę o podanie do informacji publicznej, kogo naprawdę dotyczył będzie projekt tzw. ustawy dezubekizacyjnej. W mediach mówi się o SB i „oprawcach”, gdy w rzeczywistości projekt ten zakłada odebranie emerytury wszystkich funkcjonariuszom mundurowym PRL, wykładowcom, słuchaczom i studentom, również tym osobom, którzy byli wysyłani na szkolenia m.in. do szkół podchorążych. Projekt zakłada, że najwyższa emerytura tych osób nie może przekraczać średniej emerytury ZUS, czyli 1600 zł. Dotyczy to także osób pozytywnie zweryfikowanych i pracujących w służbach mundurowych po 1990. Oznacza to, że osoby niezweryfikowane pozytywnie i pozbawione emerytur mundurowych będą miały wyższe uposażenia od osób pracujących np. w policji do dzisiaj. Ten projekt jest łamaniem podstawowych praw człowieka, zwykłą grabieżą pod przykrywką „dziejowej” sprawiedliwości. Jako córka byłego milicjanta i policjanta, człowieka prawego, który poświęcił całe życie w służbie dla ojczyzny proszę Państwa o podanie do wiadomości publicznej, co kryje się za zmienionym 14.11.2016 projekcie ustawy dezubekizacyjnej. Poniżej załączam też list otwarty do Pani Premier Beaty Szydło.
Pani Premier, chciałam żeby odpowiedziała Pani na pytanie, dlaczego Pani rząd chce odbierać emerytury milicjantom, wykładowcom oraz innym funkcjonariuszom, którym przyszło pracować w PRL? Dlaczego kłamie Pani twierdząc, że obniżacie emerytury byłym esbekom, gdy w rzeczywistości nowy projekt dotyczy bardzo wielu instytucji, które w każdym Państwie istnieć muszą. Dlaczego mówi Pani o nich jako o zbrodniarzach? Jestem córką byłego milicjanta i policjanta. Mój ojciec pracował 19 lat za czasów PRL i 16 lat w wolnej Polsce. Renta rodzinna po nim wynosi więcej niż 1500 złotych, ponieważ odchodził ze stopniem majora i stanowiskiem komendanta powiatowego. Czy uważa Pani, że to za dużo? Jakim prawem oczernia Pani uczciwych ludzi mówiąc o nich zbrodniarze aparatu totalitarnego, gdy w rzeczywistości nowa ustawa karze każdego pozytywnie zweryfikowanego funkcjonariusza narażającego do dziś swoje życie i zdrowia w służbie ojczyzny? Czy nie jest Pani wstyd mówić takie rzeczy? Czy ma Pani jakieś dowody świadczące o winie mojego ojca? Bo jeśli je Pani posiada to proszę je przedstawić? Czy wie Pani, że mój tata nie był awansowany przez 10 lat po to tym jak ochrzcił dzieci za komuny? Czy wie Pani, że był szykanowany, ponieważ moja matka nosiła krzyżyk? Za kogo Pani się uważa oczerniając moją rodzinę. Apeluję do Pani, żeby nie stawiała Pani znaku równości między zbrodniarzami aparatu totalitarnego a wszystkimi funkcjonariuszami PRL i tymi pracującymi po roku 1990. Bo jeżeli uważa Pani tych ludzi za zbrodniarzy, to proszę przedstawić, na jakiej podstawie. Bardzo zależy mi, żeby ludzie dowiedzieli się, co niesie za sobą owa sprawiedliwość dziejowa, o której Pani i Pani pracownicy tak dumnie mówią. Proszę Pamiętać, że Pani kadencja nie będzie trwała wiecznie i może z Pani emerytury przyjdzie kiedyś wypłacać odszkodowania pokrzywdzonym przez, już nie partię rządzącą, ale system totalitarny, którego jest Pani elementem.
Z poważaniem,
Monika Cholewa












