Wszystko na barkach Lewego

14 paź 2016

Mecze z Kazachstanem, Danią i Armenią pokazały, że reprezentacja Polski należy w tej chwili do europejskiej elity tylko w sensie formalnym, jako ćwierćfinalista Euro 2016, bo pod względem umiejętności jako taki poziom w tej chwili utrzymuje w zasadzie wyłącznie dzięki geniuszowi i zaangażowaniu Roberta Lewandowskiego.

Norweski trener reprezentacji Danii Age Hareide miał rację twierdząc, że różnicę między jego zespołem a polskim zrobił Lewandowski. W podobnym duchu wypowiedział się też selekcjoner kadry Armenii Warużan Sukiasjan: „Co ja mogę nowego powiedzieć o Lewandowskim? Chyba wszyscy mają takie samo zdanie na temat jego klasy. Pokonał nas w ostatniej sekundzie, chociaż nasi obrońcy dobrze wywiązywali się ze swoich zadań. Myślę, że każda reprezentacja chciałaby mieć takiego napastnika u siebie”.
Nawet trener naszej drużyny, zwykle unikający pomeczowych pochwał dla konkretnych zawodników, po spotkaniu z Armenią pozwolił sobie na skromny pean pod adresem kapitana biało-czerwonych: „Robert robi różnicę jeśli chodzi o naszą grę. Był fantastyczny w obu spotkaniach. Jest zawodnikiem, który pracuje dla drużyny i wykonuje fantastyczną pracę” – przyznał Adam Nawałka. Chyba nie mógł inaczej – „Lewy” w meczach z Danią i Armenią zdobył de facto pięć bramek, bo przecież gdyby piłka po jego strzale nie odbiła się lekko o nogę ormiańskiego obrońcy, to i bez tego wpadłaby do siatki.

Zniecierpliwienie kapitana

Strzelając zwycięskiego gola w ostatniej sekundzie meczu z Armenią Lewandowski uratował tyłki nie tylko selekcjonerowi reprezentacji, ale też swoim kolegom z reprezentacji. Przykro to stwierdzić, ale po Euro 2016 większość z powoływanych przez Nawałkę piłkarzy przyjeżdżała na trzy rozegrane dotąd mecze eliminacyjne albo w słabej formie, albo miła w nich problemy z motywacją i koncentracją. A przecież biało-czerwoni nie mieli jeszcze okazji zmierzyć się z najpoważniejszymi konkurentami do awansu. Po losowaniu grup wydawało się, że najtrudniejszym rywalem będzie drużyna Danii, tymczasem po trzech kolejkach na zdecydowanie groźniejsze wyglądają lekceważone u nas reprezentacje Czarnogóry i Rumunii.
Z taką grą jaką biało-czerwoni pokazali w starciach z Duńczykami i Ormianami o zwycięstwa nad tym zespołami będzie niezwykle trudno, bo Lewandowski, choć jest napastnikiem bez wątpienia wybitnym, to jednak przecie możliwym do powstrzymania. A po ciężkiej kontuzji Arkadiusza Milika trener Nawałka nie ma w tej chwili zawodnika, który w takiej sytuacji mógłby zastąpić „Lewego” w roli egzekutora. Zastępujący Milika w meczu z Armenią Łukasz Teodorczyk takim graczem niestety nie jest, a na dodatek ujawnił w tym spotkaniu wadę, przez którą trener Dynama Kijów Serhij Rebrow oddał go bez żalu do Anderlechtu Bruksela. Taką mianowicie, że kompletnie zawodzi w meczach o dużym ciężarze gatunkowym. Teodorczyk we wtorek tak naprawdę ani razu nie zagroził poważnie ormiańskiej bramce i w jego staraniach więcej było maskującego nieudolność dymu niż ognia. Jeśli za coś można go pochwalić, to tylko za ambicję i chęć do walki. Tym się niewątpliwie wyróżniał na tle większości graczy naszego zespołu.
Nie bez powodu Lewandowski po meczu stwierdził: „Nie mamy jeszcze takich umiejętności jako zespół, żeby wygrywać mecze bez walki i pełnego zaangażowania. Zawsze powinniśmy grać na sto procent i to do ostatniego gwizdka”. Pretensje kapitana biało-czerwonych, także te wyrażone w szatni i w rozmowie z selekcjonerem, jakimś cudem przedostały się do mediów przez szczelną dotąd kontrolę służb propagandowych PZPN. Najbardziej odważny w ujawnianiu tajemnic kadry okazał się dość niespodziewanie „Przegląd Sportowy”, w którym pojawiły się relacje o piwno-karcianych zamiłowaniach niektórych zawodników, zwłaszcza rezerwowych. Wystarczy rzucić okiem na składy biało-czerwonych w spotkaniach z Danią i Armenią i wszystko od razu staje się jasne. Ale najmocniejszy cios media zadały przy okazji Adamowi Nawałce, obnażając słabość budowanego od dwóch lat mitu, że panuje nad kadrą i wszystko co się w niej dzieje ma pod całkowitą kontrolą.
Ale to jest dopiero początek zadymy, bo z praktyki wiadomo, że piłkarze tego dziennikarzom nie darują i już podczas zgrupowania przed listopadowym meczem z Rumunią dadzą im do wiwatu. Chyba że wcześniej dojdzie do wyborczego trzęsienia ziemi w PZPN i 28 października zmienią się władze związku.

Większe oczekiwania niż możliwości

Obecny prezes PZPN Zbigniew Boniek stwierdził, że oczekiwania kibiców wobec reprezentacji w tej chwili są znacznie większe niż jej możliwości. Trudno nie przyznać mu racji, choć z drugiej strony trudno też dziwić się rosnącym oczekiwaniom. Biało-czerwoni nie przegrali w ostatnich jedenastu meczach o punkty, a to oznacza, że Adam Nawałka jest pod tym względem najlepszym selekcjonerem w historii naszej reprezentacji. Ostatniej porażki w meczu o punkty Polacy doznali 4 września 2015 roku w przegranej potyczce z Niemcami (1:3) w 7. kolejce eliminacji Euro 2016. Sześć z owych jedenastu spotkań drużyna Nawałki wygrała, a w pięciu uzyskała wyniki remisowe, wliczając w to mecze 1/8 i 1/4 finału Euro 2016 ze Szwajcarią i Portugalią. Poprzedni rekord wszech czasów należał do Andrzeja Strejlaua, pod wodzą którego między 14 listopada 1990 a 8 września 1993 roku biało-czerwoni nie przegrali w 10 kolejnych spotkaniach w eliminacjach Euro 1992 i MŚ 1994. Takich serii meczów bez porażki nie miały nawet legendarne ekipy Kazimierza Górskiego i Antoniego Piechniczka, które najdłużej niepokonane były w ośmiu potyczkach z rzędu.
Z wyliczeń wynika, że w najnowszym rankingu FIFA kadra Nawałki awansuje na najwyższe w historii 15. miejsce. Nasi piłkarze są więc już bardzo blisko światowej elity i bez wątpienia jest to zasługa obecnego selekcjonera, obecnych władz PZPN, ale przede wszystkim grupy znakomitych piłkarzy, której trzonem byli i są Lewandowski, Piszczek. Glik, Krychowiak, Milik, Fabiański, Szczęsny, Błaszczykowski, Grosicki i Rybus, a teraz także zyskujący z meczu na mecz na znaczeniu Zieliński. Na miejsce w tym zacnym gronie zasługuje też z całą pewnością Artur Jędrzejczyk. Jeśli w tej grupie dojdzie do rozłamu, czego przecież wykluczyć nie można, skończą się też sukcesy biało-czerwonych, bo z Pazdanem, Jodłowcem, Lewczukiem, Linettym, Teodorczykiem, Wilczkiem, Stępińskim, Wszołkiem, Starzyńskim, Peszką, Warzyniakiem, Dąbrowskim i kto tam jeszcze jest w notesie Nawałki, nie mamy co liczyć nie tylko na zajęcie pierwszego miejsca w grupie E, ale nawet drugiego, które daje jeszcze nadzieje na awans w barażu.

Wciąż niejasny układ sił

Po trzech kolejkach spotkań trudno jest ocenić rzeczywisty potencjał zespołów w naszej grupie eliminacyjnej. Na przykład Duńczycy są zdruzgotani postawą swojej drużyny, bo o ile spodziewali się porażki w meczu z Polską, to przegrana 0:1 z Czarnogórą na swoim terenie była dla nich wstrząsem. Z kolei Rumuni wciąż jeszcze przeżywają wyprawę do Kazachstanu, gdzie zremisowali tylko 0:0, ale przy okazji przez brutalne faule rywali stracili kilku zawodników, a ponadto zostali bezczelnie okradzeni w hotelu. Portugalski sędzia ukarał graczy zespołu gospodarzy tylko dwoma żółtymi kartkami i pewnie dlatego Kazachowie za dużo sobie na boisku pozwalali. Trzech graczy rumuńskiej drużyny odczuło to szczególnie – Dragos Grigore skończył mecz ze złamanym nosem, Alexandru Chipciu z kontuzją pachwiny, a Cristian Sapunaru z uszkodzonymi kilkoma zębami. Władze piłkarskiej federacji Rumunii zapowiedziały złożenie oficjalnego protestu do FIFA, głównie na fatalny ich zdaniem stan murawy stadionu w Astanie.
Nasi piłkarze mają już wyprawę do Kazachstanu za sobą, ale w perspektywie wyjazd do Armenii, gdzie zapewne nie czeka ich nic dobrego. Trener ormiańskiej kadry Warużan Sukiasjan był niepocieszony po porażce w Warszawie, chociaż przecież trzy dni wcześniej jego zespół przegrał u siebie z Rumunią 0:5. A groźny u siebie Kazachstan na wyjeździe dostał straszne baty 5:0 od Czarnogórców. Naprawdę nie wiadomo, kto w tej grupie jest potentatem, a kto słabeuszem.

Polska – Armenia 2:1
Gole: Hrajr Mkojan (48 samobójcza), Robert Lewandowski (90+5) – Marcos Pizzelli (50).
Polska: Łukasz Fabiański – Jakub Błaszczykowski, Kamil Glik, Thiago Cionek, Artur Jędrzejczyk (34. Paweł Wszołek) – Kamil Grosicki (70. Bartosz Kapustka), Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, Maciej Rybus – Łukasz Teodorczyk (85. Kamil Wilczek), Robert Lewandowski.
Armenia: Arsen Beglarjan – Wahagn Minasjan, Warazdat Harojan, Hrajr Mkojan, Gael Andonian, Lewon Hajrapetjan – Kamo Howhannisjan (60. Araz Oezbiliz), Artak Grigorjan, Karen Muradjan (34. Taron Woskanjan), Dawit Manojan – Marcos Pizzelli (85. Dawit Hakobjan).
Żółte kartki: Thiago Cionek, Błaszczykowski – Andonian, Beglarjan, Marcos Pizzelli.
Czerwona kartka: Gael Andonian (30. minuta, Armenia, za drugą żółtą).
Sędziował: Ivan Kružliak (Słowacja).
Widzów: 44 786.

Grupa E
1. kolejka: Kazachstan – Polska 2:2; Dania – Armenia 1:0; Rumunia – Czarnogóra 1:0.
2. kolejka: Polska – Dania 3:2; Armenia – Rumunia 0:5; Czarnogóra – Kazachstan 5:0.
3. kolejka: Polska – Armenia 2:1; Dania – Czarnogóra 0:1; Kazachstan – Rumunia 0:0.

Przechwytywanie1

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...

Przełamanie Korony Kielce

Przełamanie Korony Kielce

W świecie piłkarskich zmagań, gdzie presja i oczekiwania potrafią przerosnąć samą grę, spotkanie Korony Kielce ze Stalą Mielec było czymś więcej niż tylko kolejnym ligowym starciem. Dla Jacka Zielińskiego, nowego trenera kielczan, to spotkanie miało kluczowe znaczenie...