Czeski cud

11 wrz 2019

Powieść do smakowania

Miłośników powieści kryminalnej lojalnie uprzedzam. Podtytuł „kryminał polityczny” jest zwodniczy, bo choć w „Cudzie” Josefa Škvorecký’ego (1924-2012) wątły fabularnie wątek „kryminalny” (zabójstwo księdza Toufara) w tle się pojawia, to z prawdziwym „kryminałem” powieść ta nie ma nic wspólnego. Nawet z politycznym.
„Cud” Škvorecký’ego to wybitna proza, nawiązująca, a może raczej naturalnie wyrastająca z najlepszych tradycji literatury czeskiej, z Haška, Čapka, Hrabala, Kundery. Ta soczystość i rozległość społeczna opisu, ta polifoniczna stylistyka, ten typ humoru i ironii, który wytwarza tylko czeska umysłowość i koloryt czeskiego życia, te kapitalne portrety ludzkie, ten zdrowy stosunek do ciała i konkretu, ta dosadna, rubaszna, naturalistyczna erotyka – to wszystko tworzy walory tej obszernej powieści, będącej, pisaną z emigracyjnego oddalenia w Kanadzie, syntezą pewnej epoki w życiu Czechosłowacji (choć akcja właściwa rozgrywa się zaledwie w małej miejscowości, daleko od salonów Pragi, Hradčan i Václavskich náměstí), zogniskowaną głównie wokół dramatycznych, a raczej tragicznych wydarzeń Praskiej Wiosny 1968 roku.
„Cud” nie ma zwartej, linearnej konstrukcji, z wiodącym bohaterem. Przypomina raczej rwany montaż filmowy, zbudowana jest z dziesiątków epizodów, luźno tylko połączonych ideą przewodnią utworu. Nie jest to wadą, lecz walorem tej powieści, bo pozwala na wszechstronność narracji, na uczynienie jej problematyki rozległą, wielotematyczną i wielobarwną.
Specyficznego, nieco przekornego smaku daje „Cudowi” przewijająca się w nim nić religijna, a konkretnie rzymsko-katolicka. Nie wiem, czy Škvorecký był katolikiem, ale katolicka problematyka, katolickie symbole, katolicka wyobraźnia są w (ateistycznych przy tym) Czechach, z powodów historycznych, problematyką „obcego”, wrogiego mentalnie, społecznie, kulturowo i ideowo-politycznie świata. Przeciwnie niż w Polsce, w Czechach, umownie biorąc – od spalenia na stosie Jana Husa, cywilizacja katolicka to „zgorszenie i głupstwo”, coś co w Polsce można porównać, przez analogię, do obcości jaką tu wywołują heglowski „duch pruski”, ideologia moskiewskiego samodzierżawia czy marksizm-leninizm, a ostatnio tzw. neomarksizm. Wprowadzając katolicyzm w materię na wskroś , z „krwi i kości”, czeskiej powieści, Josef Škvorecký chciał być może (to tylko moja luźna hipoteza) uwypuklić czeskie problematy, zagadnienia najbardziej ateistycznego narodu na świecie, poprzez użycie kulturowego kontrapunktu.
Wyborna powieść do długiego czytania i smakowania rozdział po rozdziale.

Josef Škvorecký – „Cud. Kryminał polityczny”, przekł. Andrzej S. Jagodziński, wyd. Pogranicze i Ośrodek „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów”, Sejny 2019, str. 704, ISBN 978-83-66143-02-9, ISBN 978-83-64305-37-5.

Najnowsze

Sprawdź również

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...

Bóg zstąpi z internetu

Bóg zstąpi z internetu

O tym, jak ciężko było Jezusowi, każdy posiadacz dostęp do internetu już wie. Nie wszyscy jeszcze mają świadomość, że w internetowej rzeczywistości aż roi się od kandydatów na nowego Chrystusa. W dawnej erze, tej przed internetowej, mówiło się, że każdy żołnierz nosi...

251 milionów i państwo dalej łatane zrzutką

251 milionów i państwo dalej łatane zrzutką

Łatwogang zrobił rzecz wielką. Ponad 251 mln zł dla dzieci chorujących onkologicznie to realne pieniądze, realna pomoc i wysiłek tysięcy ludzi, którzy przez kilka dni wpłacali, udostępniali, licytowali i siedzieli przy streamie. Akcja trwała dziewięć dni, pobiła...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...