Koniec epoki May

23 maj 2019

Brytyjczycy głosowali w wyborach do Europarlamentu trzy dni wcześniej niż Polacy. Niechciane wybory – bo przecież ich zorganizowanie było wymuszone jedynie przesunięciem terminu dokończenia procedury brexitu – mogą zachwiać sceną polityczną w Zjednoczonym Królestwie.

W chwili gdy Czytelnicy będą mieli to wydanie w rękach, będą znane przynajmniej częściowe wyniki, wszystko jednak wskazuje na to, że nie będą bardzo różne od sondaży, a te wskazywały wprost na klęskę tak torysów jak i labourzystów – dwu głównych partii, które przez dziesięciolecia dominowały na brytyjskiej scenie politycznej.
Według ostatnich prognoz sprzed głosowania największa grupa wyborców – 37 proc. poprze eurosceptyczną Partię Brexitu Nigela Farage’a. Na drugim miejscu znaleźliby się proeuropejscy Liberalni Demokraci – z poparciem na poziomie 19. Deklarowane poparcie 13 proc. dla Partii Pracy to faktycznie klęska – jeszcze niedawno ugrupowanie Jeremy’ego Corbyna liczyło – i to mając po temu całkiem realne podstawy – że w ewentualnych wyborach parlamentarnych zdobędzie większość absolutną i zastąpi torysów jako partia rządząca. Los tych ostatnich zapowiada się jeszcze gorzej – na Partię konserwatywną deklarowało oddanie głosu zaledwie 7 proc. wyborców. Mniej niż na zupełnie marginalnych w Wielkiej Brytanii Zielonych (12 proc.). I labourzyści i konserwatyści płacą więc wysoką cenę za brak porozumienia w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej. A ten temat ewidentnie zdominował preferencje wyborców oczekujących jasne postawienie sprawy brexitu.
Niepowodzenie ostatniej, podjętej przez premier Theresę May na początku tygodnia, próby przełamania impasu w sprawie uzgodnionej z Komisją Europejską umowy wzbogaconej o furtkę otwierającą możliwość powtórnego referendum, w przypadku takiego ciosu, jaki torysom zadadzą wyborcy, prawdopodobnie będzie oznaczał jej rezygnację.
Wczorajsze wybory najwyraźniej dla głosujących namiastką referendum, więc wyniki niekoniecznie oddają preferencje polityczne Brytyjczyków. W wyborach parlamentarnych – czy to Królestwie będącym częścią Unii, czy też nie – decydującą wagę będą miały już inne, tradycyjne tematy, dotyczące polityki społecznej, gospodarczej i itp., co prawdopodobnie pozwoli w jakiś sposób odbudować pozycję tak labourzystom jak i konserwatystom, ale nie da się ukryć – tymczasem tak dla jednych, jaki dla drugich, zanosi się na pierwszorzędną klęskę wizerunkową.

Najnowsze

Sprawdź również

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran chce zakończenia wojny i odblokowania Ormuzu przed rozmowami o atomie. Trump nie przyjmuje tej kolejności. Rachunek konfliktu idzie już w dziesiątki miliardów dolarów. Irańska propozycja pojawiła się po weekendowych rozmowach ministra spraw zagranicznych Abbasa...

Kolejny zamach na Trumpa? Strzały w hotelu w Waszyngtonie

Kolejny zamach na Trumpa? Strzały w hotelu w Waszyngtonie

Donald Trump, Melania Trump, J.D. Vance i członkowie administracji USA zostali ewakuowani z dorocznej gali korespondentów Białego Domu po tym, jak uzbrojony mężczyzna próbował wedrzeć się przez punkt kontroli bezpieczeństwa w hotelu Washington Hilton. Według władz...