Góralu czy ci nie żal?

29 mar 2026

Tak naprawdę hospodar wołoski Wład III Palownik był znakomitym wodzem i sprawnym władcą. Ale przyszło mu rządzić na trudnym terenie i w złym historycznie momencie. Przez całe życie musiał walczyć o suwerenność, swą i swego księstwa, z dwoma ówczesnymi mocarstwami. Osmańską Turcją i królestwem Węgier.

Z wojującymi też między sobą mocarstwami radził sobie, lawirując między nimi. Do perfekcji opanował sztukę propagandy. Zastraszania przeciwnika, budzenia w nim powszechnej grozy. Obce wojska przerażał widokami setek nabitych na pale swych przeciwników.

Podobnie rozbrajali wolę walki swych przeciwników biblijni Żydzi, Mogołowie, wielki Tamerlan, a także oligarcha ukraińskiego pochodzenia książę Jarema Wiśniowiecki walczący z kozackimi powstaniami. Uznany potem za wzorowego polskiego patriotę.

Ambitny i potrzebujący pieniędzy Wład sięgnął do kies niemieckiego mieszczaństwa władającego miastami w Transylwanii. Strzygł ich podatkami, nie palował. To miłosierdzie zemściło się na nim. Polski król Władysław Łokietek taki łagodny nie był. Niemieckojęzycznych mieszczan zwyczajnie wymordował. Nikt się teraz Łokietka nie czepia, nawet chwalony jest za to.

Niestety siedmiogrodzcy mieszczanie potrafili pisać, rozumieli siłę druku. Zatrudnili oszczerców, uruchomili hejt wobec rumuńskiego patrioty. W masowo drukowanych i kolportowanych pamfletach mnożyli palowanych, wykreowali ambitnego władcę na potwora.

Hejt poszedł w świat, czyli do ówczesnej zachodniej Europy.

Rychło europejskie nieuki połączyły tatusia Włada Palownika, wielkiego obrońcę chrześcijaństwa na Bałkanach, Włada II zwanego Diabłem, w jedną odrażającą figurę.

Dodano mu jeszcze cechy wampira. A z dalekiej kulturowo Rumunii uczyniono popularną w kulturze krainę wampirów i wilkołaków.

Ukoronowaniem była powieść Brama Stokera „Drakula”, wydana w 1897, wykorzystana potem w licznych komercyjnych filmach.

W XX wieku rumuńska państwowa polityka historyczna usiłowała walczyć z czarną legendą Włada patrioty. Organizowano konferencje naukowe, inicjowano filmy pokazujące prawdę o obu Władach. Nic to nie dało. Raz jeszcze okazało się, że w historii nieważne jest, jak było naprawdę, ważne, jak zostało to zapisane. Co wryło się w zbiorową pamięć.

Dziś mądrzy Rumuni nie walczą z podłym wizerunkiem Włada. Tylko zmonetaryzowali go. Uczynili z niego atrakcję turystyczną Rumunii. Takiego ówczesnego patoyoutubera.

Dziś tysiące turystów odwiedzają zamek Bran, okrzyknięty „zamkiem Drakuli”, choć prawdziwy Wład Palownik nigdy tam nie był. Ale płacący za bilety, posiłki, pamiątki chcą tego mitu. W Casablance widziałem reklamy przynajmniej trzech knajp reklamujących się jako te z filmu „Casablanca” z Bogartem, choć film był kręcony w Hollywood.

Uczmy się od Rumunów

W polskim mieście Zamość wybuchła awantura o tablicę upamiętniającą Różę Luksemburg, która tam się urodziła. Działaczkę międzynarodowego ruchu robotniczego.

Choć dziś rzadko kto, zwłaszcza w Polsce, czyta pisma Róży Luksemburg, a wśród czytających nie wszyscy je rozumieją, to Róża Luksemburg powszechnie na świecie znana jest.

Światowe feministki postrzegają ją jako kobietę aktywną, wyzwoloną z dominacji mężczyzn. Postępowi Żydzi jako Żydówkę, która dowiodła mądrości przyrodzonej narodowi wybranemu. Radykalna lewica uważa ją za pionierkę radykalizmu. Przeciwnicy Lenina za wybitną przeciwniczkę Lenina. Zwolennicy globalizacji za pionierkę globalizacji i przeciwniczkę państw narodowych. Dziś Róża Luksemburg jest na świecie znana przede wszystkim z tego, że jest znana.

Niestety w Polsce roi się od osób, które głupio rozumieją patriotyzm. Oni to protestują przeciwko tablicy upamiętniającej Różę w Zamościu. Bo w swych pismach ekonomicznych dowodziła też, że powstające po I wojnie światowej narodowe państwa, w tym II RP, nie będą mieć gospodarek gwarantujących im suwerenność ani ekonomicznej racji bytu.

Czas pokazał, że miała wiele racji, bo te nowe państwa cienko przędły. Po II wojnie trafiły do bloku radzieckiego, a potem wstąpiły do Unii Europejskiej. Dziś ci głupio rozumujący oraz nieuki z IPN traktują Różę Luksemburg jak polityczną wampirzycę.

Miasto Zamość reklamuje się jako „perła Renesansu”. W Europie wiele jest podobnie promujących się. Gdyby Zamość reklamował się jako Perła + Róża, to byłby bardziej atrakcyjny niż konkurencja. Jedyny taki na świecie. Z Różą jak wisienką na torcie. Przyciągający miłośników architektury Renesansu oraz niemieckich, żydowskich, feministycznych, lewicowych, ciekawych miejsca urodzenia Róży Luksemburg.

Miałby Zamość wielką sławę i kasę też.

Mamy w historii Polski wielu Polaków, działaczy ruchu robotniczego, bardziej znanych na świecie niż w Polsce. Jednym z nich jest Jan Wacław Machajski. Jeden z najciekawszych teoretyków światowego anarchizmu.

Dla światowej, współczesnej politologii to też prekursor „teorii konwergencji”, pojęcia nowej klasy panującej, menedżerów.

Zanim został anarchistą, Machajski był narodowcem u Dmowskiego, który zawsze go, nawet po ich politycznym rozejściu, bronił. Potem Machajski był polskim socjalistą, współpracował z Leninem. A potem zwalczał go jako anarchista.

Machajski urodził się w Busku lub Pińczowie w 1867 roku. Na pewno chodził do szkoły ze Stefanem Żeromskim. Jest pierwowzorem postaci Andrzeja Radka z „Syzyfowych prac” i rewolucjonisty z dramatu „Róża”, też autorstwa Żeromskiego. Czemu w Busku, Pińczowie, a nawet w Kielcach nie ma tablic upamiętniających Machajskiego?

Skoro nawet prezydent II RP Stanisław Wojciechowski dobrze go wspominał.

W Poroninie, Białce Tatrzańskiej, Krakowie mieszkał Włodzimierz Lenin, znany przeciwnik Machajskiego i Luksemburg. Sławny na świecie jak Drakula. Kiedyś był w Poroninie pomnik Lenina, ale głupi Polacy go zdemontowali.

Gdyby polscy górale byli mądrzy, to zarabialiby dutki na Leninie jak Rumuni na Drakuli. Byłyby hotelowe łóżka, gdzie spał Lenin, knajpy, gdzie pił, breloczki z jego wizerunkiem. A tak głupim góralom dutki przechodzą koło nosa.

Bo w Polsce czci się jedynie bohaterów pomnikowych, tych na cokołach.

A przecież pal i cokół są bardzo podobne. Różnią się jedynie końcówkami. Jedni są na nich nabici, inni na nich postawieni.

Intelektualnie cokół zwykle staje się tępy, a pal pozostaje ostry.

PS. Więcej w Fakty Po Mitach

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...