Wirtualna Polska opisała kulisy współpracy Romana Giertycha z Getin Noble Bankiem w sprawach dotyczących kredytów frankowych. Według publikacji Szymona Jadczaka i Karoliny Wysoty kancelaria polityka miała otrzymać łącznie 8,7 mln zł brutto, a bliski współpracownik Giertycha, Sebastian J. ps. „Foka”, przez lata podejmował działania, które – zdaniem autorów – opóźniały proces grupowy frankowiczów. Sam Giertych odrzuca tę interpretację.
WP opublikowała w czwartek obszerny tekst poświęcony relacjom między kancelarią Romana Giertycha a Getin Noble Bankiem Leszka Czarneckiego. Autorzy publikacji, Szymon Jadczak i Karolina Wysota, opisali mechanizm współpracy, który ich zdaniem pozwalał bankowi odwlekać skutki narastającego kryzysu frankowego, a kancelarii przynosił wielomilionowe wynagrodzenie.
Według ustaleń WP umowa została zawarta 28 maja 2014 roku. Z tekstu wynika, że kancelaria Giertycha miała otrzymywać stałe miesięczne wynagrodzenie za obsługę spraw dotyczących kredytów walutowych, przede wszystkim frankowych. Publikacja wskazuje jednak, że szczególnie istotny był dodatkowy mechanizm premiowy. Jak opisuje portal, przewidywał on wypłaty dla kancelarii uzależnione od tego, czy w określonych terminach frankowicze nie uzyskają od banku ponad wskazane limity środków z tytułu wyroków lub ugód.
Wirtualna Polska przytacza opinię adwokata Marcina Szymańskiego, według którego taka konstrukcja była nietypowa na rynku usług prawnych. W ocenie cytowanego przez portal prawnika nie przypominała klasycznego „success fee” za wygranie sprawy, lecz raczej premiowała brak rozstrzygnięcia w określonym czasie. Autorzy publikacji wyciągają z tego wniosek, że umowa była skonstruowana tak, by opłacało się maksymalnie wydłużać spory z frankowiczami.
Jednym z głównych wątków tekstu jest pozew grupowy przeciwko Getin Noble Bankowi, złożony w 2014 roku przez grupę klientów reprezentowanych przez Powiatowego Rzecznika Konsumentów w Poznaniu. Według Wirtualnej Polski dwa lata później do tego postępowania po stronie powodowej przystąpił Sebastian J. ps. „Foka”, określany w publikacji jako wieloletni współpracownik Giertycha.
Portal opisuje, że formalnie Sebastian J. wystąpił jako interwenient uboczny, czyli osoba trzecia przyłączająca się do jednej ze stron procesu z uwagi na swój interes prawny. W ocenie autorów tekstu jego udział od początku wyglądał jednak osobliwie, ponieważ – zamiast pomagać frankowiczom – miał składać kolejne wnioski, zażalenia i pisma procesowe z brakami formalnymi, co prowadziło do wielokrotnego przekazywania akt do sądu wyższej instancji i w praktyce blokowało normalny bieg sprawy.
WP przypomina, że podobne zastrzeżenia zgłaszał już wcześniej pełnomocnik frankowiczów mec. Mariusz Korpalski. Cytowany w publikacji prawnik oceniał, że działania Sebastiana J. można było postrzegać jako zmierzające do przewlekania postępowania. Wirtualna Polska przywołuje też jego argument, że interwenient uboczny powinien wspierać stronę, po której występuje, tymczasem w tej sprawie zachowywał się dokładnie odwrotnie.
Z opisu przedstawionego przez portal wynika, że szczególnie istotny był powtarzalny schemat składania przez Sebastiana J. środków procesowych obarczonych błędami formalnymi, takimi jak brak podpisu czy brak opłaty. Każde takie pismo wymagało reakcji sądu i mogło skutkować przekazaniem akt do Sądu Apelacyjnego, co z kolei uniemożliwiało dalsze procedowanie sprawy w sądzie niższej instancji. Wirtualna Polska twierdzi, że w ten sposób postępowanie było skutecznie opóźniane przez lata.
Autorzy publikacji szeroko opisują także tło całej sprawy. Przypominają, że Getin Noble Bank przez lata agresywnie rozwijał sprzedaż kredytów frankowych, ignorując ostrzeżenia nadzoru i zwiększając skalę ryzyka. Po wzroście kursu franka i fali pozwów klientów sytuacja banku zaczęła się gwałtownie pogarszać. Według WP przeciąganie sporów z frankowiczami mogło dawać bankowi czas i opóźniać moment, w którym trzeba byłoby w pełni ujawnić koszty kryzysu.
W tym kontekście portal przywołuje również nagranie ujawnione przed laty przez media publiczne, w którym Leszek Czarnecki miał mówić o rozmowie z Giertychem i przypisywać mu deklarację, że przez co najmniej pięć lat w sprawie frankowiczów nie zapadnie rozstrzygnięcie. Wirtualna Polska traktuje ten stenogram jako ważny element całej układanki, ale zaznacza zarazem, że sam Giertych nie odniósł się wprost do wszystkich pytań związanych z tym wątkiem.
Według WP przez osiem lat obowiązywania współpracy kancelaria Romana Giertycha miała otrzymać z Getin Noble Banku łącznie 8,7 mln zł brutto. Portal podaje, że ostatnia wpłata miała nastąpić we wrześniu 2022 roku, krótko przed przymusową restrukturyzacją banku. Chwilę później pełnomocnictwa udzielone przez bank wygasły.
Wirtualna Polska wiąże opisaną historię z późniejszym upadkiem Getin Noble Banku i kosztowną operacją ratunkową przeprowadzoną przez państwowe instytucje. W tekście pada argument, że przeciąganie procesów mogło przynieść bankowi krótkoterminowe korzyści, ale jednocześnie pogarszało sytuację kredytobiorców, którzy przez lata nie mogli doczekać się rozstrzygnięć, a ostatecznie znaleźli się wobec banku objętego restrukturyzacją i upadłością.
Roman Giertych, cytowany przez WP, odrzucił sugestię, że działania Sebastiana J. wydłużały postępowanie. Twierdził, że przyczyną przewlekłości były przede wszystkim braki formalne samego pozwu oraz trudności związane z postępowaniem grupowym. Oświadczył też, że nie prowadził sprawy Sebastiana J. jako interwenienta ubocznego i nie konsultował z nim pomysłu przystąpienia do procesu. Jak relacjonuje portal, na wiele szczegółowych pytań dotyczących sprawy polityk jednak nie odpowiedział.
Również Sebastian J., cytowany przez Wirtualną Polskę, zaprzeczył, by celowo opóźniał proces. Przekonywał, że działał jako frankowicz we własnym interesie, chciał uzyskać wgląd do sprawy i nie przedłużył postępowania nawet o jeden dzień. Twierdził też, że nie konsultował swojego udziału w sprawie z Giertychem. Według autorów publikacji nie odpowiedział jednak na znaczną część bardziej szczegółowych pytań dotyczących swoich relacji z kancelarią i okoliczności sporządzania pism.
Opisany przez Wirtualną Polskę proces nadal się toczy. Jak podkreśla portal, 11 kwietnia minie 12 lat od złożenia pozwu grupowego przeciwko Getin Noble Bankowi.
Politycy reagują. Dystans rządu, atak opozycji
Publikacja Wirtualnej Polski szybko wywołała reakcje polityków, choć dominuje ton dystansowania się i unikania bezpośredniej obrony Romana Giertycha. Premier Donald Tusk, pytany przez dziennikarzy o sprawę, jednoznacznie odciął się od działalności swojego współpracownika. „Nie zajmuję się praktyką adwokacką pana Romana Giertycha. Niech on się sam tłumaczy ze swoich zawodowych dokonań” – powiedział, podkreślając, że sprawa dotyczy sfery zawodowej, a nie politycznej.
W podobnym, choć bardziej ostrożnym tonie wypowiedziała się Barbara Nowacka. W rozmowie z Polsat News zaznaczyła, że „ta sprawa powinna zostać wyjaśniona”, dodając jednocześnie, że „politycy szczególnie powinni dbać o przejrzystość”. Jej słowa wskazują na rosnącą presję, by sprawa nie została zamieciona pod dywan.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty odesłał sprawę do instytucji państwa. „Jeżeli Roman Giertych zrobił cokolwiek, co jest niezgodne z prawem, od tego są odpowiednie służby” – stwierdził. Dodał też wyraźnie: „Roman Giertych nie jest członkiem mojej partii”.
Zdecydowanie ostrzej zareagowała Magdalena Biejat. W Kanale Zero oceniła informacje ujawnione przez Wirtualną Polskę jako „absolutny skandal” i przypomniała, że już wcześniej krytykowała decyzję o starcie Romana Giertycha z list PO do Sejmu.
Sprawę natychmiast podchwycili, bez zaskoczenia, także politycy prawicy. Mariusz Błaszczak stwierdził, że doniesienia pokazują „kompletną hipokryzję obozu władzy” i powinny zostać dokładnie zbadane. W podobnym tonie inni politycy opozycji mówili o możliwym „układzie” i konieczności wyjaśnienia, czy działania opisane w publikacji nie odbywały się kosztem tysięcy frankowiczów.
Łącznie reakcje polityczne pokazują brak realnej obrony Giertycha w głównym nurcie debaty.











