„Wyborcza” w kłopotach

30 lis 2016

„Władza postanowiła z nas wypić krew i dziurki nie zostawić” – mówił na spotkaniu w Koszalinie redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”. Podczas spotkania z sympatyczkami i sympatykami Komitetu Obrony Demokracji red. Michnik został zapytany o możliwość utworzenia koszalińskiego dodatku lokalnego do „Gazety Wyborczej”.

Naczelny „GW” powiedział, że to niemożliwe, bo obecna władza postanowiła uderzyć finansowo w jego medium. Polega to na zmniejszeniu prenumeraty przez urzędy państwowe oraz brak ogłoszeń i reklam z sektora Skarbu Państwa. Adam Michnik powiedział, że w „Gazecie” nastał trudny, „traumatyczny” czas, bowiem realizowane są zwolnienia grupowe.
Szef „GW” wskazał, że problemy finansowe spowodowały, że gazeta zrezygnowała z części korespondentów zagranicznych.
To nas straszliwie walnęło po kieszeni. Oni chcą nas zniszczyć metodą najprostszą: jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze – powiedział Michnik…
My, w Trybunie czytamy to i słuchamy podobnych wyznań z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony żal nam kolegów po fachu, było nie było. Ale szczerze mówiąc, nie możemy wymazać z pamięci ich wrzasków z przeszłości, kiedy oni rośli w siłę, a my szliśmy pod wodę. Każde zamówienie reklamowe, każde ogłoszenie jakiejś poważnej instytucji państwowej było dla nas jak powietrze. Ale wtedy oni zawsze byli na posterunku i darli się pod niebiosa: komuna uwłaszcza swoją prasę kosztem publicznych pieniędzy!
Pamiętamy też informacje o milionach kierowanych przez rząd AWS, a potem PO-PSL w stronę redakcji „GW”. My takich kwot nawet na obrazku nie oglądaliśmy. Mieli wszystko, teraz muszą przyzwyczaić się do pracy w nieco gorszych warunkach. Ale przecież biedni nie są. Najważniejsze to być sobą…
I to jest chyba największa strata „GW”. Zadana samej sobie, własną ręką. Jej udział w duszeniu SLD, jej lipna „afera Rywina”, jej wiarołomstwo wymierzone w naiwnych liderów lewicy, jej „chińskie mury”, jak się okazuje poderwały największą cenność „GW” – wiarygodność. Przez lata udziału w polityce niezależna rzekomo „Gazeta” udowodniła, że co do zasady mało się różni od wcześniejszych „organów”.
Bycie taką pół opozycją, takim „Życiem Warszawy” w nowej rzeczywistości, na dłuższą metę okazało się nietrafne. Gazeta zawsze bowiem wspierała prawicę, tyle, że nazywaną różnie, w zależności od potrzeb i mody: liberalno-konserwatywną, konserwatywną, lewicowo-liberalną… Przy czym należy pamiętać, że z lewicy uznaje tylko tę, której sama nadaje certyfikat ważności. Na nieszczęście „GW” publiczność już coraz częściej się na to nie nabiera.

do wiad 6

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...