Unia wkurzona na Turcję

22 lip 2020

Na spotkaniu szefów dyplomacji krajów Unii Europejskiej tematem głównym były coraz gorsze stosunki z Turcją. Ministrowie skrytykowali jej działania na Morzu Śródziemnym i brak poszanowania praw człowieka, ale jednocześnie uznali swoją bezsilność wobec tureckiego „szantażu migracyjnego”. Unia nie chce imigrantów, więc musi Turcji płacić i nie przesadzać z pretensjami.

„Jeszcze 15-16 lat temu myślałem, że Turcja stanie się krajem europejskim, wielkim krajem muzułmańskim, który widzi przyszłość w demokracji. Tymczasem idzie to w złym kierunku” – mówił minister Jean Asselborn z Luksemburga. Inni mu przytakiwali i wyliczali jej grzechy: łamie embargo na broń dla rządu libijskiego z Trypolisu, szuka ropy pod wodami terytorialnymi Cypru, w Syrii popiera dżihadystów i zwalcza Kurdów, a u siebie wprowadza dyktatorskie prawa i jeszcze zmienia Hagia Sofię w meczet. Ale zaraz wszyscy podkreślili wagę partnerstwa z Turcją, sojusznikiem w ramach NATO.
Unia jest szczególnie zaniepokojona tureckim „szantażem migracyjnym”. Do tej pory zarządzała przepływem migrantów do Europy na granicy z Grecją, teraz, gdy zaangażowała się w wojnę w Libii, może trzymać rękę na drugim punkcie napływu imigracji do Europy i sterować nim do woli. W 2016 r. niemiecka kanclerz Merkel zgodziła się wypłacić Turcji z funduszy europejskich miliardy euro w zamian za zatrzymanie uchodźców u siebie, ale Turcy nie są zadowoleni. Chcą więcej pieniędzy i ruchu bezwizowego z Unią.
W zeszłym tygodniu do Ankary pojechał szef unijnej dyplomacji Josep Borrell, by rozmawiać o tym z Mevlütem Cavusoglu, tureckim ministrem spraw zagranicznych. Niestety, nic z tego nie wyszło. Turcy znowu zagrozili, że jeśli Unia nie przestanie ich krytykować i nie zechce płacić, pozwolą migrantom na wyjazdy do Europy. W tej sytuacji Komisja Europejska postanowiła wypłacić Turcji dodatkowe pół miliarda za powstrzymanie migracji.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...