Francuzki nie lubią #metoo

14 sty 2018

Setka znanych Francuzek, aktorek, pisarek, naukowczyń i dziennikarek, w tym słynna aktorka Catherine Deneuve, opublikowała w dzienniku Le Monde list otwarty, który wywołuje gorące reakcje, łącznie z interwencją rządu. Powód: bronią prawa mężczyzn do podrywania, nawet męczącego, w imię wolności seksualnej.

Kobiety przyznają w swym liście, że ujawnienie afery Weinsteina i innych przykładów molestowania seksualnego w miejscach pracy było uprawnione i potrzebne, ale „to uwolnienie języka zmienia się dziś w swoje przeciwieństwo: zmusza się nas do mówienia jak trzeba, milczenia o tym, co niewygodne, a te, które odmawiają dołączenia do takich nacisków, nazywa się zdrajczyniami bądź wspólniczkami!”
„Gwałt jest zbrodnią. Ale natrętne czy niezręczne podrywanie nie jest przestępstwem, tak jak szarmanckość nie jest maczystowską agresją” – piszą i odrzucają „purytanizm”, który według nich dochodzi do głosu w związku z akcją #metoo i podobnymi, do których doszło po ujawnieniu „afery Weinsteina”.
„Kampania donosicielstwa”, do której miało dojść na skutek tych akcji, dotknęła i nierzadko pozbawiła pracy mężczyzn, podczas gdy „ich jedynym grzechem było dotknięcie kolana, próba skradzenia całusa, mówienie o sprawach intymnych w pracy lub wysłanie wiadomości o konotacji seksualnej kobiecie, która nie dzieli ich zainteresowania”. Doprowadziło to według autorek listu do „fali czystek”.
Owa „gorączka wysyłania świń do rzeźni” nie pomaga autonomii kobiet, gdyż „służy w rzeczywistości interesom wrogów wolności seksualnej, ekstremistom religijnym, najgorszym reakcjonistom i tym, którzy uważają, że kobiety to dzieci o dorosłej twarzy, potrzebujące specjalnej ochrony”.
„Jako kobiety nie rozpoznajemy się w tym feminizmie, który (…) ma twarz nienawiści do mężczyzn i seksualności” – napisały autorki broniące „podrywania, niezbędnego dla wolności seksualnej”.
Dziś we francuskich mediach ukazała się odpowiedź 30 feministek, które oskarżają autorki listu z „Le Monde” o „zachęcanie do poprzedniego milczenia” na temat męskiego molestowania i powielanie stereotypów na temat feministek, jako kobiet seksualnie nieusatysfakcjonowanych.
Marlène Schiappa, zajmująca się w rządzie francuskim kwestią równości między kobietami i mężczyznami, nazwała list z „Le Monde” „szokującym” i „fałszywym”, gdyż nie zna przypadku, by jakiegoś mężczyznę pozbawiono pracy za „dotknięcie kolana”.

Najnowsze

Sprawdź również

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran chce zakończenia wojny i odblokowania Ormuzu przed rozmowami o atomie. Trump nie przyjmuje tej kolejności. Rachunek konfliktu idzie już w dziesiątki miliardów dolarów. Irańska propozycja pojawiła się po weekendowych rozmowach ministra spraw zagranicznych Abbasa...