Wisła Kraków już się szykuje na I ligę

20 kwi 2022

Żaden z pretendentów do tytułu nie zawiódł w 29. kolejce, a wszystkie grały na wyjazdach. Lech Poznań pokonał Wisłę Płock 1:0, Pogoń Szczecin ograła Jagiellonię Białystok 2:1, a Raków Częstochowa rozbił 3:0 Bruk-Bet Nieciecza. Czołowy tercet nadal ma więc równe szanse na zdobycie mistrzostwa.

Wypożyczenie Dawida Kownackiego z Fortuny Duesseldorf zaczyna się Lechowi Poznań coraz bardziej opłacać. W sobotnim meczu z Wisła Płock reprezentant Polski znakomicie zastąpił zawieszonego za żółte kartki szwedzkiego snajpera Mikaela Ishaka i przesądził o zwycięstwie „Kolejorza” nad drużyna „Nafciarzy”, która ostatnio pokonała Pogoń Szczecin i Górnika Zabrze. Kownacki w 44. minucie wykorzystał podanie od Michała Skórasia, ograł w polu karnym obrońcę płockiej drużyny i z kilku metrów pokonał bramkarza. Był to jedyny gol w tym wyrównanym meczu, ale niezwykle cenny, bo utrzymał Lecha na prowadzeniu w wyścigu o mistrzostwo Polski.
Wiosną ekipa trenera Macieja Skorży roztrwoniła znaczącą przewagę punktową nad konkurentami i przed 29. kolejką miała na koncie 56 punktów – tyle samo co druga Pogoń i trzeci Raków Częstochowa. Piłkarze Lecha znali wyniki meczów tych dwóch zespołów jeszcze zanim wyszli na boisko w Płocku. „Portowcy” w Białymstoku pokonali Jagiellonię 2:1, a częstochowianie w Niecieczy rozgromili Bruk-Bet 3:0. Lechici mieli chyba najtrudniejsze zadanie, bo Wisła Płock wcześniej przegrała u siebie w tym sezonie tylko dwa mecze. Obie drużyny grały zatem bardzo uważnie w obronie i czatowały na błąd rywali.
„Teraz mniej mi zależy na efektownej grze, bo dla nas na tym etapie rywalizacji najważniejsze jest zdobywanie punktów” – przyznał szczerze po meczu trener Skorża. Po 29. kolejce nic zatem nie zmieniło się na szczycie tabeli ekstraklasy i Lech, Pogoń i Raków mają po 59 punktów i wciąż zachowują jednakowe szanse na zdobycie mistrzostwa Polski.
W ubiegłej kolejce PKO Ekstraklasy byliśmy świadkami wielu sytuacji, w których główną rolę odgrywali sędziowie. Doszło wówczas do kilku poważnych błędów w spotkaniach drużyn walczących o mistrzostwo Polski. W meczu Lech – Legia sędziowie nie odgwizdali rzutu karnego dla gospodarzy, a w spotkaniu Pogoń – Wisła Płock pominięto ewidentną „jedenastkę”, która należała się „Portowcom”. Pierwsza duża kontrowersja w sobotnich meczach 29. kolejki PKO Ekstraklasy miała miejsce w spotkaniu Bruk-Betu z Rakowem. Druga bramka dla zespołu trenera Marka Papszuna wzbudziła spore wątpliwości, bo wiele wskazywało, że została zdobyta ze spalonego. Po dośrodkowaniu w pole karne do piłki ruszył piłkarz Rakowa Milan Rundić, ale z powtórek nie wynikało jednoznacznie, że przedłużył zagranie do partnera, czy też piłkę odbił obrońca Bruk-Betu. W każdym razie piłka ostatecznie spadła pod nogi zawodnika Rakowa, który oddał strzał na bramkę, obroniony jednak przez bramkarza gospodarzy. Ale potem do piłki dopadł napastnik Rakowa Vladislavs Gutkovskis i wpakował ja do siatki, wyprowadzając swoją drużynę na dwubramkowe prowadzenie.
Wszystko wskazuje, że sędziowie spotkania popełnili błąd uznając tę bramkę. Obsługujący VAR sędziowie Tomasz Musiał i Dawid Golis popełnili błąd, ale konsekwencji z tego tytułu raczej nie poniosą. Raków wygrał jednak w Niecieczy bezdyskusyjnie, bo był zespołem wyraźnie lepszym.
Drużyna Bruk-Betu po tej porażce spadła na ostatnie miejsce w tabeli i w Niecieczy chyba nikt już nie żywi złudzeń, że zespół zdoła utrzymać się w ekstraklasie. Entuzjazm w tym względzie zapanował natomiast w Łęcznej, po wygranej Górnika z Radomiakiem, ale chyba tylko wśród najbardziej zagorzałych sympatyków tej drużyny. Wystarczy rzucić okiem na terminarz gier – w dwóch następnych kolejkach łęcznianie zagrają na wyjeździe, najpierw z Rakowem, a następnie z Lechem, zatem szanse na zdobycie kolejnych punktów mają niewielkie, a potem w 32. kolejce zagrają u siebie z Bruk-Betem, a na zakończenie zmagań czekają ich wyjazdowa potyczka z Górnikiem Zabrze i u siebie z Jagiellonią.
Obiektywnie rzecz oceniając w nowym sezonie kibice w Łęcznej i Niecieczy raczej na pewno będą oglądać mecze w I lidze. Niewiadomą jest natomiast to, który z zespołów podzieli ich los i spadnie do niższej ligi jako trzeci. W tej chwili najbardziej zagrożona tym smutnym losem wydaje się być krakowska Wisła.
I wiele wskazuje, że w ekipie „Białej Gwiazdy” podjęto już „działania osłonowe”. „Trener Brzęczek zadeklarował, że nawet jeśli spadniemy do pierwszej ligi, to jest gotowy zostać” – poinformował prezes Wisły Kraków Dawid Błaszczykowski na ubiegłotygodniowym briefingu prasowym. I zapewnił, że klub jest przygotowany na każdy scenariusz, nawet ten najczarniejszy. „Zostaną wszyscy współwłaściciele, a także większość sponsorów. Budżet Wisły ulegnie po ewentualnym spadku znacznemu zmniejszeniu, ale na pewno nie będzie niższy od tego, jaki deklaruje obecny lider I ligi Miedź Legnica, czyli w granicach 11-12 mln złotych”.
Wiślacy w poniedziałek tylko zremisowali na wyjeździe 1:1 z również zagrożonym degradacją Śląskiem Wrocław, ale do zajmującego pierwsze bezpieczne miejsce Zagłębia Lubin tracą tylko dwa punkty. „Miedziowi” doznali porażki 0:1 z Cracovią i znaleźli się w nieciekawym położeniu, bo w pięciu pozostałych do zakończenia rozgrywek kolejkach czekają ich potyczki u siebie z Górnikiem Zabrze, Lechią Gdańsk i Rakowem oraz na wyjazdach z Radomiakiem i Lechem. Wspominana wcześniej Wisła Kraków zmierzy się natomiast kolejno z Wisłą Płock (u siebie), Cracovią (na wyjeździe), Jagiellonią (u siebie), Radomiakiem (na wyjeździe) i Wartą Poznań u siebie. Obiektywnie oceniając wiślacy będą mieli odrobinkę łatwiej od „Miedziowych”, ale mają gorszy zespół i mając tego świadomość powoli szykują się na najgorsze.
Powoli rozstrzyga się też walka o premiowane występem w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy czwarte miejsce. Zajmująca je obecnie Lechia Gdańsk w poniedziałek pewnie ograła na wyjeździe zabrzańskiego Górnika 3:1 i utrzymała przewagę nad kolejnymi w tabeli zespołami. Od piątego w tabeli Piasta Gliwice, który w ostatnim meczu 29. kolejki pokonał w Warszawie Legię 1:0, gdańszczanie mają pięć punktów więcej, ale muszą uważać, bo ekipa trenera Waldemara Fornalika jest niepokonana od dziewięciu meczów.
Dość powiedzieć, że gliwiczanie przegrali po raz ostatni w pierwszej kolejce po wznowieniu rozgrywek, ulegając u siebie Pogoni 0:2, a potem odnieśli sześć zwycięstw i zanotowali trzy remisy. W takiej formie są w stanie dopaść lechistów i zepchnąć ich z czwartego miejsca. A wygrywajc na Łazienkowskiej przerwali Legii podobną serię spotkań bez porażki. Legionistom nie pomógł nawet powrót do gry Bartosza Kapustki po ponad półrocznej przerwie spowodowanej kontuzją.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...