Polka w 1/4 finału French Open

5 paź 2020

Rok temu Simona Halep w IV rundzie French Open udzieliła 18-letniej wówczas Idze Świątek bolesnej lekcji tenisa, pokonując ją w 45 minut 6:0, 6:1. W obecnej edycji paryskiego turnieju obie tenisistki ponownie trafiły na siebie w 1/8 finału, ale tym razem role się odwróciły – to Polka dominowała na korcie i rozbiła rozstawioną w imprezie z numerem 1 Rumunkę 6:1, 6:2. To bez wątpienia największa sensacja tegorocznych zmagań na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa.

Zanim Halep i Świątek stanęły naprzeciw siebie na krytym korcie centralnym im. Philippe’a Chartriera, musiały pokonać swoje rywalki w 3. rundzie paryskiego turnieju. Rumuńska tenisistka, aktualnie wiceliderka światowego rankingu, w turnieju French Open pod nieobecność liderki Australijki Ashleigh Barty została rozstawiona z numerem 1. Halep po wznowieniu przerwanej przez pandemię zrezygnowała co prawda ze startu w wielkoszlemowym US Open, ale przystąpiła do rywalizacji w Europie, w cyklu turniejów na ziemnych kortach, których zwieńczeniem miał być przełożony z maja wielkoszlemowy French Open. Rumunka błysnęła wielką formą, zwyciężając w obu imprezach WTA, w których wystartowała – w Pradze i w Rzymie. Nic dziwnego, że wymieniana była w gronie faworytek turnieju.
W piątek w meczu 3. rundy Halep zmierzyła się z 19-letnią Amerykankę Amandą Anisimovą, aktualnie sklasyfikowaną na 25. miejscu rankingu WTA. Miała z nią rachunki do wyrównania, bo przed rokiem amerykańska nastolatka wyeliminowała ją w ćwierćfinale French Open. Tym razem Rumunka nie dała młodszej o dekadę rywalce najmniejszych szans i rozgromiła ją w 54 minuty 6:0, 6:1. Był to jej 17. wygrany pojedynek singlowy z rzędu, w którym potwierdziła wielką formę oraz aspiracje do drugiego w karierze triumfu na paryskich kortach (wcześniej wygrała French Open w 2018 roku). W przypadku wygrania turnieju w najnowszym notowaniu rankingu WTA Halep wróciłaby na pierwsze miejsce zestawienia. Na drodze do zrealizowania tych planów w niedzielne południe stanęła jej 19-letnia Polka. Chyba nie miała obaw przed starciem z zawodniczką, którą rok wcześniej rozgromiła tu w trzy kwadranse 6:0, 6:1.
Świątek zanim ponownie stanęła do walki z Halep, musiał wpierw pokonać inną wielką gwiazdę kobiecego tenisa, 26-letnią Kanadyjkę Eugene Bouchard, która w 2014 roku przebojem wdarła się do czołowej dziesiątki światowej listy, ale potem kłopoty zdrowotne i słabsza forma sprawiły, że obecnie jest sklasyfikowana w tym zestawieniu dopiero na 168. pozycji. Sześć lat temu dotarła do finału Wimbledonu i półfinału Australian Open i French Open, ale w obecnej edycji paryskiego turnieju wystąpiła dzięki przyznanej jej przez organizatorów tzw. dzikiej karcie. Bouchard niedawno pokazała się z dobrej strony w turnieju na ziemnych kortach w Stambule, gdzie dotarła do finału. W piątkowym starciu z Igą Świątek kanadyjska tenisistka zdołała jednak ugrać tylko pięć gemów i przegrała mecz 3:6, 2:6. Po meczu szczerze pochwaliła polską tenisistkę: „Przegrałam z bardzo dobrą zawodniczką. Ona dzisiaj wszystko robiła trochę lepiej ode mnie” – przyznaa Bouchard.
Kanadyjka tenisistka pewnie nawet nie przypuszczała, że dwa dni później jej pogromczyni z jeszcze większą łatwością niż z nią, rozprawi się z turniejową „jedynką”. 29-letnia Halep ma w dorobku 22 wygrane turnieje, w tym dwa wielkoszlemowe. Pierwszy wywalczyła dwa lata temu właśnie w Paryżu, a w kolejnym sezonie triumfowała w Wimbledonie. Świątek przed niedzielnym pojedynkiem w wypowiedziach dla mediów zapewniała, że dzisiaj jest już inną zawodniczką niż była rok temu, gdy w swoim debiutanckim występie w French Open Halep zmiotła ją z kortu. „Będę chciała tym razem zatrzymać ją na korcie dłużej, ale co z tego wyjdzie, zobaczymy” – stwierdziła. I rzeczywiście, tym razem ich pojedynek trwał niewiele ponad godzinę, ale miał zupełnie inny przebieg niż rok wcześniej. Świątek od początku do końca spotkania dominowała na korcie i pozwoliła utytułowanej rywalce ugrać w sumie tylko trzy gemy.
W ćwierćfinale polska tenisistka zagra z 26-letnią Włoszką Martiną Trevisan, która z kolei w IV rundzie wyeliminowała ósmą w światowym rankingu Holenderkę Kiki Bertens. Ale nie tylko Halep i Bertens z wielkich nazwisk kobiecego tenisa zostały wyrzucone za burtę paryskiego turnieju. Odpadły też Hiszpanka Garbine Muguruza (triumfatorka z 2016 roku, Serena Williams (trzykrotna zwyciężczyni French Open), Łotyszka Jelena Ostapenko (wygrała w Paryżu w 2017 roku), Białorusinka Wiktoria Azarenka (dwukrotna finalistka French Open) i Czeszka Karolina Pliskova (półfinalistka French Open z 2017 roku) oraz Brytyjka Johanna Konta (ubiegłoroczna półfinalistka zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa). Ale w rywalizacji wciąż jest kilka gwiazd oraz pretendentek równie nastawionych na su8kces, jak Iga Świątek.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...