Kramer strzela, choć był już na wylocie

23 sie 2024

Blaž Kramer, słoweński napastnik, którego jeszcze niedawno większość kibiców Legii Warszawa była gotowa odprawić bez żalu, dziś jest największym zaskoczeniem trwającego sezonu. Jego historia to opowieść o przemianie – od kontuzjogennego niechcianego rezerwowego, boleśnie krytykowanego przez kibiców, po rolę najskuteczniejszego obecnie zawodnika stołecznej drużyny.

W lipcu 2024 roku Kramer znajdował się na marginesie drużyny. Jego dotychczasowe występy były rozczarowujące, a seria kontuzji tylko pogłębiała frustrację kibiców. Internet pełen był głosów domagających się jego odejścia, a transfer do tureckiego Konyasporu wydawał się idealnym rozwiązaniem dla wszystkich stron. 6 lipca Kramer pożegnał się z kolegami z drużyny, a kilka dni później w sieci pojawiły się zdjęcia, na których pozował w koszulce tureckiego klubu. Transfer za 500 tysięcy euro wydawał się przesądzony, a kibice Legii radośnie odetchnęli z ulgą, licząc na to, że miejsce “szklanego” Słoweńca godnie zajmie 3-krotny król strzelców ligi szwajcarskiej Jean-Pierre Nsame.

Jednak 15 lipca doszło do niespodziewanego zwrotu akcji. Negocjacje kontraktowe między Kramerem a Konyasporem zakończyły się fiaskiem. Media poinformowały, że Słoweniec nie doszedł do porozumienia w sprawie indywidualnych warunków kontraktu, co oznaczało, że zamiast ruszyć na podbój tureckiej ligi, musiał wrócić na Łazienkowską. Był to cios zarówno dla kibiców, jak i dla zarządu Legii, który liczył na szybki zysk z transferu potrzebny do przedsezonowej przebudowy klubu.

Powrót Kramera do drużyny wydawał się niepotrzebnym problemem. W okresie przygotowawczym do sezonu 2024/2025, poza jednym wykorzystanym karnym w konkursie jedenastek przeciwko rumuńskiej drużynie Universitatea Craiova, nie zdobył ani jednej bramki, co tylko potwierdzało, że jego czas w Legii mógł być policzony. Jednak jak to często bywa w piłce nożnej, los okazał się przewrotny.

25 lipca Blaž pojawił się na boisku w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy przeciwko walijskiemu Caernarfon Town. Legia rozgromiła przeciwnika 6:0, a Słoweniec był jednym z najjaśniejszych punktów na boisku – zdobył gola i zaliczył dwie asysty. To był pierwszy sygnał, że Kramer nie zamierza oddać swojego miejsca bez walki.

Kilka dni później, 4 sierpnia, Legia zmierzyła się z Piastem Gliwice w Ekstraklasie. Mecz zakończył się porażką 1:2, ale Kramer zdobył jedynego gola dla swojej drużyny, pokazując, że potrafi być skuteczny nawet w trudnych chwilach. To było kolejne potwierdzenie, że Słoweniec jest w formie.

8 sierpnia, w kolejnej rundzie eliminacji do Ligi Konferencji Europy, Legia zremisowała pierwszy mecz z Brøndby IF 1:1, ale w rewanżu wygrała 3:1, co zapewniło jej awans do kolejnej fazy. Blaž nie strzelił co prawda gola, ale dwie asysty, które zaliczył, były kluczowe dla sukcesu drużyny. Jego gra drużynowa i umiejętność podejmowania odpowiedzialnych decyzji na boisku stawały się coraz bardziej doceniane.

11 sierpnia Legia zremisowała 2:2 z Puszczą Niepołomice. Mimo rozczarowującego wyniku Kramer znów nie zawiódł, zdobywając jedną z bramek. Nawet w meczu, który nie przyniósł pełni oczekiwań, Słoweniec ponownie pokazał, że jego wartość dla drużyny jest nie do przecenienia.

Mecz z Radomiakiem Radom, rozegrany 18 sierpnia, był jednym z najlepszych występów Legii w tym sezonie. Drużyna wygrała 4:1, a Kramer zdobył gola i zaliczył asystę, ponownie potwierdzając swoją wysoką formę. Jego zaangażowanie oraz fizyczność na boisku były kluczowe dla dominacji Legii.

Ostatni akord sierpniowej serii to wczorajsze spotkanie z Dritą Gnjilane (22 sierpnia), w którym Legia wygrała 2:0. Blaž zdobył pierwszego gola w drugiej połowie, przełamując niemoc drużyny i otwierając drogę do zwycięstwa. Jego wkład w wynik spotkania był nieoceniony, a Słoweniec po raz kolejny udowodnił, że jego pozostanie w drużynie to więcej niż szczęśliwy przypadek. 

Legia za tydzień pojedzie do Kosowa z dwubramkową zaliczką. I już można spekulować o pewnym awansie do fazy grupowej Ligi Konferencji.

Twarzą poprawnej gry Legii w trwającym sezonie jest dla mnie właśnie Blaž Kramer, którego kibice jeszcze niedawno chcieli pożegnać bez żalu, a dziś stał się najskuteczniejszym napastnikiem Legii Warszawa. W sześciu meczach zdobył pięć bramek i zaliczył pięć asyst, co czyni go niekwestionowanym liderem ofensywy. Jego efektywność przyćmiła nawet osiągnięcia Jeana-Pierre’a Nsame, sprowadzonego do Legii z wielkimi nadziejami, by zastąpić Kramera. Kameruńczyk mimo obiecującego CV, jak dotąd nie zdołał odnaleźć swojej formy w nowym zespole, co stawia jego przyszłość pod znakiem zapytania.

Kramer wyróżnia się nie tylko jako skuteczny strzelec. Na boisku widać, że pracuje dla całej drużyny – cofa się do obrony, walczy o każdą piłkę, a jego świetna gra głową i fizyczność często przynoszą przewagę Legii w kluczowych momentach. Co więcej, Słoweniec nie jest napastnikiem, który za wszelką cenę szuka tylko okazji do strzelenia gola dla siebie. Wielokrotnie pokazał, że w dogodnych sytuacjach woli bezpiecznie podać na pustą bramkę koledze z drużyny niż samemu próbować wykończyć akcję. Ta drużynowość i odpowiedzialność za grę zespołu pokazują wartość Blaža Kramera.

Jego najnowsza historia to dowód na to, że w piłce nożnej nigdy nie warto skreślać zawodnika zbyt pochopnie. Kibice, którzy jeszcze niedawno bez wahania widzieli go poza klubem, teraz muszą przyznać, że jego pozostanie w Legii to jeden z najlepszych zbiegów okoliczności tego sezonu. Słoweniec, który dopiero co był zaledwie rezerwowym, stał się najskuteczniejszym napastnikiem drużyny, a jego nazwisko, niedawno wspominane przez fanów Legii na grupach internetowych z wyjątkową niechęcią i szyderą, dziś brzmi na ustach fanów z wyraźnym uznaniem.

Pozostaje mi tylko życzyć Kramerowi zdrowia i podtrzymania strzeleckiej passy szczególnie w nadchodzących meczach fazy grupowej Ligi Konferencji.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...