Czarne oblicze Legii

12 lut 2020

Legia Warszawa w ostatnim meczu 21. kolejki pokonała u siebie ŁKS Łódź 3:1 i utrzymała pozycję lidera. Więcej jednak po meczu mówiono o akcji kiboli stołecznego klubu zasiadających na północnej części stadionu przy Łazienkowskiej, którzy wywiesili hasło ostrzegające nowego sponsora Polonii Warszawa przed angażowaniem się w ratowanie tego klubu.

Postępek grupy kiboli zrzeszonych pod szyldem osławionej „Żylety” jest kompletnie niezrozumiały dla każdego normalnego człowieka. Hierarchia klubów piłkarskich w stolicy jest oczywista, wystarczy spojrzeć gdzie dzisiaj jest Legia, a gdzie Polonia. „Czarne Koszule” po bankructwie klubu i wyrzuceniu go z ekstraklasy w 2013 roku, od siedmiu lat pałętają się na peryferiach polskiego futbolu, a w tym sezonie grozi im spadek z III ligi, czyli czwartej klasy rozgrywkowej. Żeby jeszcze za Polonią, jak za Widzewem Łódź, stały liczone w dziesiątkach tysięcy rzesze wiernych kibiców, wykupujących regularnie wszystkie miejsca na stadionie, wtedy, owszem, byłaby to jakaś konkurencja dla fanów Legii. Fakty są jednak dla sympatyków „Czarnych Koszul” brutalne – w Warszawie są mniejszością. Wystarczy przypomnieć, że po zdobyciu mistrzostwa Polski w sezonie 1999/2000, a przesądziła o tym wygrana z Legią 3:0 na Łazienkowskiej, w następnej kolejce sukces fetowało na Konwiktorskiej niewiele ponad pięć tysięcy widzów. Cóż to jest za frekwencja w porównaniu z ponad 20-tysięczną odnotowaną na niedzielnym spotkaniu Legii z ŁKS. Zresztą, dzisiaj Polonia może tylko marzyć o pięciotysięcznej widowni, bo na jej meczach rzadko bywa więcej niż 200 osób.
Przy takiej miażdżącej różnicy w znaczeniu obu klubów na korzyść Legii, decyzja francuskiego biznesmen Gregoire’a Nitota, który zdecydował się w poprzednim tygodniu wykupić akcje Polonii i wesprzeć ją finansowo (zadeklarował, że w najbliższym czasie zamierza zainwestować 4,5 miliona złotych), nie powinna gości spod „Żylety” ani parzyć, ani ziębić. Tymczasem podjęli oni zorganizowany, chamski atak hejterski na firmę informatyczną Nitota Sii Poland, a w niedzielę postraszyli go jeszcze napisanym po francusku na kawałku prześcieradła tekstem: „Panie Nitot. Nie jest jeszcze za późno. Jeszcze są klienci, firma jeszcze funkcjonuje”.
Na stronie internetowej Polonii te działania skomentowano tak: „Czy nienawiść musi być tak wielka, że zasłania ideę zdrowej rywalizacji na boisku? Czy hejt to najlepsza broń? Zachowanie niektórych osób, które ostatnio zorganizowały się, żeby zniszczyć reputację polskiej firmy, w której pracują sympatycy różnych klubów, jest dla nas trudne do zrozumienia. Takie działania na pewno nie mogą być usprawiedliwione miłością do piłki czy do swojego klubu. Jest nam bardzo przykro i współczujemy wszystkim, których te działania dotknęły. Zdecydowanie jesteśmy za zdrową rywalizacją na boisku i przeciw wszelkim przejawom nienawiści. Niech łączy nas piłka” – napisano.
Wśród wielu różnych wypowiedzi w tej sprawie, na uwagę zasługuje zwłaszcza wpis na portalu społecznościowym autorstwa Jarosława Królewskiego, także właściciela firmy informatycznej, który przed rokiem podjął się ratowania przed upadkiem Wisły Kraków: „Generalnie nie jest to miłe, jak kibice innego klubu piszą do klientów, partnerów, pracowników obrażając Cię we wszystkich kanałach. Przeżyłem to w lutym 2019 na masową skalę po zaangażowaniu w Wisłę Kraków. Traci się wtedy wiarę. Lecz nie wszyscy kibice Legii to ci z transparentem” – stwierdził Królewski.
Atak na Nitita nie był jednak jedynym werbalnym ekscesem kiboli spod „Żylety”. Wywiesili też płachtę z napisem „Kisiel, won z Legii”. W tym przypadku chodziło o Jakuba Kisiela, reprezentanta polskiej do lat 17, który jeszcze kilka tygodni temu był piłkarzem Polonii Warszawa. W ubiegłym roku został poturbowany przez „nieznanych sprawców” w szalikach Legii, ale mimo to zdecydował się podpisać kontrakt z „Wojskowymi”. Chłopak pochodzi z Pułtuska, podobno od dziecka kibicuje Legii… Dariusz Dziekanowski zanim stał się gwiazdą na Łazienkowskiej, zaczynał w Polonii. Podobnie było w przypadku Michała Żewłakowa, a teraz Pawła Wszołka. Dlaczego jakimś głupkom przeszkadza dzisiaj 17-letni Kisiel?
Powiedzenie mówi, że jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze. Może jakieś stosowne służby powinny przyjrzeć się bliżej, czy w tej awanturze przypadkiem nie toczy się brudna gra o wyłączność na dystrybucję różnych „niezdrowych produktów”, które dzisiaj zdecydowanie łatwiej jest dyskretnie nabyć w tłumie na Łazienkowskiej, niż na pustawych trybunach przy Konwiktorskiej.
Władze Legii zachowały się w tej sprawie jak zawsze zachowawczo. „Stadion to miejsce rywalizacji sportowej, a fundamentalną wartością sportu jest szacunek. To także jedna z najważniejszych wartości jakie wyznajemy w Legii Warszawa. Zawsze jednoznacznie krytycznie oceniamy wszelkie zachowania, które są sprzeczne z tą wartością. Dotyczy to również treści transparentów, które sporadycznie pojawiają się podczas meczów. Chcemy jednocześnie pokreślić, że transparenty wywieszane w czasie meczu przez jakiekolwiek grupy kibiców nie są stanowiskiem Legii, co więcej, zdarzały się przypadki, że były wymierzone we władze Klubu. Podobne zdarzenia mają regularnie miejsce również na innych stadionach w Polsce i w Europie, a Legia jest często wulgarnie obrażana podczas większości meczów wyjazdowych. Nie jest więc to z pewnością zjawisko, które dotyczy jednego klubu, choć Legia chce i stara się być wzorem pod wieloma względami, szczególnie w kwestiach bezpieczeństwa i odpowiedzialności społecznej. Dowodzimy tego w ostatnich latach mocno rozwijając wiele inicjatyw w szeroko pojętej działalności dobroczynnej i edukacyjnej. Stadion Legii dzięki naszym działaniom jest przyjazny dla dzieci i całych rodzin. Tym bardziej jesteśmy gotowi do rozmów na forum Ekstraklasy o tym w jaki sposób można jeszcze bardziej podnosić standardy na polskich stadionach. Odpowiadając na koniec na pojawiające się pytania o to, czy Legia Warszawa skieruje sprawę do organów ścigania informujemy, że zgodnie z przepisami Klub nie jest w tej sprawie stroną. Jednocześnie, jak zawsze w podobnych przypadkach, deklarujemy pełną współpracę z uprawnionymi służbami w możliwym zakresie”.
Wypada mieć nadzieje, że było to jednorazowy incydent i w następnych meczach wszyscy kibice Legii skupią swoją uwagę wyłącznie na śledzeniu walki ich ulubieńców o mistrzostwo Polski. Na razie ekipa trenera Aleksandara Vokovicia znajduje się w korzystnej sytuacji, ale trzeba pamiętać, że pokonała, i to na własnym boisku, najsłabszy zespół w ekstraklasie. Zdecydowanie większa wartość mają jednak wyjazdowe wygrane drugiej w tabeli Cracovii z Arką Gdynia (1:0) i trzeciej Pogoni Szczecin z Wisłą Płock (3:2), a nad tymi zespołami legioniści mają najmniejszą przewagę (odpowiednio dwa i trzy punkty).

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...

Przełamanie Korony Kielce

Przełamanie Korony Kielce

W świecie piłkarskich zmagań, gdzie presja i oczekiwania potrafią przerosnąć samą grę, spotkanie Korony Kielce ze Stalą Mielec było czymś więcej niż tylko kolejnym ligowym starciem. Dla Jacka Zielińskiego, nowego trenera kielczan, to spotkanie miało kluczowe znaczenie...

Lewy pudłował, ale Barca dopina swego

Lewy pudłował, ale Barca dopina swego

W meczu, który zakończył się wynikiem 2:1 na korzyść FC Barcelony, podopieczni Hansiego Flicka po raz kolejny pokazali, że choć ich gra może imponować, to rezultat nie zawsze oddaje pełnię ich dominacji na boisku. Barcelona, mimo kilku momentów niepewności, udowodniła...

Michael Ameyaw. Polak nie musi być biały

Michael Ameyaw. Polak nie musi być biały

Piłka nożna od dawna jest w Polsce czymś więcej niż tylko sportem. To ważna część naszej kultury, której wyniki śledzą miliony Polaków. W 2001 roku Emmanuel Olisadebe stał się symbolem nowej, otwartej Polski – kraju, który nie boi się różnorodności. Jego historia była...