Cristiano Ronaldo zarabia za mało

1 gru 2022

Jak dotąd wszystkie drużyny, którym kibicuję dostają po dupie, ale przykro mi, rodacy, nie potrafię dziś być za Argentyną, są jakieś granice wallenrodyzmu i z pewnością należy do nich Leo Messi. W rywalizacji tego argentyńskiego gartenzwerga z Cristiano Ronaldo trzymam stronę tego drugiego. 

Długo był to dla mnie wybór między dżumą a cholerą, bo żeluś i szpaner z Portugalii nie wzbudza łatwo sympatii, ale w myśl akceleracjonizmu przyrost żelu i gwiazdorstwa sprawia, że ilość przechodzi w jakość. I tak też Cristiano, próbując być groteskowo męski do granic możliwości, stał się w końcu queerową, rozkapryszoną, przewrażliwioną na swoim punkcie primadonną, postacią komiksową, istnym kuriozum. Gwiazdy, jeśli już istnieją, to niech świecą jasno, niech żyją tak, żeby pobudzać nasze fantazje, być antytezą naszej smutnej, ziemskiej egzystencji. W przypadku Ronaldo nie odczuwam żadnego dyskomfortu z powodu tego, ile zarabia. Chętnie dałbym mu dwa razy więcej, by pławił się w bogactwie, gdy ja będę jadł pierogi z „Biedronki”.

Bo bogactwo to nie jest wcale, jak utyskują lewicowi purytańscy moralizatorzy, rezultatem tego, że praca piłkarza jest 2137 razy więcej warta niż pielęgniarki czy robotnika. Wartość Cristiano nie pochodzi z pracy, to jest abecadło marksistowskiej ekonomii. Pochodzi ono z renty, jaką piłkarz czerpie ze swojego wizerunku. A renta ta pochodzi z naszego zaangażowania, tak fanów, jak i hejterów, oglądaczy jego boiskowych wyczynów i reklam z jego udziałem, nabywców koszulek z jego nazwiskiem i produktów z jego podobizną. Innymi słowy, renta wizerunkowa Ronaldo, tego biegającego słupa reklamowego, pochodzi z naszej pracy.

„Przepłacany” piłkarz jest odpowiednikiem faraonów, orientalnych despotów, cesarzy, mężów stanów i innych ziemskich bożyszcz, w których inwestujemy nasze pragnienia i dla których zapracowujemy się, by rośli niczym piramidy, akwedukty, gotyckie świątynie i kanały białomorskie. „Przepłacany” piłkarz jest jedną z ostatnich figur, która swym istnieniem kwestionuje ekonomię wstrzemięźliwości, umiaru i ascezy. W jej miejsce przypomina nam o istnieniu Bataille’owskiej ekonomii ogólnej – opartej na bezprzykładnym trwonieniu, ekstazie i obfitości. Bogactwo wraca w niej do nas tylko wtedy, gdy potrafimy je z siebie wypluwać – jak słońce, które wyrzucając energię, stwarza wokół siebie cały układ.

To ekonomia, w której pielęgniarka nie zarabia za mało, a socjalu nie brakuje dlatego, że krocie inkasuje piłkarz. To ekonomia, która wychodzi poza logikę krótkiej kołderki i buchalterii wpływów i rozchodów. To ekonomia dionizyjska, w której płace dla pielęgniarek są godne, a socjal wysoki tylko o tyle, o ile stać nas na budowę piramid, loty w kosmos i wlewanie w siebie hektolitrów wina. Dlatego, na pohybel ekonomom, niech żyje Cristiano! Bo Cristiano, jego wartość, to my. To rozkosz, którą stwarzamy sami dla siebie, nasze samopobudzenie, którego Cristiano jest po prostu nośnikiem, żywym narzędziem, niewolnikiem.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Proces polski

Proces polski

Łaźnia Nowa teatr obywatelski, postanowił zmierzyć się z Eligiuszem Niewiadomskim inscenizując jego proces. Bazując na sprawozdaniach z realnego procesu postarano się oprócz ról historycznych odegrać role symboliczne, rozpisując proces na głosy. Mamy ciekawy pomysł...

Jak szaleć to muzycznie

Jak szaleć to muzycznie

Jesienią Warszawa żyje muzyką. To nie jest tylko Warszawska Jesień, Jazz Jamboree czy tegoroczna wisienka na torcie: Konkurs Chopinowski. To także Szalone Dni Muzyki — czyli festiwal, który w ciągu trzech dni gromadzi na widowniach największą liczbę melomanów,...

Pożeracz rzeczywistości

Pożeracz rzeczywistości

„Jestem pożeraczem rzeczywistości” – mówi o samym sobie Lars Noren, pisarz i zarazem bohater przedstawienia „Malexander”. Sęk w tym, że czasami rzeczywistość pożera pożeraczy. Tak jak to stało się w szwedzkim Malexander 25 lat temu, gdzie w napadzie na bank zginęło...

Prawicowa rewolucja kulturalna

Prawicowa rewolucja kulturalna

Dzisiaj o tym, jak prawacy wpadli w szał, bo inni mają czelność dobrze się bawić. W ten weekend przez internet, a zwłaszcza takie szemrane miejsca jak X, przetoczył się prawdziwy walec frustracji z powodu premiery gry Assassin’s Creed: Shadows. Prawaki upodobały sobie...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...