Bramkarz Stali przechytrzył sędziego

13 gru 2021

W hicie 18. kolejki ekstraklasy Radomiak Radom pokonał lidera rozgrywek Lech Poznań 2:1. Dwa gole w tym spotkaniu padły po rzutach karnych. W Mielcu arbiter także podyktował dwie „jedenastki”, obie na korzyść Bruk-Betu Nieciecza, ale obronił je 22-letni bramkarz Stali Rafał Strączek.

Piłkarze Radomiak nie przestraszyli się ekipy „Kolejorza” i na swoim boisku odważyli się podjąć z lechitami otwartą ofensywną grę. Trener Banasik posłał do boju dwójkę napastników – Karola Angielskiego i Brazylijczyka Mauridesa. I to oni zdobyli bramki, chociaż z rzutów karnych. Ale co istotne, radomska drużyna była w tym spotkaniu ewidentnie lepsza od lidera ekstraklasy i wygrała jak najbardziej zasłużenie, odnosząc szóste ligowe zwycięstwo z rzędu, dzięki czemu umocniła się na piątym miejscu w tabeli. Lech doznał dopiero drugiej porażki w tym sezonie, lecz po raz pierwszy został tak wyraźnie zdominowany przez przeciwnika. Trenerzy innych zespołów ekstraklasy pewnie będą teraz wnikliwie analizować zapis wideo z tego spotkania i jeśli wyciągną odpowiednie wnioski, to trener Maciej Skorża może mieć w kolejnych meczach więcej okazji do wygłaszania krytycznych uwag pod adresem swoich podopiecznych.
A miał ku temu sporo powodów zwłaszcza po pierwszej połowie spotkania w Radomiu, bo lechici byli gorsi od graczy Radomiaka praktycznie w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Po zmianie stron gospodarze nieoczekiwanie zmienili jednak taktykę i zamiast nadal atakować, zaczęli grać na utrzymanie korzystnego wyniku. Zespół Lecha nie skorzystał z okazji i nie przejął inicjatywy, a bramkę zdobył przez przypadek, po rzucie karnym podyktowanym za zagranie ręką w polu karnym przez Damiana Jakubika. Mikael Ishak nie zmarnował okazji i pewnym strzałem pokonał bramkarza Radomiaka Filipa Majchrowicza. Na więcej już jednak lechitów tego wieczoru nie było stać.
Sukces piłkarzy Radomiaka popsuli jednak miejscowi kibice, a raczej ich kibolski odłam, wywieszając transparent z obraźliwym hasłem pod adresem prezydenta Radomia Radosława Witkowskiego. Funkcjonariusze służby porządkowej próbowali zdjąć siłą baner, lecz zostali zaatakowani i dotkliwie poturbowani. Trzech z nich z poważnymi obrażeniami trafiło do szpitala. „Takich scen wściekłej agresji nie oglądaliśmy na stadionach w Radomiu od kilkunastu lat. I nie chcemy oglądać! Takie zachowania trzeba kategorycznie potępić. Liczę, że zrobią to wszyscy, którzy deklarują, że dobro Radomiaka leży im na sercu” – skomentował zajście na Facebooku prezydent Witkowski. Radomiak zostanie zapewne przez Komisję Ligi ukarany za wybryk kibiców, niewykluczone też, że w najbliższym meczu u siebie przyjdzie mu zagrać za karę przy pustych trybunach.
Nerwowo, chociaż z innego powodu, było też w meczu Stali Mielec z Bruk-Betem Nieciecza. Tu do wzrostu ciśnienia u gospodarzy przyczynił się arbiter Sebastian Jarzębak z Bytomia. Gospodarze objęli prowadzenie w 21. minucie po golu Fabiana Piaseckiego, lecz potem na boisku zaczęły dziać się cuda. Najpierw w 39. minucie Jarzębak dopatrzył się zagrania ręką przez obrońcę Stali Krystiana Getingera i pokazał mu za to czerwoną kartkę i jeszcze podyktował na korzyść Bruk-Betu rzut karny. Mielczanie mieli jednak w bramce Rafała Strączka. 22-letni golkiper wyczuł intencje Piotra Wlazło i obronił jego strzał. Ale arbiter nie dał za wygrana i po przerwie w 53. minucie podyktował przeciwko Stali druga „jedenastkę”. Tym razem egzekwował ją doświadczony 31-letni Bośniak Muris Mesanović, ale i on nie zdołał pokonać Strączka. Tym samym bramkarz Stali zapisał się w annałach naszej ligi, bo dwa obronione rzuty karne w jednym meczu to bardzo rzadkie zdarzenie w ekstraklasie.
Mielczanie wygrali więc dzięki swojemu bramkarzowi po raz siódmy w tym sezonie i awansował na szóste miejsce w tabeli. A ekipie z Niecieczy, która ma na koncie tylko dwa zwycięstwa, sześć remisów i dziewięć porażek, coraz bardziej zagląda w oczy widmo spadku do niżej ligi. Podobnie jak Warcie Poznań, Górnikowi Łęczna i… broniącej tytułu Legii Warszawa.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...