Boruc znów osłabił Legię, a Brzęczek w Wiśle

16 lut 2022

Zespół Warty Poznań brutalnie odarł fanów Legii Warszawa z nadziei na szybki powrót ich ulubieńców do ligowej elity. „Wojskowi” przegrali u siebie 0:1 i spadli na przedostatnie miejsce w tabeli. Porażkę na swoim stadionie ze Stalą Mielec poniosła Wisła Kraków, za co głową zapłacił słowacki trener Adrian Gula, którego w poniedziałek zastąpił Jerzy Brzęczek.

Przegrana z Wartą była już 14. ligową porażką zespołu Legii w tym sezonie. To najgorszy wynik „Wojskowych” w całej ich historii. Do tej pory ich rekord wynosił 13 przegranych meczów i został ustanowiony dwukrotnie – w sezonach 1936 i 1975/76. Warto przy tym wspomnieć, że Legia ze średnią zdobytych dotąd ligowych punktów (0,90) jest najgorszym zespołem z grona obrońców mistrzowskich tytułów w Europie. Najlepiej w tym gronie spisuje się Crvena Zvezda Belgrad ze średnią 2,59 pkt, zaś ostatnich w zestawieniu legionistów wyprzedzają mistrz Albanii Teuta Durres i mistrz Kosowa FC Prisztina, ale te dwa zespoły mają przynajmniej średnią powyżej jednego punktu.
Wypada też odnotować sukces „Warciarzy”, bo wygrali z Legią na jej boisku po raz pierwszy od czasów przedwojennych. Ostatni raz dokonali tej sztuki 23 sierpnia 1936 roku, w sezonie, w którym „Wojskowi” zaliczyli swój jedyny jak dotąd spadek z ekstraklasy. Warta była wówczas czołową drużyna w kraju i pokonała Legię na jej stadionie aż 5:1. Ale nie była to najwyższa porażka legionistów z tym poznańskim zespołem w dziejach. Wyżej przegrali z nim w 1927 roku, bo aż 1:8. Ale istotniejsza jest przegrana z 1936 roku, bo potem na kolejną wiktorię na Łazienkowskiej „Warciarze” musieli czekać 86 lat. Miejmy nadzieję, że więcej analogii z rozgrywkami ligowymi w 1936 roku nie będzie, a trzeba pamiętać, że wtedy „Wojskowi” spadli z hukiem do niżej ligi, a potem klub został rozwiązany i reaktywowano go dopiero po wojnie. Dzisiaj Legia jest klubem prywatnym, którego właścicielem jest Dariusz Mioduski, więc raczej do powtórki z historii i ponownego rozwiązania klubu nie dojdzie, co najwyżej dojdą nowi akcjonariusze lub dojdzie do zmian właścicielskich.
Porażka z Wartą jest o tyle zaskakująca, że jest pierwszą w tym roku poniesioną przez legionistów. Wcześniej wygrali wszystkie sparingi, a rundę wiosenną zaczęli od wyjazdowego zwycięstwa 3:1 z Zagłębiem Lubin. Co prawda trener Legii Aleksandar Vuković dawał do zrozumienia, że jego drużynie w tym spotkaniu po prostu dopisało szczęście, bo tak naprawdę oddała w nim tylko dwa strzały na bramkę po w miarę składnych akcjach. Reszta to był przypadek lub błędy przeciwników.
Wygląda na to, że trener Warty Dawid Szulczek uważnie przeanalizował przebieg tej potyczki i wyciągnął odpowiednie wnioski, bo w niedzielę jego piłkarze bez problemu rozbijali nieskładne ataki legionistów, a sami raz po raz szarżowali na bramkę strzeżoną przez Artura Boruca. W 23. minucie Dawid Szymonowicz pokonał 40-letniego golkipera, a 52 minut później obaj panowie zafundowali kibicom show w polu karnym Legii – Szymonowicz zastąpił drogę usiłującemu wykopnąć piłkę Borucowi, ten chwycił go za głowę i mocno odepchnął, a obdarzony aktorskim talentem piłkarz Warty dramatycznie pokulał się po trawie. Sędziujący spotkanie Łukasz Kuźma z Białegostoku obejrzał powtórkę tej sytuacji na monitorze VAR i nie miał wątpliwości – pokazał Borucowi czerwoną kartkę i jeszcze podyktował „jedenastkę” dla poznańskiego zespołu. Wykonujący ją Słowak Adam Zrelak nie zdzierżył jednak wybuchu niczym nieskrępowanej wrogości ze strony fanów stołecznej drużyny i spudłował, ale legionistom to i tak w niczym nie pomogło, bowiem do ostatniego gwizdka nie zdołali przeprowadzić na tyle składnej akcji, żeby dało się ją zakończyć choćby wyrównującym golem. „Nie oszukujmy się – to było słabe, bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu. A wynik to odzwierciedla. Walczymy o utrzymanie i nasza świadomość tego faktu teraz jest jeszcze większa. O ile ktoś do niedawna łudził się, że jest inaczej, to po meczu z Wartą chyba już nie ma żadnych wątpliwości. Wszyscy musimy oswoić się z tą sytuacją” – przyznał szczerze Vuković, który chyba stracił nadzieję, że właściciel klubu zechce z nim przedłużyć kontrakt.
Legia przegrała 14. mecz w tym sezonie w fatalnym stylu, ulegając przy tym nie zespołowi z czołówki, tylko z dołu tabeli. A w lutym ekipę Vukocicia czekają jeszcze dwie potyczki z drużynami zagrożonymi spadkiem – w 22. kolejce na wyjeździe z dzierżącym „czerwoną latarnię” w tabeli Bruk-Betem Nieciecza, zaś w 23. kolejce u siebie z Wisłą Kraków. W krakowskim klubie w miniony poniedziałek doszło do zmiany trenera. Po porażce u siebie ze Stala Mielec 46-letni słowacki szkoleniowiec Adrian Gula został zwolniony, a jego miejsce zajął były selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek. „Miejsce w tabeli oraz dorobek punktowy nie napawają optymizmem. Przed trenerem został postawiony jasny cel – ma utrzymać zespół w ekstraklasie. Podpisaliśmy na razie kontrakt do końca sezonu, ale cieszymy się, że poprowadzenia naszej drużyny podjął się szkoleniowiec takiego kalibru. Uważam, że to bardzo dobry wybór” – powiedział podczas prezentacji medialnej prezes Wisły Dawid Błaszczykowski, brat współwłaściciela klubu Jakuba Błaszczykowskiego, a zatem także siostrzeniec Brzęczka. „Kwestie mojego powiązania rodzinnego z Jakubem i Dawidem są dla mnie bardzo ważne. Oglądałem na bieżąco mecze Wisły i dużo o zespole rozmawialiśmy przy okazji naszych spotkań” – przyznał Brzęczek. W jego sztabie szkoleniowym trenerem przygotowania fizycznego będzie Leszek Dyja, a asystentem Radosław Sobolewski, który w Wiśle był już asystentem pierwszego trenera, a ostatnio samodzielnie prowadził Wisłę Płock, lecz od kwietnia ubiegłego roku pozostawał bez pracy.
Zespół „Białej Gwiazdy” zaczął rundę wiosenną od dwóch porażek – na wyjeździe z Rakowem Częstochowa 0:2 i w miniony weekend u siebie z mielecką Stalą 0:1. Brzęczek, mimom swoich rodzinnych koneksji z szefami klubu, nie dostanie z dnia na dzień tuzina nowych piłkarzy, więc będzie musiał sklecić zespół z tych graczy, których dostał w spadku po Adrianie Guli i Peterze Hyballi. Podjął się ryzyka, bo zajmujący 13. lokatę wiślacy mają już cztery punkty straty do 12. Śląska Wrocław, a tylko jedno „oczko” przewagi nad pierwszym w tercecie trzech spadkowiczów Zagłębiem Lubin, za którym z 18. pkt plasuje się Legia, mająca jeszcze w zapasie zaległe spotkanie z Bruk-Betem. Tak więc trzeba przyjąć, że w tej chwili w strefie spadkowej znajduje się sześć zespołów, a wśród nich są: Legia, 15-krotny mistrz Polski, mająca 13 mistrzowskich tytułów na koncie Wisła Kraków oraz mające w dorobku po dwa mistrzostwa Polski Zagłębie Lubin i Warta Poznań. Dokonania Górnika Łączna i Bruk-Betu Nieciecza na tle tego kwartetu prezentują się mizernie, co jednak nie znaczy, że te dwa zespoły należy z góry skazywać na degradację. A gdyby nawet, to wciąż pozostaje do obsadzenia jeszcze miejsce trzeciego spadkowicza. A reszta stawki z całą pewnością zrobi teraz wszystko, żeby tej nieszczęsnej szóstce outsiderów odjechać na bezpieczną odległość.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...