Duda z Dodą

30 lis 2016

To już kilka dni, a prezydencki dyrektor Marek Magierowski do tej poty musi tłumaczyć prezydenta, z sytuacji, w którą na gali z okazji 25-lecia „Super Expressu” wepchnęła go piosenkarka Dorota Rabczewska – popularna Doda, oświetlając Majestat Rzeczypospolitej swym z grubsze tylko przykrytym tyłkiem.

Najpierw Magierowski radził pani Dodzie, by się cieplej ubierała, bo jednak jest chłodno. Potem, że choć z otoczeniem prezydenta uzgadniano scenariusz imprezy, nie było w nim słowa o Dodzie z tortem i pośladkami. A może prezydent w ogóle nie powinien pojawiać się na urodzinach tabloidu? Tak czy inaczej, ta historia i zdjęcie Rabczewskiej wypinającej w kierunku Dudy „cztery litery” zostaną zapamiętane jako niezręczność. Zdarza się. Często. Każdemu prezydentowi. Wielu nawet zdarzało się to tak wiele razy, że w Internecie ich wizerunek najmocniej budowały memy, których byli bohaterami. Przypomnijmy sobie prezydenta Komorowskiego, który miał wybitny talent do niezręczności. Studentom w Katowicach oznajmił kiedyś: „Mowy polityków powinny być krótkie, a kiełbasy długie”. U powodzian: „W zeszłym roku powódź, w tym roku powódź, więc pewnie ludzie są już oswojeni, obyci z żywiołem”. Najbardziej spektakularne były jednak międzynarodowe wpadki Komorowskiego. Barackowi Obamie tłumaczył: „Bo z Polską i USA to jest, panie prezydencie, jak z małżeństwem. Swojej żonie należy ufać, ale trzeba sprawdzać, czy jest wierna”. I wzrok na Pierwszą Damę USA. Nie wiadomo, o co chodziło.
Komorowskiemu z całą pewnością nigdy nie zostanie zapomniany „incydent z szogunem”. Podczas wizyty w Japonii prezydent RP wszedł na krzesło marszałka tamtejszego parlamentu. Następnie zawołaniem „Chodź, szogunie” wzywał do siebie gen. Stanisława Kozieja.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...