American Idiot

1 lip 2020

A teraz z zupełnie innej beczki…

Green Day nagrali piosenkę o tym, że nie chcą być Amerykanami. Piosenka nie tylko nie traci na aktualności ale wręcz przeciwnie z czasem zyskuje. W moim odczuciu mogłaby nawet zostać nieoficjalnym hymnem USA. Amerykański Shitshow się powiększa a pandemia unaoczniła, być może, ten stan większej części obserwatorów. Albo i nie.

Ameryka jest krajem upadłym tylko Amerykanie nie chcą tego przyjąć do wiadomości. W reakcjach na pandemię Stany są praktycznie bezradne podobnie jak Brazylia, która jest mocarstwem zaledwie urojonym.

Chiny się cieszą, choć na miejscu chińskich przywódców nie przesadzałbym z radością, bo czasy idą niepewne. To znaczy już teraz są niepewne a poziom niepewności będzie się zwiększał.

Imperia upadają długo, choć zapewne szybciej niż kiedyś. A co dopiero imperia urojone. Sny o potędze, powinny w najgorszym razie kończyć się nad ranem…

Problem w tym, że jest wielu chętnych na bycie Amerykanami, nawet upadłymi. Nie zawsze zdają sobie z tego sprawę… ale jednak.

Amerykanizujemy się. Chyba najbardziej w Europie nie licząc Brytyjczyków. A może zresztą ich już przebiliśmy? W ostatnim sondażu European Social Survey (ESS) (przeprowadzany jest raz na dwa lata) większość badanych Brytyjczyków 56,8 proc. do 34,9 proc. opowiedziało by się za pozostaniem w UE. Pewnie już za późno, bo wybrali klauna na premiera a tzw. negocjacje zmierzają w kierunku twardego brexitu. Po pandemii Brytyjczyków czeka kolejna katastrofa a rozpad Zjednoczonego Królestwa wcale nie jest wykluczony.

Na kontynencie sceptyczni są nieco jedynie Włosi i Czesi. Tam poparcie dla jest na poziomie „tylko” 67 i 68 % Polacy, co może dziwić, znajdują się obok Hiszpanii, Irlandii i Belgii w czwórce krajów , w których liczba popierających Unię zbliża się do 90 %.

Być może wyniki wyglądałyby inaczej, przynajmniej w Polsce, gdyby przebadano tylko, tak zwaną, klasę polityczną. To właśnie klasa polityczna wydaje się być jednym z największych problemów wielu krajów, nie tylko Ameryki.

W USA też toczy się kampania wyborcza. Prawybory u Demokratów przerwała pandemia przez co ich kandydatem został ograniczony przedstawiciel klasy panującej, taki demokratyczny George Bush jr. Jego własny ojciec miał go za lekko upośledzonego, a jego doradców za szkodników.

I taki właśnie demokrata szykuje się do walki z Trumpem. O ile w poprzednich wyborach Trump zawdzięczał wiele swoim demokratycznym konkurentom, to w tych wyborach, sam dla siebie będzie największym zagrożeniem.

Niestety, przynajmniej dla Amerykanów, choć nie obojętnie dla reszty świata, kampania zdaje się odgrzewać temat rosyjskich wpływów w Białym Domu. Nie mając wiele do zaoferowania Amerykanom, Biden zajmie się przywracaniem godności i dumy Amerykanom… i w zasadzie nic więcej nie jest w stanie im zaoferować. Z kolei europejscy analitycy uważają że przedłużenie prezydentury Trumpa byłoby korzystniejsze dla Chin, niż prezydentura Bidena. Zakładają, że demokratyczna administracja będzie miała choćby minimalne kompetencje polityczne i sprawcze. Do jesieni jest jeszcze trochę czasu. Można zakładać, że Ameryka nie poradzi sobie w żadnym stopniu z epidemią. To epidemia zakończy więc rządy Trumpa. Przestaniemy nabijać się z Prezydenta i znowu będziemy mogli kpić z Amerykanów.

O ile oczywiście sami nie okażemy się bardziej amerykańscy niż Amerykanie…

Co okaże się już niebawem.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...