Zdaliśmy egzamin

23 lut 2023

Mija rok od pełnoskalowej napaści Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Rankiem 24. lutego 2022 roku obudziliśmy się w nowej rzeczywistości, która definitywnie kończyła pozimnowojenne status quo. Rosja, posiadająca teoretycznie drugą najpotężniejszą armię świata łamiąc prawo międzynarodowe zaczęła bombardować cele wojskowe i cywilne w całej Ukrainie. 

Wbrew kremlowskiej propagandzie ukraińska klasa ludowa nie rzuciła się w ramiona najeźdźców. Wręcz przeciwnie, stawiała opór częstokroć przeganiając ze swoich wiosek zdezorientowanych sołdatów. Także ukraińska armia, szkolona po 2014 roku przez zachodnich ekspertów, nie tylko skutecznie obroniła Kijów i Charków, ale po paru miesiącach odbiła Chersoń i setki innych miejscowości.

Na Wschodzie bez zmian

Na początku kwietnia 2022 roku świat dowiedział się o rosyjskich zbrodniach w Buczy, Irpieniu, Borodziance, Hostomelu. Stało się jasne, że pomimo upływu ponad 30 lat od upadku Związku Radzieckiego żołnierze Federacji Rosyjskiej stosują te same straszliwe metody tortur co ich dziadkowie z Armii Czerwonej. Skalę zwyrodnienia potęgowało upublicznienie w mediach społecznościowych nagrań z gwałtów (w tym dzieci) czy kastrowania ukraińskich jeńców. Do dziś odnajdywane są doły śmierci, w których rosyjscy oprawcy grzebali masowo także kobiety i starców. 

W pierwszych miesiącach wojny Rosja dokonywała ponadto porwań ukraińskich dzieci oraz ich masowej wywózki w głąb Rosji, kopiując praktykę niemieckiej Trzeciej Rzeszy, która robiła to samo z polskimi dziećmi z Zamojszczyzny w czasie II Wojny Światowej. Po kolejnych porażkach militarnych Rosja przyjęła taktykę bombardowania ukraińskich miast, oraz niszczenia ich infrastruktury krytycznej. Niemal każdego dnia od uderzeń rosyjskich rakiet i irańskich dronów kamikadze giną cywile, setki tysięcy Ukraińców nie ma dostępu do ciepła i prądu. Nie mogąc złamać ducha oporu Ukrainy Rosja raz po raz grozi użyciem broni atomowej, co stanowi realną groźbę globalnego konfliktu nuklearnego i zagładę nas wszystkich. 

Stanęli murem

Od pierwszych godzin rosyjskiej napaści Zachód wykazuje się olbrzymią solidarnością z Ukrainą. Unia Europejska, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada i Japonia nałożyły niespotykane w historii sankcje gospodarcze na Rosję. Wiele Państw NATO zaczęło dostarczać Ukrainie czołgi i samoloty radzieckiej produkcji oraz nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Kluczową rolę w tej polityce odgrywa europejska socjaldemokracja. Josep Borrell, Pedro Sánchez, António Costa, Magdalena Andersson, Mette Frederiksen, Sanna Marin oraz Olaf Scholz spotkali się w Kijowie z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Socjaldemokratyczny Sekretarz Generalny NATO, Jens Stoltenberg w historyczny wręcz sposób spełnia swoją misję pomocy Ukrainie przy jednoczesnym braku bezpośredniego zaangażowania w konflikt państw Sojuszu. Na słowa uznania zasługuje także polska centro-lewica, której posłanki i posłowie, samorządowcy oraz działacze partyjni ruszyli na pomoc ukraińskim uchodźcom. Wszystkie biura Nowej Lewicy w Polsce zmieniły się w centra pomocy, zaś progresywni burmistrzowie udostępnili ukraińskim kobietom i dzieciom mieszkania komunalne, organizowali zbiórkę odzieży i wszystkich rzeczy niezbędnych do godnego życia. Za tę aktywność burmistrz warszawskich Bielan, Grzegorz Pietruczuk w styczniu odebrał nagrodę człowieka roku przyznawaną przez uznaną na świecie Fundację Europejskich Studiów Postępowych (FEPS).

Lewica, a Ukraina

Socjaldemokratyczne zaangażowanie w pomoc Ukrainie i Ukraińcom w nierównej walce z putinowską Rosją ma charakter aksjologiczny, bazuje na wyznawanych przez nas wartościach. Prawa człowieka, międzynarodowy obowiązek ochrony bezbronnych (R2P – Responsibility to Protect), antyimperializm, walka z nacjonalizmem i ksenofobią są niezmiennie lewicowym DNA. Oczywiście Ukraina nie jest symbolem sprawiedliwego państwa dobrobytu, już w dobie wojny zaczęła przyjmować rażąco antypracownicze ustawy. Jednak w obliczu skali i perfidności rosyjskich zbrodni każdy człowiek, którego polityczne serce znajduje się po lewej stronie powinien bez wachania opowiedzieć się po stronie ofiary, a nie sprawcy.

Część europejskiej i amerykańskiej lewicy popełnia niewybaczalny i historyczny błąd opowiadając się po stronie Rosji, zrzucając odpowiedzialność za wybuch wojny na Stany Zjednoczone i NATO. W swoich manipulacjach zapominają jednak, że Ukraina bynajmniej nie chciała przystąpić do paktu militarnego pod egidą Waszyngtonu. A nawet gdyby chciała to uczynić to kierując się zasadą niepodległości i suwerenności państwa miałaby do tego pełne prawo. Pojawiające się głosy „usprawiedliwienia”, że Rosja została sprowokowana przez Zachód nie różnią się niczym od moralnie odrzucającego wytłumaczenia agresji USA z sojusznikami (w tym Polski, Republiki Czeskiej, Słowacji i Węgier) na Irak. Sprzeciw wobec amerykańskiego imperializmu nie może polegać na akceptacji ideologi rosyjskiego świata, która zakłada prawo do prowadzenia podbojów przez Moskwę wedle jej własnego, autorytarnego uznania.

Dziedzictwo carów

Parlament Europejski i szereg innych parlamentów krajowych określają współczesną Rosję jako kraj wspierający terroryzm. Państwo kierowane despotycznie przez Władimira Putina w swojej praktyce rządzenia stanowi niemal całkowitą dychotomię socjaldemokracji. Rosja jest krajem oligarchicznym, bez niezależnych i silnych związków zawodowych, gdzie organizacje prawnoczłowiecze są ścigane przez organy opresji. W Rosji Cerkiew prawosławna narzuca publiczny porządek moralny, promując patriarchalny model rodziny z przedmiotową wręcz rolą kobiet. Polityka symboliczno-historyczna Kremla to hybryda dziedzictwa carskiego Imperium i Związku Radzieckiego, z której przebija mesjańskość euroazjanizmu. Rządowe media codziennie sączą odczłowieczającą Ukraińców narracje, częstokroć grożąc Polsce, państwom bałtyckim, Niemcom a nawet Francji i Wielkiej Brytanii wojną za ich militarną i polityczną pomoc Ukrainie.

Europejska socjaldemokracja przez ostatni rok zdała egzamin z odpowiedzialności. W wielu krajach nadrabia wieloletnie zaległości w dziedzinie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Niemiecka SPD w bólach uznaje porażkę swojej naiwnej polityki względem Rosji w myśl zasady „zmiana przez zbliżenie/biznes”. Dla wielu z nas naturalnym wyzwaniem jest zmiana podejścia do wojska i wydatków na zbrojenia. W końcu doskonale wiemy, że wojna to upadek ludzkości, w którym w pierwszej kolejności tracą życie najsłabsi, o niższym pochodzeniu klasowym. Dlatego nadchodzący czas będzie stanowić dla europejskiej centro-lewicy duże wyzwanie. By uniknąć dalszych ofiar należy dążyć do jak najszybszego zakończenia konfliktu nad Dnieprem. Za sprawą wygranej Ukrainy!

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...