„Wiemy o zamiarze interwencji” – lata 1980-81

9 lut 2023

„Wiemy o zamiarze interwencji, znana nam jest ogromna koncentracja wojsk i wystąpienie marsz. Wiktora Kulikowa o otwarcie wszystkich granic… Trzeba się też liczyć – powiedziałem – z gwałtowną reakcją społeczną, wręcz z powstaniem narodowym. Pójdą na czołgi młodzi chłopcy jak w Powstaniu Warszawskim, z butelkami benzyny, popłynie morze krwi. Nawet gdyby przyszli do Polski sami aniołowie, to i tak muszą zostać krwawymi okupantami, i to na całe lata” – Stanisław Kania

„Mocarstwa zachodnie uznawały prawo Związku Radzieckiego do interwencji w jego strefie wpływów, i nie kryły się z tym. Breżniew mógł sobie pozwolić nie tylko na sformułowanie swojej doktryny, ale i na zastosowanie jej w praktyce” – gen. Wojciech Jaruzelski

„Grupa doradców prezydenta Ronalda Reagana, uważała, że należy przeć na zaostrzenie sytuacji i interwencję radziecką” – prof. Jerzy J. Wiatr

Czy groziła nam – Polsce i Polakom interwencja zbrojna sąsiadów w 1980 – 1981 r.? To – jedno z ważnych pytań, stawiali Państwo Czytelnicy dość często okazjonalnie, gdy podnosiłem szczegółowe zagadnienia związane ze stanem wojennym. Jednoznaczną odpowiedź – tak lub nie po 40 latach od stanu wojennego obarczają wątpliwości. Zachęcam Państwa do zastanowienia się nad odpowiedzią i proszę o przyjęcie znanej już Państwu zasady – koncentrujemy pamięć tylko na latach: lipiec 1980 – 1981. Oczywiście, „chwilowo zapominając” co wiemy z późniejszych źródeł.

Szukanie odpowiedzi

Ponad 40 lat trwa dyskusja, szukanie odpowiedzi na pytanie – „czy by weszli i kiedy?” To zadanie dla historyków, którego nie rozstrzygną. Ktoś może uznać to zdanie, ocenę za obraźliwe. Nie zaprzeczę. Jest dość dokumentów, dowodów, faktów naocznych świadków – dlaczego więc nie ma bezstronnej, obiektywnej odpowiedzi? Tu mają wpływ dwa główne czynniki i kilka innych, mniejszej wagi, np. – dlaczego „wystawiać” się na krytykę?

Pierwszy – kwestia decyzji politycznej. Każda decyzja, a polityczna – czy polityczno – militarna w szczególności opiera się na podstawie pewnych, znanych, sprawdzonych informacji i faktów oraz prawdopodobnych wiadomości, np. wywiadowczych. Nie zapominajmy o różnych naciskach, presjach i podszeptach O czasie i sposobie ich spożytkowania rozstrzyga decydent – jego rozum, emocje, doświadczenie i wyobraźnia oraz wiedza o stronie przeciwnej, a także o nastrojach, atmosferze we własnym obozie, intuicja i tzw. wyczucie sytuacji. Są to dwa filary decyzji – materialny, faktyczny i psychiczny, osobisty decydenta jego poczucie odpowiedzialności.

W Polsce – gen. Wojciech Jaruzelski, Rada Państwa, rząd, PZPR wahają się z podjęciem decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego. Już, czy jeszcze zaczekać z użyciem siły – może nie będzie takiej konieczności (pisałem w poprzednim tekście). Opisałem to szeroko rok temu, styczeń 22 – w: „17 grudnia”, „Generał o stanie wojennym”. W ZSRR – wywierając ciągle różne presje, w tym gospodarcze i wojskowe – wciąż czekają, co zrobią Polacy, np. dyskusja 10 grudnia.

Drugi – ocena decyzji i samego stanu wojennego po fakcie. To „narracja” historyków, wręcz dowolność tłumaczenia i opisywania faktów tylko „na swój sposób”. Tu czas nie ma znaczenia. W Polsce – co pokazuje upływ 40 lat, im później, tym więcej rozbieżnych ocen. O tej dowolności rozumienia rzeczywistości przez historyków, polityków i publicystów, Generał napisał wiele publikacji, udzielił wielu wywiadów gazetom, także TV i – radiu, pisze w książkach, np. „Pod prąd”, „Starsi o 30 lat”, „Różnić się mądrze” – wyjaśniał przed Sądem. I co, ktoś zapyta? Adwersarze przedstawiają Go jako „sługusa Moskwy”, który unicestwił dążenia Solidarności do niepodległości i wolności. Liczy się tylko ta idea, „upatriotyczniony – romantyzm”, z całkowitym – pominięciem rzeczywistości. Czy nie przypomina Państwu wzniosłej – ponad logikę i realizm – sytuacji z Powstania Styczniowego? – słuchaliście i czytaliście w jego 160-lecie. Inaczej mówiąc – to polski romantyzm – „poszli chłopcy w bój bez broni”, przelewają krew za Ojczyznę, giną bez nadziei na zwycięstwo. Tylko prof. Jan Widacki z tego faktu wyciągnął wniosek: „Jaruzelski to Wielopolski, któremu się udało” – oceniając sytuację w 1981 r. i wprowadzenie stanu wojennego. Na Konferencji naukowej w Pułtusku, 2009 r. m.in. stwierdził – „polski romantyzm z polskim pozytywizmem i pracą organiczną, w rzeczywistość przekuć nie było możliwe”.

Kilka razy cytowałem taką myśl Generała – „Polakom można postawić piątkę za brawurę. Natomiast wielu polskich polityków – jak wykazały nasze dzieje – zasłużyło na dwójkę z historii i z geografii. Płaciliśmy za to nieraz najwyższą cenę”. – Można ze szczerym ubolewaniem postawić pytanie – jakie wnioski wyciągnęli politycy i wojskowi 80 lat po Powstaniu Styczniowym, w 1944 r., wszczynając Powstanie Warszawskie? Jak teraz jest oceniane – przypomnijcie sobie Państwo.

Co dalej?

Czy z powyższej, „interpretacyjnej dowolności” jest logiczne wyjście? Może kiedyś – teraz realnej szansy nie ma. Fala kłamstw, przeinaczeń faktów, ich pomijanie lub„wkładanie w myślenie” Generała. Różne formy nienawiści, obrzydliwego poniżania i upokarzania włącznie z całym okresem PRL, po prostu nie jest do powstrzymania. Wiem, co piszę. Gdy czasami mówię – przecież wtedy, w PRL żyli i ciężko pracowali Pani, Pana rodzice, dziadkowie – z przerażeniem spotykam machnięcie ręką lub niemal szyderczy śmiech. Jeśli ktoś mówi – „co mogę zrobić” – odpowiadam, mówić prawdę co było dobre dla milionów Polaków, nie zapominając o błędach, krzywdach. Uczyć dzieci, wnuków myślenia historycznego ponad politycznymi podziałami, wychowywać do wzajemnej życzliwości, szacunku. Wykorzeniać, zwalczać pogardę i nienawiść, obojętność w myśleniu i postępowaniu wobec człowieka obok siebie. Wtedy słyszę – pokaż pan taką partię, która realnie ocenia przeszłość, pracę rodziców i dziadków, jeśli PSL – „chłopska przecież partia” tego publicznie nie czyni! A Lewica – ostrożnie, raczej szeptem! Sam pan pisze o „wyklętych”, ich bestialstwach wobec biednych ludzi albo o „ustawowej nienawiści” wobec schrowanych emerytów mundurowych. Która partia to stanowczo podnosi i nagłaśnia? Coś mówi Lewica a w PSL – cisza. Liczy się „dzień dzisiejszy”, zarobek. Jakich wniosków z historii chce uczyć szkoła? Pisał pan w „wyklętych” i „Nienawiści”. Gdy czytałem „Obojętnych”, a potem „Zbrodniarzy”… ściskało mnie w gardle – wyznał zdenerwowany rozmówca. Zapytano mnie wprost – kto, która partia, środowisko lub gazeta, poza Trybuną korzysta z tych tekstów? Tylko w ten sposób mogę Państwu podziękować za szczere myśli i refleksje oraz powiedzieć – podzielam w pełni i jeszcze raz dziękuję. Podnoście Państwo te sprawy na przedwyborczych spotkaniach.

Kalendarz faktów

Przyjmując wyżej wspomnianą zasadę, że analizujemy tylko fakty znane władzy w Polsce tylko w latach 1980 – 81, a nie później, zechciejcie Państwo zwrócić uwagę na ich chronologiczne przypomnienie, gdyż wspomniałem o nich w kilku tekstach z lat 2020 – 22.

Kardynał był pierwszy. Pamiętają Państwo z autopsji i publikacji homilię Prymasa na Jasnej Górze 26 sierpnia 1980 r. Oceniał wtedy sytuację – także strajkową w Polsce i apelował – do rozwagi strajkujących i władzy. Zagraniczni komentatorzy uznali za niezwykłą, odpowiedzialną, łączącą otwartość z realizmem. Sceptyczne uwagi miało część – biskupów. Podczas obrad Rady Głównej Episkopatu Polski, we wrześniu 1980 r. poddał pod rozwagę refleksję – „Nawet w takiej sytuacji, w jakiej znalazł się naród, trzeba unikać wszystkiego, co mogłoby nas doprowadzić do krwawych porachunków wewnętrznych i do interwencji obcej. Wolę utrzymywać, że interwencja obcych sił – tanków sowieckich – jest możliwa, choćbym miał się omylić, niż narazić się na to, by choć jeden chłopiec Polski zginął podniecony pewnością, że Moskale nie naruszą granic Polski”. Nie była to wypowiedź publiczna, w tzw. wąskim gronie, nie zyskała rozgłosu. Dyskusje toczyły się wśród duchownych, a ich echa dotarły do władzy, także do Generała.

Czyżby ten światły Prymas już wtedy, we wrześniu – miesiąc po podpisaniu porozumień – przewidywał walkę bratobójczą, „krwawe porachunki wewnętrzne”, których Solidarność nie zdążyła podjąć rok później – 17 grudnia?, bo wcześniej był 13 grudnia. Uprzedził „patriotyczny” rozlew krwi i „obcą interwencję”. Dzięki Generałowi i obywatelskiej postawie naszego Wojska, ani „Moskale nie naruszyli granic Polski” i ani „jeden chłopiec Polski nie zginął”.

Tu Państwo pamiętający tekst „Ściśle tajne” mogą uczynić uwagę, że radzieccy już pod koniec lipca 1980 r. politycznie i wojskowo zakładali zbrojną interwencję. Tak, racja, ale wiedza ta stała się jawna w Polsce w 1997 r. (po konferencji w Jachrance). W ZSRR uzyskał postać ćwiczenia „Sojuz – 80”, już w grudniu 1980 r., o tym niżej.

„Ćwiczenie” czy interwencja?

Radzieccy i nasi sąsiedzi – CSRS i NRD – (także Zachód) uważnie, bacznie obserwowali, co dzieje się w Polsce, głównie na linii Solidarność – władza. Doszli do wniosku – czas działać! Wokół polskich granic zgromadzili wojska (Z. Brzeziński 20 września zapisał w pamiętniku – 14 dywizji, wg danych wywiadu USA, o tym w kolejnym tekście), które postanowili użyć. 1 grudnia 1980 r. w Moskwie gen. Tadeusz Hupałowski i płk Franciszek Puchała otrzymali oleaty (kalki) z map radzieckich. Do udziału w koalicyjnych ćwiczeniach „Sojuz – 80” Sztab Generalny ZSRR łącznie wyznaczył 18 dywizji: w tym 15 ZSRR, 2 CSRS oraz 1 z NRD. Miały być dołączone 2 dywizje z PGWAR, czyli razem 20 dywizji, dysponujących ok. 9 tys. czołgów(Polska miała 3400 czołgów). Konieczność przeprowadzenia tego ćwiczenia już w grudniu, marsz. Nikołaj Ogarkow wyjaśniał zebranym oficerom napiętą sytuacją w Europie i złożoną w Polsce. Nie krył, powiedział wprost – jednostki WP mają pozostać w koszarach. Jak to – ćwiczenia, a nasi żołnierze mają siedzieć w koszarach, ktoś na łeb upadł? Nie upadł – to wnioski z CSRS 1968. Coś się Państwu „nie widzi?” – Ćwiczenia wojsk Układu na terenie Polski, w której sytuacja jest napięta, jej Wojsko ma mapy tych ćwiczeń i ma siedzieć w koszarach – powtarzam, to gdzie logika – może dziś Państwo wiecie?

Ćwiczenia o takim rozmachu i charakterze dotychczas nie były prowadzone. Taką ilość wojsk nie mieściły nasze poligony, a kwestie finansowe i materiałowe i miały żadnego znaczenia.

Radzieccy 3 grudnia wystąpili z wnioskiem o otwarcie granic, celem przeprowadzenia ćwiczeń „Sojuz – 80”, podkreślam w – Polsce, już od 8 grudnia. Generał, natychmiast udał się do Stanisława Kani, I Sekretarza KC. Za 2 dni, tj. 5 grudnia obaj mieli być w Moskwie na naradzie Doradczego Komitetu Politycznego (DKP) Układu Warszawskiego. Ale Moskwa żądała zgody natychmiast. Nasza odpowiedź jest stanowcza – NIE! Jakie z tego Państwo wyciągacie wnioski?

Zamiar interwencji

Stanisław Kania, po spotkaniu delegacji państw Układu z kierownictwem radzieckim, odbywa rozmowę z Leonidem Breżniewem. Oto jego relacja:

„Zacząłem rozmowę bez żadnych wstępów odnoszących się do sytuacji, intencji, obaw czy prognoz. Uważałem, że nie jest to już potrzebne, że jasne jest wszystko. Powiedziałem, że wiemy o zamiarze interwencji, znana nam jest ogromna koncentracja wojsk i wystąpienie marsz. Wiktora Kulikowa o otwarcie wszystkich granic. Jeszcze raz podkreśliłem, że i my mamy surową ocenę tego, co dzieje się w Polsce, ale nic nie uzasadnia takiego kroku jak interwencja. Trzeba się też liczyć – powiedziałem – z gwałtowną reakcją społeczną, wręcz z powstaniem narodowym. Pójdą na czołgi młodzi chłopcy jak w Powstaniu Warszawskim, z butelkami benzyny, popłynie morze krwi. Nawet gdyby przyszli do Polski sami aniołowie, to i tak muszą zostać krwawymi okupantami, i to na całe lata. Przypomniałem, że wrażliwość Polaków na suwerenność, na gwałcenie niepodległości nie ma równej w Europie. Wreszcie – interwencja sprawi, że w stosunkach pomiędzy naszymi narodami, przekreślone zostanie wszystko, co dotąd zbliżało, a więc i wspólnota walki z caratem, współdziałanie naszych ruchów rewolucyjnych i żywa pamięć o wspólnych walkach z hitleryzmem i zasługi Armii Radzieckiej w wyzwoleniu naszego kraju. Wróci wszystko, co tworzyło przepaść w stosunkach Polski z Rosją i ze Związkiem Radzieckim. (sam traktowałem rozumowo i uczuciowo przyjazny charakter tych stosunków jako potrzebę narodową). Konsekwencje interwencji w stosunkach międzynarodowych – podkreślałem – będą katastrofalne. Nastąpi zerwanie procesu odprężenia, pojawi się napięcie, które wykorzysta Zachód. Breżniew słuchał, nie przerywał. Byłem przekonany, że szeroko rozumiany radziecki interes nie mniej niż polski, przemawia przeciwko interwencji, i że trzeba również z tego powodu zrezygnować z myśli o zbrojnym wkroczeniu do Polski. Trzeba więc wycofać wojska z granic. W odpowiedzi usłyszałem po chwili słowa, które chyba pozostaną we mnie na całe życie. Przytoczę je tak, jak brzmiały po rosyjsku: „No, charaszo, nie wjdiom,” – i po pauzie – „A kak budiet usłażniatsia, wajdiom, wajdiom”. I wreszcie: „no, bez tibia – nie wajdiom”. Rozmowa była zakończona. Rozstaliśmy się bez wymiany grzecznościowych słów, które zwykle padają przy pożegnaniach na tego typu spotkaniach”. (Stanisław Kania „Zatrzymać konfrontację”).

Zachęcam do refleksji

Proszę o ponowne, spokojne i uważne przeczytanie tego wspomnienia i zwrócenie uwagi na takie myśli: ani słowa o ćwiczeniu, ale mówi o interwencji. Daje do zrozumienia, że władza nie da się „nabrać na numer” z ćwiczeniem! Nasza, polska ocena jest jednoznaczna – interwencja! Sięga po wnioski z przeszłości, w trzech wymiarach – odległe: carat i ruchy rewolucyjne, „wspólne walki z hitleryzmem i zasługi Armii Radzieckiej” (kto się tu dziś obraził?). Drugi – doświadczenia Polaków: powstańcze, z „butelkami na czołgi” i wniosek – nienawiść do radzieckich na pokolenia. Trzeci – katastrofalne konsekwencje ekonomiczne dla ZSRR i zerwanie procesu odprężenia polityczno – militarnego z Zachodem. Ocena – gdy wejdą, „aniołami nie będą, ale okupantami” Wniosek – wojska natychmiast wycofać znad granicy!

Czy było coś zgodnego? – tak, krytyczna ocena sytuacji w Polsce. Spowodowała ją „żądaniowa” i strajkowa postawa Solidarności (zaledwie 3 miesiące po powstaniu – podkreślam). Jej apologeci mogą skakać z radości – „taka młodziutka” i jaka „jurna”, jakiego „stracha napędziła ruskim”? Ja uparcie pytam – gdzie rozum, wyobraźnia doradców i profesorów – ekspertów, poczucie odpowiedzialność za ludzi, zagrożenie ich życia, śmierć, cierpienia, za pogarszającą się sytuację społeczno-gospodarczą. Niestety, Breżniew miał rację, nie mylił się – będzie szło ku gorszemu, ku bratobójczej walce, ku interwencji zbrojnej sąsiadów. Słowa – „wejdziemy jak będzie się komplikować”, w tym przypadku oznaczały „czasową wygraną” osobiście Kani, PZPR i rządu – premierem był Józef Pińkowski.

Fakty i rozbieżne oceny

Zatrzymajcie Państwo przez chwilę – uwagę na dniach 3 i 5 grudnia. Radzieccy 3 grudnia żądają otwarcia granic. Podobno – są rozbieżne dane – prezydent USA Jimmy Carter „gorącą linią” Biały Dom – Kreml tego dnia depeszą ostrzega Breżniewa przed skutkami interwencji. Zbigniew Brzeziński ten głos USA uznaje za rozstrzygający! USA uzgadnia polityczną odpowiedź NATO na agresję ZSRR. Zbigniew Brzeziński informuje Papieża o zagrożeniu Polski, wojska ZSRR cofnięto znad naszej wschodniej granicy. Znaczyłoby to, że Breżniew przyjął ostrzeżenie USA, co eksponują „domorośli eksperci” i tym samym dezawuują rozmowę Kani i naszej delegacji na naradzie DKP 5 grudnia, bo sytuacja już była zażegnana. Zaś 5 grudnia przed Kanią i DKP grał „aktora”, rozgrzewając atmosferę dyskusją o sytuacji u nas i napędzając „pietra” naszej delegacji. – Tu nie ma nic do śmiechu, rzeczywistość była inna.

Stanisław Kania pilnie śledząc doniesienia medialne – był głównym zainteresowanym – ocenia to inaczej. Każdy odzew, reakcję Zachodu na tę sytuację uważa za wielce pozytywną dla Polski, to logiczne! 5 grudnia pod wieczór nasze służby zauważyły ruchy za wschodnią granicą – wiadomo, były szczególnie zobowiązane i uczulone. Te ruchy, wycofanie wojsk potwierdza gen. Stanisław Prohazka (CSRS). Sam Zbigniew Brzeziński mówi, że „nie było jasne, skąd się taki ruch nagle wziął”, a wspomniana depesza na Kreml trafiła 7 grudnia. Logiczne więc, że 2 dni wcześniej – na naradzie DKP i rozmowie Kani, nie mogła spełnić ani decydującej, ani żadnej roli. A ten „ruch nagle wziął” się, jako skutek rozmowy Breżniew – Kania! – Skąd ta rozbieżność, czy to efekt różnicy czasu W – Z i błędów w tłumaczeniu? Co więcej, Stanisław Kania, jak wspomina – „nabierał obaw”, że „w kalkulacjach skrajnych sił Zachodu traktuje się Polskę jako detonator wybuchu w Europie” Zwracam uwagę – sprawa ćwiczenia Sojusz – 80, była zaczątkiem takiego myślenia i obaw o siłach skrajnych – podkreślam, na Zachodzie.

Analizując „kalendarium faktów” po konferencji naukowej w Jachrance, 1997 r., łatwo zauważyć, że 10 grudnia USA wysłały do RFN 4 samoloty wczesnego ostrzegania AWACS, zaś informacje o wycofaniu wojsk radzieckich znad naszej wschodniej granicy, pojawiają się w źródłach zachodnich 13 – 15 grudnia. 15 grudnia w USA, Newsweek publikuje schemat interwencji ZSRR w Polsce – załączam. Czym tłumaczyć takie opóźnienie, zważywszy choćby na ich wywiad satelitarny?

Wspomnienie…

Kilka razy rozmawiałem z Panem Stanisławem Kanią w okresie procesu sądowego za stan wojenny. Nie potrafił jasno powiedzieć czy z Solidarnością porozumienie było możliwe. Żywił taką nadzieję i uważał, że stan wojenny wprowadzono za szybko. Dokuczały – mu wyrzuty sumienia za Wujka, cierpienia zwykłych ludzi – dzieci i kobiet a „uspokajała” postawa Wojska. Nie potrafił rozwikłać dylematu – czas zmarnowany słabością Partii na odzyskanie społecznego zaufania, uzyskanie porozumienia, „węzeł podejrzliwości” wewnątrz Partii i Solidarność – władza oraz siła – presji sąsiadów nad logiką położenia. Cenił Generała, że Wojsko zwartością szeregów i obywatelską postawą dowiodło odpowiedzialności za Państwo i Naród (dedykując mi książkę napisał – „z sympatią i dobrymi myślami”).

Kalendarz faktów – co było dalej?

Państwo Czytelnicy wybaczą, ale „zestawienie faktów”, które przywoływałem wiele razy w poprzednich tekstach, nawet z krótkim – komentarzem przekroczyłoby dopuszczalne ramy tekstu. Stąd tylko hasłowe przypomnienie – styczeń 1981 r., setki strajków na tle wolnych sobót. Stąd na początku lutego rzecznik Departamentu Stanu USA William Dyess oceniał – „Jeżeli władze polskie użyją własnych sił dla zapewnienia ładu w imię polskiego prawa, będziemy to uważali za sprawę całkowicie polską”. Czy komentarz potrzebny? W marcu ćwiczenie Sojuz – 81. Minęło pół roku różnych starań i działań tandemu Generał – Kania i otrzymali trzecie ostrzeżenie – „Zapad – 81” (4 – 12 września). Ćwiczenie osobliwe – na terenie Ukrainy, Białorusi, Litwy i wschodniej części Bałtyku. Ćwiczący 1. Front Białoruski miał przeprowadzić operację zaczepną na warszawskim kierunku operacyjnym, połączoną z operacją powietrzną i działaniami Floty Bałtyckiej. W 12 – 15 dniu operacji opanować rubieże: Gdynia, Warszawa, Radom, Tomaszów Mazowiecki, Kielce (głębokość zadania 600 – 700 km). Jego przebieg (niewiele różnił się od schematu z prasy USA). Obserwował Generał, odbył rozmowę z marsz. Dmitrijem Ustinowem. Usłyszał, że dla ZSRR z trzech kierunków – chiński, afgański i polski – najważniejszy jest nasz. Ćwiczenie to obserwował też gen. Eugeniusz Molczyk i płk Franciszek Puchała. Opisał m.in. w książce „Kulisy stanu wojennego”, zachęcam do przeczytania, przypomniał w kilku tekstach na łamach Trybuny. Z kolei na łamach – Przeglądu, pisali m.in. Robert Walenciak – „Tajemnica stanu wojennego” (nr 49. z 2011,w nr 50 z 20016, „Plan internowania Jaruzelskiego” i tekst Pawła Dybicza – „Śmiertelny cios” – zachęcam.

Fakt nieznany. Prof. Jerzy Wiatr – podczas „rozmowy o Wojciechu Jaruzelskim” przypomniał, że w marcu 1981 r., gdy był na konferencji w Washingtonie, spotkał się z pracownikiem Departamentu Stanu odpowiedzialnym na sprawy polskie, którym był Dale Herspring. „W czasie rozmowy przedstawił pewien aspekt sytuacji. Jak mówił, Departament Stanu popiera reformatorskie zmiany w Polsce, ale ma do czynienia z grupą doradców prezydenta Ronalda Reagana, którzy uważają, że należy przeć na zaostrzenie sytuacji i interwencję radziecką, gdyż interwencja taka skompromituje ZSRR i osłabi jego pozycję w świecie. Rozumiałem, że to niezwykłe jak na zawodowego dyplomatę wyznanie ma na celu poinformowanie polskiego kierownictwa i po powrocie do Polski przekazałem tę informację polskim władzom. Wielu działaczy dawnej opozycji demokratycznej z oczywistych powodów politycznych neguje obecnie istnienie radzieckiego zagrożenia. Wyobrażam sobie, jakie wrażenie zrobiłoby, gdyby ta informacja została wówczas ujawniona publicznie”.

Oczywiście, tę wiedzę Generał i najbliżsi zachowali dla siebie, oględnie wykorzystując np. w Brześciu na początku kwietnia 1981 r. Proszę o zwrócenie uwagi – „uważają, że należy przeć na zaostrzenie sytuacji i interwencję radziecką, gdyż interwencja taka skompromituje ZSRR i osłabi jego pozycję w świecie”. Znana metoda z 1968 r. – USA też „radziły” Aleksiejowi Kosyginowi by wojska ZSRR, Układu Warszawskiego weszły do CSRS, zapisał Mieczysław Rakowski (Dzienniki), oceniając jako „wolną rękę” USA do działań w Wietnamie. Co zyskałyby USA kosztem Polski w 1981 r. – kto z Państwa zna wartość i rozmiar tego „kosztu”? Apologetów, – wszystkich ubóstwiaczy i wielbicieli Solidarności pytam – kto spośród was za śmierć i cierpienia członków, spowodowaną „bratnią pomocą” wojskową obarczałby wtedy i dziś współwiną USA?

Kolejne dowody

Jan Chyliński (syn Bieruta). Ambasador w Bonn, informuje Józefa Czyrka – „przed wyjazdem do Polski(wrzesień, 81) odwiedził go ambasador radziecki Siemionow i prosił o przekazanie w Warszawie „odpowiedzialnym członkom kierownictwa partii i rządu, że kierownictwo radzieckie oczekuje zdecydowanych i pilnych działań w walce z kontrrewolucyjną Solidarnością. Wasze niezdecydowanie, a nawet oczekiwanie, że przed takim zagrożeniem uchroni was radziecka pomoc, są nierealne. – W istniejącej sytuacji międzynarodowej, jeśli tego kryzysu sami nie rozwiążecie, czeka was nieuchronna wojna domowa lub typowe dla Polaków powstanie. Możliwe, że zginie w niej od 300 do 500 tysięcy waszych obywateli. Wtedy i wy i Zachód poprosicie nas o interwencję i przywrócenie w Polsce spokoju”. Co Państwo dziś o tym myślicie – jak wyobrażacie sobie np. naszą „wojnę domową” albo „prośbę Zachodu do ZSRR”? Czy Generał był w błędzie oceniając, że „mocarstwa zachodnie uznawały prawo Związku Radzieckiego do interwencji w jego strefie wpływów” – pomyślcie Państwo!

Pod rozwagę – Kongresmen USA Alan Crangston, we wrześniu 1981 r., podczas wizyty w Polsce mówił otwarcie. W USA na najwyższych szczeblach rozpatrywano sytuację w Polsce by „stworzyć problemy dla ZSRR” (przypomnę, to czas prezydentury Ronalda Reagana). Wolno poddać pod rozwagę pytanie – a jakie „problemy”, czytaj ofiary śmiertelne, straty materialne – spotkają nas, – Polaków – ich nie interesowało, nie wyobrażali sobie? A jak wtedy chcieliby nam pomóc – pluciem na „ruskich” i „płaczem” w gazecie. Podobno w 1981 r. „bardzo” nas „kochali”.

Kolejny dowód – mówi Generał… Na początku października 1981r. złożył mi wizytę Minister Spraw Zagranicznych Francji, Claude Cheysson. Przywiązywaliśmy duże znaczenie do naszych stosunków z Paryżem. Od niepamiętnych czasów miały one zawsze szczególny charakter. Wyraził on zaniepokojenie swojego rządu z powodu groźby interwencji radzieckiej. Zaklinał nas, abyśmy zrobili, co tylko w naszej mocy, by przeszkodzić rozwiązaniu, które miałoby według niego, dramatyczne konsekwencje dla całego naszego kontynentu. Nie on jeden to mówił. Kanclerze Kreisky i Schmidt twierdzili to samo. To samo usłyszał nasz Minister Spraw Zagranicznych Józef Czyrek podczas spotkania z amerykańskim sekretarzem stanu, Alexandrem Haigiem na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu; to samo w rozmowie z watykańskim sekretarzem stanu; to samo powtarzał nam brytyjski Minister Spraw Zagranicznych, lord Carington. Zachód mówił nam: „Wszystko, każde rozwiązanie, prócz interwencji wojskowej w Polsce”. Wszystko? Ale co? Jak? Z kim? Przeciwko komu? Nikt nie proponował nam żadnego, cudownego rozwiązania. Co najwyżej, kiedy mówiliśmy o głębokim kryzysie, który dotknął nasz kraj, o strajkach, demonstracjach, anarchii, a zwłaszcza o niemożliwości porozumienia się z Solidarnością, nasi rozmówcy dawali nam do zrozumienia, że podzielają nasze troski, że „druga strona” także ponosi część odpowiedzialności, ale w zasadzie słyszeliśmy tę samą radę: „Na litość boską, dogadajcie się jakoś, postarajcie się, żeby czołgi radzieckie nie pojawiły się na ulicach polskich miast”… Czy potrzebny Państwu komentarz?

Na zakończenie – skupiłem Państwa uwagę na faktach znanych tylko w latach 1980 – 1981. O tych poznanych później – z dokumentów i wspomnień, niebawem w II. części tekstu.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

My się tutaj złościmy na to, co robią służby graniczne w USA, tymczasem nasz rząd w swojej wiecznej i beznadziejnej pogoni za uznaniem Konfederacji, postanowił pozbawiać wolności… dzieci. „Nowe przepisy pozwalają na umieszczanie w strzeżonych ośrodkach dzieci...

Robotnicy do Sejmu

Robotnicy do Sejmu

Demokrację w Polsce wywalczyli robotnicy. I na tym się ich rola skończyła. Nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, żeby gdziekolwiek kandydowali, choćby do rady gminy. Uznano, ze nadają się tylko do pracy, a decydować i myśleć będą za nich lepsi goście. Biznesmeni,...

Kościuszko – problem dla prawicy

Kościuszko – problem dla prawicy

W 230. rocznicę Insurekcji 1794 roku, Senat RP poświęcił specjalną uchwałę z dn. 4 kwietnia 2024 r. Wielu polityków chętnie grzało się w blasku obchodów tej historycznej rocznicy i postaci samego Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Czy jednak dla polityków prawicy idee...

Konfederackie imperium kontratakuje

Konfederackie imperium kontratakuje

Imperium Kontratakuje – tak będzie się nazywać nowa partia Sławomira Mentzena po tym, jak sąd wykreślił partię Nowa Nadzieja, ponieważ jego ludzie nie ogarnęli złożenia sprawozdania finansowego. Fajnie, że wreszcie rozpoznali poprawnie swoją tożsamość po...

Świat widziany z Waszyngtonu

Świat widziany z Waszyngtonu

Z europejskiej perspektywy łatwo ulec złudzeniu, że globalna polityka obraca się wokół naszych kryzysów: wojny w Ukrainie, rosyjskiego imperializmu czy sporów wewnątrz samej UE. Dla Stanów Zjednoczonych są to jednak kwestie drugorzędne. Amerykańska strategia nie...

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską Niemcami, noszącymi wtedy nazwę Republiki Weimarskiej. Tego słonecznego dnia Prezydent Republiki Paul von Hindenburg, członek zasłużonej dla państwa i...

Liga supermemów

Liga supermemów

Oczywiście Prezydent USA chciałby szefować lidze supermenów, ale życie to nie komiks, choć czasem bywa farsą. Aktualny prezydent nie powinien być zaskoczeniem dla świata ani tym bardziej dla Amerykanów. Przecież to nie pierwsza kadencja a wiadomo, że druga musi być...