Putin. Słaby maczo na dzielni

2 paź 2022

Rzadko się zdarza, że jakiś kraj oficjalnie i z pompą ogłasza aneksję ziem o które wciąż toczą się walki. Zwykle tego rodzaju imprezy są wisienką na torcie i oficjalnym potwierdzeniem, kto jest największym nacjonalistycznym „maczo na dzielni”.

Tak więc odczytuję tę niecierpliwą akcję Kremla z aneksją części ziem Ukrainy nie jako wyraz siły, ale jakichś chaotycznych ruchów mających na celu zachowanie chociaż tego, co już udało im się wyrąbać.

Mam tak, że słucham lub czytam (oprócz zwykłej prasy) dwa rodzaje blogerów rosyjskich. Opozycyjnych, zwykle mniej lub bardziej lewicowych lub lewicujących, oraz utranacjonalistycznych komentatorów wojskowych. Tych pierwszych z oczywistych względów (większość notabene musiała uciec z kraju ze względu na swoje bezpieczeństwo). Tych drugich dlatego, że zazwyczaj jak jakiś Rybar czy inni Girkin powiedzą, że właśnie utracili jakiś teren to nie jest to propaganda, ale faktycznie utracili. Dodatkowo ich oceny sytuacji bywają stosunkowo trzeźwe (wyjąwszy oczywiście ultranacjonalistyczną frazeologię ocierającą się o rasizm w stosunku do Ukraińców). Najmniej wartościowe jest słuchanie oficjalnej propagandy rosyjskiej, bo jej przewidywania, prognozy i analizy są tak odklejone od rzeczywistości, że w większości są mało wartościowe i niemal nigdy się nie sprawdzają.

No więc tak. Girkin uważał od dawna, że aneksja „odwiecznych rosyjskich ziem” ma sens tylko wówczas, kiedy nastąpi faktyczne „zabezpieczenie” tych regionów (a najlepiej całej, jak on to nazywa razem z innymi nacjonalistami rosyjskimi, „tzw. Ukrainy”). Ogłaszanie aneksji w czasie kiedy ich przeciwnik nie został pokonany, a nawet odzyskuje tereny nie ma sensu. No, nie ma, jakby nie patrzeć i jakby nie kombinować. Skoro więc Putin to zrobił, to musi się tam nieźle gotować pod kopułami kremlowskich wież.

Całe to dzisiejsze przemówienie Putina było obrzydliwe. Czego tam nie było, od historycznych „wizji wielkorosyjskich” po transfobię, jakbym czytał polskie prawicowe publikatory (wiecie ta „zdegenerowana Europa”, która chyli się ku upadkowi moralnemu). Szkoda to cytować, bo ten bełkot w większości do niczego się nie nadaje. Ale fragment: „Los wezwał nas na pole bitwy dla naszego narodu. Dla wielkiej historycznej Rosji” mówi sporo i stanowi bazę ideologiczną dla tej napastniczej wojny. Część, nawet zachodnich komentatorów, zwłaszcza mniej obeznanych ze skomplikowaną historią i kulturą regionu, powtarza, że głównym powodem działań Putina było zachowanie NATO (tzw. „prowokacja”). Oczywiście, jakieś znaczenie miało, ale w żadnym wypadku nie była to kluczowa sprawa. Jeśliby „zbliżanie się NATO do granic Rosji” miało podstawowe znaczenie, to już rosyjskie bombowce leciałyby na Finlandię i Estonię. Opowieści, że najważniejsze dla Kremla było to, żeby wojska NATO były jak najdalej od głównych miast Rosji są absurdalne. Właśnie dzięki decyzjom Kremla NATO zbliżyło się na 140 km od Petersburga (tyle jest mniej więcej do granicy z Finlandią). Putin mógł i zapewne brał taki obrót wydarzeń pod uwagę, ale właśnie dlatego, że hasła o NATO były głównie propagandą, a najważniejsze było co innego, był zdecydowany na takie ryzyko.

Co więc było dla kliki Putina najważniejsze? Odbudowa imperium rosyjskiego i „zebranie ziem”, co jest dość wyraźne właśnie w tym przemówieniu, a także poprzednich jego tekstach. Nie ma zaś imperium bez Ukrainy, Białorusi i w dalszej kolejności, o ile to możliwe, Kazachstanu. Dla tego celu, „wielkiej historycznej Rosji” było warto przysunąć sobie NATO na rogatki Petersburga.

To właśnie różni dobrego analityka od amatora. Jeśli ktoś papla głównie o NATO, USA, raczej ujawnia swoją niechęć, która wpływa na trzeźwość jego oceny i najczęściej ujawnia ignorancję. Żeby było jasne, ja imperialne posunięcia USA także od dawna krytykuję, ale nigdy moje analizy nie były chyba aż tak prymitywnie jednowymiarowe, żeby nie widzieć innych, czasem ważniejszych czynników.

Dla odbudowy Wielkiej Rosji Putin jest w stanie zaryzykować wiele, łącznie z konfliktem nuklearnym (mało prawdopodobnym, a jego ciągłe gadanie o tym jest irytujące, to tak jakby ktoś łaził po „dzielni” opowiadając do znudzenia wszystkim, że jest wielkim twardzielem. Jeśli ktoś tak ciągle mówi, to oznacza, że czuje się i jest słaby). Tak czy owak, choćby NATO się rozwiązało, to Kreml i tak dążyłby do odbudowy imperium, bo na tym zasadza się cała jego ideologia i „długie trwanie”. To jest dość typowa, staromodna wojna o zasoby i realizację imperialnych fantazji. W tym kontekście jest drugorzędne co by zrobiło czy nie zrobiło NATO, zwłaszcza, że nikt nie zamierzał atakować bezpośrednio kraju z atomówkami. Swoją drogą Biden próbował na początku kadencji wręcz jakiejś formy odprężenia dając zielone światło dla uruchomienia Nord Stream 2, żeby skoncentrować się na Chinach, które uważają za swojego realnego konkurenta, a nie drugorzędną Rosję. Coś tu się więc z tą „ofensywą USA” nie klei.

Teraz mamy wysyp rozmaitych „geopolityków”, którzy zazwyczaj mają fiksację na jakimś jednym, wyizolowanym elemencie i na tym elemencie stawiają hipotezy, a potem na tych hipotezach budują kolejne hipotezy. Mózg człowiekowi może się od tego zlasować, ale czasem zerkam na to hobbystycznie, żeby wiedzieć, jakie trendy teraz panują u rozmaitych gadających głów. Nie jest to jednak jakiś ożywczy sposób myślenia.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

My się tutaj złościmy na to, co robią służby graniczne w USA, tymczasem nasz rząd w swojej wiecznej i beznadziejnej pogoni za uznaniem Konfederacji, postanowił pozbawiać wolności… dzieci. „Nowe przepisy pozwalają na umieszczanie w strzeżonych ośrodkach dzieci...

Robotnicy do Sejmu

Robotnicy do Sejmu

Demokrację w Polsce wywalczyli robotnicy. I na tym się ich rola skończyła. Nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, żeby gdziekolwiek kandydowali, choćby do rady gminy. Uznano, ze nadają się tylko do pracy, a decydować i myśleć będą za nich lepsi goście. Biznesmeni,...

Kościuszko – problem dla prawicy

Kościuszko – problem dla prawicy

W 230. rocznicę Insurekcji 1794 roku, Senat RP poświęcił specjalną uchwałę z dn. 4 kwietnia 2024 r. Wielu polityków chętnie grzało się w blasku obchodów tej historycznej rocznicy i postaci samego Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Czy jednak dla polityków prawicy idee...

Konfederackie imperium kontratakuje

Konfederackie imperium kontratakuje

Imperium Kontratakuje – tak będzie się nazywać nowa partia Sławomira Mentzena po tym, jak sąd wykreślił partię Nowa Nadzieja, ponieważ jego ludzie nie ogarnęli złożenia sprawozdania finansowego. Fajnie, że wreszcie rozpoznali poprawnie swoją tożsamość po...

Świat widziany z Waszyngtonu

Świat widziany z Waszyngtonu

Z europejskiej perspektywy łatwo ulec złudzeniu, że globalna polityka obraca się wokół naszych kryzysów: wojny w Ukrainie, rosyjskiego imperializmu czy sporów wewnątrz samej UE. Dla Stanów Zjednoczonych są to jednak kwestie drugorzędne. Amerykańska strategia nie...

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską Niemcami, noszącymi wtedy nazwę Republiki Weimarskiej. Tego słonecznego dnia Prezydent Republiki Paul von Hindenburg, członek zasłużonej dla państwa i...

Liga supermemów

Liga supermemów

Oczywiście Prezydent USA chciałby szefować lidze supermenów, ale życie to nie komiks, choć czasem bywa farsą. Aktualny prezydent nie powinien być zaskoczeniem dla świata ani tym bardziej dla Amerykanów. Przecież to nie pierwsza kadencja a wiadomo, że druga musi być...