Polexit

4 lip 2016

Wiele razy w ciągu ostatnich miesięcy zdumiewaliśmy się rosnącym słupkom poparcia dla PiS pomimo wszystkich bzdur, chamstwa, niekompetencji, podłości, zawiści, mściwości i tysiąca innych negatywnych cech, których polityczną egzemplifikacją jest ta partia.

Po wczorajszym dniu mam wrażenie, że nasza nieumiejętność zrozumienia tego fenomenu tkwi w słowie „pomimo”. Nie „pomimo”. „Dlatego”. To jest właściwa diagnoza.
Obchody poznańskiego czerwca ’56 pokazały jak na dłoni, kim jesteśmy jako społeczeństwo i gdzie jesteśmy. Najpierw wielodniowe przepychanki z obywatelem Macierewiczem o odczytanie „apelu poległych w katastrofie smoleńskiej” (co samo w sobie jest ciekawym przyczynkiem do nowatorskiego ujęcia języka polskiego), przepychanki ubliżające zabitym w Poznaniu i będące obrazą dla rozumu pojmowanego tradycyjnie, a potem spektakl na uroczystości. Spektakl – bo trudno to nazwać inaczej.
Niejaki Du*a nieudolnie odgrywający rolę prezydenta wygłosił kuriozalne przemówienie, w których zawarł kilka myśli głębokich jak Rów Mariański, zgodnie z najnowszą wolą prezesa nazywając wydarzenia poznańskie „powstaniem” i tworząc kompletnie odjechane konstrukcje słowne typu: „… nie bali się, mimo że w zasadzie nie mieli broni…”
Można „w zasadzie” nie być w ciąży? Według niego najwyraźniej można.
To nie niezręczność językowa. Chodzi o to, że jak dotąd słowo powstanie odnosiło się do czynu zbrojnego, zorganizowanego. Nigdy nie nazywano tym mianem ruchów spontanicznych, chyba że się w taki później przekształcały. Ponieważ jest odgórna dyrektywa, by wszystkie protesty społeczne nazywać powstaniami, co ma zaspokoić potrzebę bycia kombatantami przez większość zwolenników PiS, tworzy się takie karkołomne konstrukcje lingwistyczne i jak się okazuje – one się sprawdzają „w praniu”.
Słowo „suwerenność” zawłaszczone przez partię-matkę prezydenta wyskakiwało jak kot z buta co chwila, nieważne czy z sensem czy bez. Liczy się ilość, bo to ona utrwala je w umysłach odbiorców, jak mawiał Goebbels. Nie omieszkano wspomnieć, że rolę poznańskiego czerwca doceniał św. Lech Kaczyński. Gdyby nie to jego „docenianie” poznański czerwiec najwyraźniej nie byłby tym, czym był.
Obywatela Du*ę wygwizdano, wybuczano, wznoszono czerwone kartki i okrzyki „Konstytucja”. Zwolennicy KOD poprzepychali się z narodowcami.
List pani Szydło odczytał coraz bardziej zasłużony dla polskiej kultury obywatel Gliński.
„W czerwcu 1956 r. Polacy złożyli krwawą ofiarę na tej drodze, która doprowadziła nas do suwerennej Rzeczypospolitej. Przelana krew nie poszła na marne: dziś naród jest suwerenem, a rząd realizuje program stworzony wspólnie z Polakami”.
Radziłbym przeczytać raz jeszcze ten fragment. Jest w nim coś, co może niepokoić. To nie jest tylko maślenie „suwerenowi”, to jest także zwalanie zawczasu na niego całej odpowiedzialności za poczynania pisowskiej junty. W przyszłości może zostać użyte, i to z sukcesem.
Przemawiającego Glińskiego wygwizdano, wybuczano, wznoszono okrzyki „Konstytucja”.
Prezydent Poznania wspomniawszy nieopatrznie i dwuznacznie, że „nadużycie władzy zwiastuje początek jej końca” został wybuczany, wygwizdany.
Potem zgodnie z przyjętym programem uroczystości wygwizdano i wybuczano Lecha Wałęsę, szczególnie po słowach „…Po okrągłym stole zaproponowaliśmy stół z trzema nogami: ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Jeśli ktokolwiek skraca te nogi, albo je zastępuje, nie ma na to zgody i nie będzie”
W skrócie: wygwizdano i wybuczano każdego, niezależnie od opcji, przeszłych zasług i treści przemówienia.
I to właśnie chyba było w tej uroczystości najistotniejsze, bo pokazywało nam gdzie doszliśmy jako społeczeństwo. Czy możemy gdzieś razem dojść w ten sposób?
Odpowiedź na dziś brzmi: nie.
Przeglądając fora internetowe widzę, jak w szeregach młodzieży buczącej rozpoczyna się dyskusja na temat „kto jest prawdziwym Polakiem?” Sprawa o tyle poważna, że świadcząca, iż język zaproponowany Polakom przez pisowskich bolszewików przyjął się i zaczyna obowiązywać po obu stronach barykady. Obu? To byłoby zbyt proste. Polska barykada ma tych stron kilka i będzie ich coraz więcej, jak sądzę.
A jeśli do tego dodamy okrzyki z przemarszu w Poznaniu typu „Nie chcemy niemieckiej UE”, „Cześć i chwała bohaterom”, „To był zamach”, „Precz z komuną”, czy „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”, to niedługo może okazać się, ze każdy z nas jest jedną, osobną, inną od innych stroną barykady.
A gdyby nam było mało tych stron, to wyjdziemy z siebie i staniemy obok.
Taki Polexit.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

My się tutaj złościmy na to, co robią służby graniczne w USA, tymczasem nasz rząd w swojej wiecznej i beznadziejnej pogoni za uznaniem Konfederacji, postanowił pozbawiać wolności… dzieci. „Nowe przepisy pozwalają na umieszczanie w strzeżonych ośrodkach dzieci...

Robotnicy do Sejmu

Robotnicy do Sejmu

Demokrację w Polsce wywalczyli robotnicy. I na tym się ich rola skończyła. Nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, żeby gdziekolwiek kandydowali, choćby do rady gminy. Uznano, ze nadają się tylko do pracy, a decydować i myśleć będą za nich lepsi goście. Biznesmeni,...

Kościuszko – problem dla prawicy

Kościuszko – problem dla prawicy

W 230. rocznicę Insurekcji 1794 roku, Senat RP poświęcił specjalną uchwałę z dn. 4 kwietnia 2024 r. Wielu polityków chętnie grzało się w blasku obchodów tej historycznej rocznicy i postaci samego Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Czy jednak dla polityków prawicy idee...

Konfederackie imperium kontratakuje

Konfederackie imperium kontratakuje

Imperium Kontratakuje – tak będzie się nazywać nowa partia Sławomira Mentzena po tym, jak sąd wykreślił partię Nowa Nadzieja, ponieważ jego ludzie nie ogarnęli złożenia sprawozdania finansowego. Fajnie, że wreszcie rozpoznali poprawnie swoją tożsamość po...

Świat widziany z Waszyngtonu

Świat widziany z Waszyngtonu

Z europejskiej perspektywy łatwo ulec złudzeniu, że globalna polityka obraca się wokół naszych kryzysów: wojny w Ukrainie, rosyjskiego imperializmu czy sporów wewnątrz samej UE. Dla Stanów Zjednoczonych są to jednak kwestie drugorzędne. Amerykańska strategia nie...

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską Niemcami, noszącymi wtedy nazwę Republiki Weimarskiej. Tego słonecznego dnia Prezydent Republiki Paul von Hindenburg, członek zasłużonej dla państwa i...

Liga supermemów

Liga supermemów

Oczywiście Prezydent USA chciałby szefować lidze supermenów, ale życie to nie komiks, choć czasem bywa farsą. Aktualny prezydent nie powinien być zaskoczeniem dla świata ani tym bardziej dla Amerykanów. Przecież to nie pierwsza kadencja a wiadomo, że druga musi być...