Po zarazie

15 kwi 2020

W przeszłości nawiedzały nas kilkakrotnie epidemie dżumy, cholery, hiszpanki i innych niesfornych szczepów grypy. Wydawało mi się jednak, że w XXI wieku medycyna osiągnęła już taki poziom, przy którym masowe zarażanie ludzi na całym świecie nie jest możliwe. A jeśli nawet taka „zaraza” się pojawi, to na bardzo krótko.

Tysiące ośrodków naukowych niemal natychmiast wymyśli leki, które ją z łatwością przerwą. Pamiętałem, jak w końcowym okresie II wojny lekarze armii alianckich wpadali w euforię, gdy dostali pierwsze partie penicyliny, traktowanej wtedy, jako cudowny lek „na wszystko”. I spodziewałem się, że teraz walka z jednym rodzajem wirusa będzie dużo łatwiejsza.
Uparty wirus
Tak się – niestety – nie stało. Epidemia koronawirusa nam się przedłuża. Wraz z nią przedłużają się różnego rodzaju ograniczenia swobód obywatelskich, do których byliśmy przyzwyczajeni, mimo panującego w Polsce od kilku lat ustroju stanowiącego swoisty cocktail demokracji z autokracją. Cocktail smakowity dla zwolenników jednej opcji politycznej, która utrzymuje legalnie zdobytą władzę tylko dlatego, że jesteśmy leniwcami niechętnie chodzącymi na wybory i niepotrafiącymi stworzyć sprawnej i względnie jednomyślnej opozycji.
Teraz, kiedy wojna wirusowa wprawdzie jeszcze trwa, ale jest nadzieja na jej pozytywne zakończenie, wysłuchuję wróżb i opinii mądrych ludzi o jej psychologicznych, społecznych i politycznych następstwach.
W zależności od tego, czy są z natury optymistami czy pesymistami, wierzącymi katolikami czy agnostykami, malują nam znacznie różniące się obrazy postwirusowej przyszłości.
Jak dotychczas żaden z tych obrazów mnie nie przekonał. Natomiast mój wrodzony cynizm podpowiada, że niewiele się zmieni. Podobne dyskusje przy stołach w pańskich dworach i miejskich apartamentach odbywały się po epidemii cholery w 1831 roku i po ataku hiszpanki, w czasie powstawania II Rzeczpospolitej, w 1919 – 20 roku.
A obiektywnie trzeba przyznać, że były one bardziej groźne i brzemienne w tragicznych skutkach. W 1931 roku na „rozebranych” wówczas polskich ziemiach pozostających we władaniu Rosji, Prus i Austro – Węgier, łączna liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 150 tysięcy. Z tego punktu widzenia następstwa obecnej epidemii będą zapewne wielokrotnie mniejsze.
Znajomi medycy i pasjonaci medycyny uważają, że obecny atak koronawirusa załamie się w miesiącach wiosennych. W drugiej połowie roku nadal będą trwały intensywne poszukiwania skutecznych leków i szczepionek. Część tych poszukiwań przyniesie pozytywne wyniki. Wirus jednak nie zniknie, ale od jesieni 2020 roku powinien już być trzymany w ryzach, tak jak np. odra, która co pewien czas przypomina o swoim istnieniu.
Optymistyczne wizje
Są tacy, którzy uważają, że jak już przyjdzie ten czas i nastąpi względne uspokojenie nastrojów, to podstawowym efektem ataku i osłabienia wirusa będzie zmiana mentalności naszych obywateli. Przytłoczeni indywidualnymi i powszechnymi tragediami, bogaci w doświadczenia solidarności i społecznej dyscypliny staniemy się bardziej przyjaźni i skłonni do pojednania. Religijni staną się jeszcze bardziej religijni, kościoły się zapełnią jak w IXX wieku, politycy zaczną wzajemnie wybaczać sobie grzechy kłamstwa i bezpodstawnego oczerniania. Taka narodowa idylla zakrapiana łzami skruchy i nadziei.
W mojej łysej głowie jakoś nie mieści się taki słodki obrazek. Odwrotnie – widzę zaostrzenie walki politycznej, zasypywanie przeciwników zarzutami nieudolności w tworzeniu koncepcji i prowadzeniu wojny z wirusem, brak dobrych pomysłów hamowania i zatrzymania postwirusowego kryzysu ekonomicznego. Rządząca od kilku lat partia będzie kurczowo walczyła o utrzymanie władzy zarówno dlatego, że nauczyła się i przyzwyczaiła czerpać z niej indywidualne korzyści, jak i z obawy przed konsekwencjami za permanentne naruszanie konstytucji, błędy zarządzania i lekceważenia poglądów nie tylko opozycji, ale i „milczącej większości” suwerena.
Do następnych wyborów parlamentarnych jeszcze daleko, ale aktualna władza może się przewrócić znacznie wcześniej, z jednego z dwóch powodów. Jeśli co najmniej jeden z koalicjantów tworzących zjednoczoną prawicę odmówi dalszego występowania w roli bezwolnej przybudówki, albo w wyniku zmasowanych protestów społecznych. Początki takiego powodu w wykonaniu Porozumienia Gowina już widzimy.
Drugi powód występował w Polsce właściwie zawsze, jeśli ceny rosły, narastały trudności ze znalezieniem właściwej pracy i stopa życiowa suwerena ulegała obniżeniu. A tak właśnie będzie, zarówno w końcowej fazie wojny z wirusem, jak i po jej zwycięskim zakończeniu.
Powtarzam – jestem przekonany, że postwirusowy okres będzie politycznie bardziej nerwowy, bo zmiana władzy będzie pożądana przez „masy” i stanie się nie tylko realna, ale niemal pewna. Potyczki parlamentarne przekształcą się w bitwy, w których będzie dużo indywidualnych ofiar, niektóre partie stracą wpływy i pozycję na scenie politycznej, inne zaskakująco się rozwiną i będą walczyły o udział przy nowym, rządowym stole.
Kryzys
Na przebieg tej postwirusowej wojny zasadniczy wpływ wywierać będzie wyraźnie odczuwane pogorszenie sytuacji gospodarczej. Będą próby jego łagodzenia, ale nie da się go uniknąć. W okresie walki z wirusem w wielu branżach całkowicie przerwano lub znacznie ograniczono produkcję dóbr i usług. Patrząc optymistycznie, – co najmniej milion ludzi zasili szeregi bezrobotnych. Wzrosną ceny i z trudem hamowana będzie inflacja. W przemyśle porwane będą więzi kooperacyjne. Wiem z własnych doświadczeń jak trudno je odbudować.
Trudności gospodarcze w Polsce będą miały jeszcze dodatkową przyczynę. W okresie władzy PISu wydawano zbyt dużo pieniędzy dla uzyskania poparcia suwerena, na planowane pokazowe inwestycje w rodzaju centralnego portu komunikacyjnego i na unowocześnienie armii – dziwnym trafem zawierając umowy niemal wyłącznie z producentami z USA i nie przejmując się relatywnie wysokimi cenami.
Nie jestem zdeklarowanym pacyfistą, ale poruszając ten wątek nie mogę się powstrzymać od niewielkiego komentarza. Istnienie NATO i sytuacja polityczna w Europie nie daje mi podstaw do niepokoju, że w najbliższych dziesięcioleciach będziemy zmuszeni do militarnej obrony naszych granic, albo do ataku na czyjeś granice.
Nasza armia, podobnie zresztą jak armie wszystkich krajów średnich i małych, w obecnych warunkach może być tylko waleczną przystawką do głównego dania, jakim była by wojna wielkich mocarstw z użyciem taktycznej broni atomowej i całkiem nowych, nieznanych nawet naszemu wywiadowi, rodzajów uzbrojenia.
Więc – moim niefachowym zdaniem – kupujmy głównie tańszą broń krajowych producentów i sięgajmy zagranicę tylko wtedy, kiedy oferują nam naprawdę korzystne warunki zakupu. I kupujmy tylko wtedy, kiedy wszyscy fachowcy, „swoi” i opozycyjni, uznają, że jest to niezbędne.
Teraz i w najbliższej przyszłości, kiedy trzeba wspomagać krajowe przedsiębiorstwa ratując je przez bankructwem i zwalnianiem niemal wszystkich pracowników – w kasie państwa widać dno. Strumienie gotówki płynące do kasy błyskawicznie się skurczą. Bankrutujące firmy nie będą miały z czego płacić podatków i – co jeszcze gorsze – zobowiązań wobec swoich dostawców. Łańcuchy wzajemnego zadłużania zaczną rosnąć, mimo spodziewanych ułatwień w pozyskiwaniu kredytów. Państwo nie będzie miało innego wyjścia i zacznie ponownie zwiększać zadłużenie.
Światełko w tunelu
Dzisiaj jesteśmy przekonani, że uwaga władzy powinna być skoncentrowana na walce z wirusem. Gospodarka żyje jeszcze rozpędem z poprzedniej koniunktury, zjada zapasy, resztkami finansowych zasobów stara się wspomagać niektóre przedsiębiorstwa i organizacje. Ale za dwa – trzy miesiące osłabiony już wirus będzie nadal nas gnębił, a kryzys gospodarki stanie się bardziej uciążliwy.
Suweren zacznie się upominać „o swoje” i okazywać wyraźne niezadowolenie z działań „rządu i partii”. Jestem niemal pewien, że nastąpią poważne zmiany w konfiguracjach politycznych. Nie wykluczam, że opozycja przejmie pałeczkę władzy. Rząd, który powstanie, będzie miał trudne zadanie. Nawet, jeśli będzie popełniał niewiele błędów i w odczuciu obywateli zapali światełko w tunelu, to odkopanie kraju z zapaści gospodarczej zajmie mu, co najmniej następne dwa lata.
Będzie trudno, ale przeżyjemy ten okres i wrócimy na ścieżkę wzrostu. Mój pies zaczął wprawdzie kopać głębsze dołki i gromadzi w nich zapasy, ale on od urodzenia był panikarzem. Mimo to nie przechodzi mu chęć do nieustannej zabawy. Właściwie powinniśmy brać z niego przykład.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Najnowsze

Po zarazie

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

My się tutaj złościmy na to, co robią służby graniczne w USA, tymczasem nasz rząd w swojej wiecznej i beznadziejnej pogoni za uznaniem Konfederacji, postanowił pozbawiać wolności… dzieci. „Nowe przepisy pozwalają na umieszczanie w strzeżonych ośrodkach dzieci...

Robotnicy do Sejmu

Robotnicy do Sejmu

Demokrację w Polsce wywalczyli robotnicy. I na tym się ich rola skończyła. Nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, żeby gdziekolwiek kandydowali, choćby do rady gminy. Uznano, ze nadają się tylko do pracy, a decydować i myśleć będą za nich lepsi goście. Biznesmeni,...

Kościuszko – problem dla prawicy

Kościuszko – problem dla prawicy

W 230. rocznicę Insurekcji 1794 roku, Senat RP poświęcił specjalną uchwałę z dn. 4 kwietnia 2024 r. Wielu polityków chętnie grzało się w blasku obchodów tej historycznej rocznicy i postaci samego Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Czy jednak dla polityków prawicy idee...

Konfederackie imperium kontratakuje

Konfederackie imperium kontratakuje

Imperium Kontratakuje – tak będzie się nazywać nowa partia Sławomira Mentzena po tym, jak sąd wykreślił partię Nowa Nadzieja, ponieważ jego ludzie nie ogarnęli złożenia sprawozdania finansowego. Fajnie, że wreszcie rozpoznali poprawnie swoją tożsamość po...

Świat widziany z Waszyngtonu

Świat widziany z Waszyngtonu

Z europejskiej perspektywy łatwo ulec złudzeniu, że globalna polityka obraca się wokół naszych kryzysów: wojny w Ukrainie, rosyjskiego imperializmu czy sporów wewnątrz samej UE. Dla Stanów Zjednoczonych są to jednak kwestie drugorzędne. Amerykańska strategia nie...

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską Niemcami, noszącymi wtedy nazwę Republiki Weimarskiej. Tego słonecznego dnia Prezydent Republiki Paul von Hindenburg, członek zasłużonej dla państwa i...

Liga supermemów

Liga supermemów

Oczywiście Prezydent USA chciałby szefować lidze supermenów, ale życie to nie komiks, choć czasem bywa farsą. Aktualny prezydent nie powinien być zaskoczeniem dla świata ani tym bardziej dla Amerykanów. Przecież to nie pierwsza kadencja a wiadomo, że druga musi być...