Lewica na rozdrożu*

24 maj 2016

Patrząc na rozpalające nasz kraj spory polityczne między III a „IV” Rzeczpospolitą, zwolennik lewicy musi zdać sobie następujące pytania: Gdzie w tym sporze jest miejsce lewicy? Czy należy się opowiedzieć za którąś ze stron, a jeśli tak, to, za którą? Dlaczego lewica nie stanowi samodzielnej siły oferującej coś innego niż wybór między dżumą PiS-u, a cholerą neoliberalnej III Rzeczpospolitej?

W najgorętszym dziś w Polsce sporze politycznym po jednej stronie widzimy PiS-owskich zwolenników autorytarnie określonych, tradycyjnych wartości narodowych, zamykających się na współczesny Świat i Europę i deklarujących realizację ograniczonych do własnego (niestety zaściankowego) podwórka idei solidaryzmu narodowego. Z drugiej strony sporu obrońcy III Rzeczpospolitej grupowani wokół KOD oraz PO i Nowoczesnej przedstawiają się jako zwolennicy społeczeństwa pluralistycznego, tolerancyjnego, otwartego na Świat i Europę oraz liberalnego gospodarczo.
Bardzo podobne linie podziału zaczynają być widoczne także w całej Europie, gdzie w coraz większej ilości krajów rośnie znaczenie partii nacjonalistyczno-prawicowych, takich jak Front Narodowy we Francji, czy Wolnościowa Partia Austrii, której kandydat jest faworytem w obecnych wyborach prezydenckich. W tym samym czasie pozycja polityczna tradycyjnej europejskiej lewicy ulega erozji, która w Polsce przybrała już postać katastrofy.
Wszystko wskazuje więc, że działając we współczesnym, zglobalizowanym, a równocześnie zróżnicowanym i spolaryzowanym świecie, szeroko rozumiana lewica nie tylko w Polsce staje przed koniecznością przeformułowania swego stanowiska oraz jasnego, przekonującego określenia swoich celów i metod działania. Niestety współczesna myśl lewicowa, nie potrafiła jak dotąd sformułować atrakcyjnego projektu społecznego, mogącego stanowić alternatywę z jednej strony dla dominującego w ostatnich dziesięcioleciach myślenia neoliberalnego, a z drugiej strony dla rosnącego ostatnio w siłę nurtu „narodowo-nacjonalistyczno-państwowego”.
Czego złego by o nich nie powiedzieć, to oba te projekty mają tę zaletę, że są jasno sformułowane i oferują swoim zwolennikom wizję „szczęśliwszego” społeczeństwa.
W wizji neoliberalnej na drodze powiększania zakresu wolności (przede wszystkim gospodarczej), wzrostu efektywności ekonomicznej i wysoko wynagradzanego sukcesu w wyścigu szczurów. Natomiast w wersji narodowo-nacjonalistycznej na drodze wzmocnienia wspólnoty narodowej, zapewnienia w jej ramach minimum solidaryzmu społecznego oraz ochrony tej wspólnoty przed zagrożeniami zewnętrznymi i penetracją obcych.
Na tym tle konia z rzędem temu, kto potrafi powiedzieć, na czym dziś polega lewicowa wizja społeczeństwa. Istotą lewicowego myślenia o rzeczywistości społecznej było dla mnie zawsze to, że oprócz niezgody na różne przejawy biedy, dyskryminacji i nierówności społecznych opierało się ono o przekonanie o społeczno-politycznych, tj. wynikających z niesprawiedliwego ukształtowania ładu społecznego, źródłach tego niedającego się zaakceptować stanu. Z tego ostatniego wynikał zaś w sposób bezpośredni postulat zmiany tego niedoskonałego systemu, w jakim przyszło nam żyć.
Równocześnie w całej swej historii, przy generalnej zgodzie różnych nurtów lewicowych na to, że zastany kapitalistyczny porządek społeczny wymaga zmiany, prawie od samego początku istnienia lewicy w jej ramach toczył i toczy się spór na temat tego, na czym ta zmiana ma polegać i jak ją przeprowadzić.
Z jednej więc strony na lewicy zawsze działali, tworzący tzw. lewicę rewolucyjną, zwolennicy rozwiązań radykalnych, dążący do obalenia systemu kapitalistycznego i stworzenia w jego miejsce bardziej sprawiedliwego i doskonalszego systemu socjalistycznego.
Z drugiej strony w historii ruchów lewicowych nietrudno znaleźć przedstawicieli nurtu reformistycznego, którzy dostrzegali możliwość stopniowego doskonalenia i przekształcania systemu kapitalistycznego, aż do powstania w ten sposób lepiej odpowiadającego potrzebom społecznym nowego ustroju.
W różnych okresach historycznych i w różnych krajach w myśleniu lewicowym zwyciężało raz jeden raz drugi z tych nurtów. By nie prowadzić tu wywodu historycznego ograniczmy się do ostatnich kilku dziesiątek lat. Przez cały okres 30 wspaniałych lat powojennych w Europie Zachodniej wydawało się, że kapitalizm da się zreformować, a zbudowane w ten sposób państwo dobrobytu będzie bliskie realizacji oczekiwań lewicy. Wraz z klęską i upadkiem radykalnej alternatywy kapitalizmu, jaką była próba budowy systemu socjalistycznego w ZSRR i w tzw. krajach Demokracji Ludowej okazało się jednak, że także w krajach Europy Zachodniej trzeba było zacząć wycofywać się ze zdobyczy państwa dobrobytu.
W rezultacie począwszy od lat osiemdziesiątych, a w pełnym nasileniu w latach 90-tych i później, radykalna lewica straciła całkowicie grunt pod nogami, a lewica reformistyczna została zmuszona do ustąpienia pola neoliberalizmowi.
Jaskrawym przykładem tego ostatniego stała się koncepcja trzeciej drogi T. Blair’a i G. Schröder’a, przyjęta także w Polsce przez SLD pod kierownictwem L. Millera.
Dziś, w szczególności po doświadczeniach kryzysu 2008 rok, widać coraz wyraźniej, że zarówno koncepcja neoliberalna, jak i powiązana z nią lewicowa idea trzeciej drogi, jako atrakcyjny projekt społeczny, poniosły porażkę.
Otwiera to drogę do wzrostu znaczenia koncepcji narodowo-solidarystycznych, a przed lewicą stawia pytanie: czy nie nadszedł czas na zradykalizowanie swego działania?
Na razie w ramach europejskiej lewicy ciągle dominuje podejście reformistyczne, reprezentowane przez większość tradycyjnych partii socjaldemokratycznych, bardzo często wchodzących w koalicje z partiami chadeckimi i liberalnymi.
Jednak w tych krajach, w których na gruncie sprzeciwu wobec społecznych konsekwencji ostatniego kryzysu pojawiły się ruchy i partie lewicowe domagające się radykalnej reformy neoliberalnego kapitalizmu, uzyskały one znaczącą pozycję polityczną, a przy okazji w znacznym stopniu powstrzymały narastanie tendencji narodowo-nacjonalistycznych. Dotyczy to greckiej Syrizy, hiszpańskiego Podemos, portugalskiego radykalnego Bloku Lewicowego, a w pewnym stopniu nawet włoskiej centrolewicowej Partii Demokratycznej.
W Polsce jaskółką takiej radykalnej lewicy wydaje się być partia Razem. Ciągle jednak bardzo daleko jej do sukcesów Syrizy, czy Podemos.
Wszystko to wskazuje, że realizowany w ostatnich dziesięcioleciach sojusz socjaldemokratycznej lewicy z liberałami (a w szczególności z neoliberałami) powinien dobiec końca. Po prostu okazuje się, że europejskie społeczeństwa zawiodły się na neoliberalnym projekcie społecznych i oczekują na nowe propozycje.
Na razie w większości państw takie propozycje zgłasza jedynie nacjonalistyczna prawica, a lewica na sojuszu z neoliberałami przegrywa. Jak z tego wynika, aby utrzymać się jako znacząca siła polityczna, lewica powinna się wyraźnie zradykalizować i opowiedzieć się co najmniej za gruntowną przebudową obecnej neoliberalnej wersji kapitalizmu. Oczywiście dotyczy to także polskiej lewicy.

* Artykuł ten został przygotowany dla internetowego pisma „Tak, ale…” (http://www.wielkopolskauniapracy.pl/ )

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

My się tutaj złościmy na to, co robią służby graniczne w USA, tymczasem nasz rząd w swojej wiecznej i beznadziejnej pogoni za uznaniem Konfederacji, postanowił pozbawiać wolności… dzieci. „Nowe przepisy pozwalają na umieszczanie w strzeżonych ośrodkach dzieci...

Robotnicy do Sejmu

Robotnicy do Sejmu

Demokrację w Polsce wywalczyli robotnicy. I na tym się ich rola skończyła. Nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, żeby gdziekolwiek kandydowali, choćby do rady gminy. Uznano, ze nadają się tylko do pracy, a decydować i myśleć będą za nich lepsi goście. Biznesmeni,...

Kościuszko – problem dla prawicy

Kościuszko – problem dla prawicy

W 230. rocznicę Insurekcji 1794 roku, Senat RP poświęcił specjalną uchwałę z dn. 4 kwietnia 2024 r. Wielu polityków chętnie grzało się w blasku obchodów tej historycznej rocznicy i postaci samego Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Czy jednak dla polityków prawicy idee...

Konfederackie imperium kontratakuje

Konfederackie imperium kontratakuje

Imperium Kontratakuje – tak będzie się nazywać nowa partia Sławomira Mentzena po tym, jak sąd wykreślił partię Nowa Nadzieja, ponieważ jego ludzie nie ogarnęli złożenia sprawozdania finansowego. Fajnie, że wreszcie rozpoznali poprawnie swoją tożsamość po...

Świat widziany z Waszyngtonu

Świat widziany z Waszyngtonu

Z europejskiej perspektywy łatwo ulec złudzeniu, że globalna polityka obraca się wokół naszych kryzysów: wojny w Ukrainie, rosyjskiego imperializmu czy sporów wewnątrz samej UE. Dla Stanów Zjednoczonych są to jednak kwestie drugorzędne. Amerykańska strategia nie...

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską Niemcami, noszącymi wtedy nazwę Republiki Weimarskiej. Tego słonecznego dnia Prezydent Republiki Paul von Hindenburg, członek zasłużonej dla państwa i...

Liga supermemów

Liga supermemów

Oczywiście Prezydent USA chciałby szefować lidze supermenów, ale życie to nie komiks, choć czasem bywa farsą. Aktualny prezydent nie powinien być zaskoczeniem dla świata ani tym bardziej dla Amerykanów. Przecież to nie pierwsza kadencja a wiadomo, że druga musi być...