Bogowie strąceni z Olimpu

20 gru 2022

Mamy okres świątecznych seriali i niezbyt mądrych filmów, które oglądamy i czerpiemy z nich rozmaite „grzeszne przyjemności”. Elon Musk postanowił wystąpić w roli tragikomicznej serialu z cyklu Zły Mikołaj. W zasadzie produkuje nową treść już tasiemcowo. Wyciągnąłem popcorn i obserwuję, a to, co widzę opowiadam wam. Jest zabawnie, choć generalne wnioski nie są wcale wesołe.

Nasz ulubiony błyskotliwy umysł, mistrz duchowy wszystkich startupowców, jak wiemy wczoraj postanowił „wyzwolić” Twittera od potrzeby wstawiania linków do twitterowej konkurencji, zwłaszcza tej „przesadnie wolnościowej” i niekorporacyjnej. Ludzie byli banowani nawet nie za linki, ale za samo wspomnienie, że przenoszą się na Mastodona.

To spotkało np. Paula Grahama, jednego z guru Doliny Krzemowej, którego konto zostało z tego powodu zawieszone. Jako że to ważna figura w ich bańce, rozpętała się burza i nawet część Muskowych fanatyków zaczęła wątpić w rozum mistrza. Spanikowany Władca Twittera, przywrócił Grahama po paru godzinach (zapewne wcześniej zadziałał automat, który miał przecież dotyczyć zwykłych ludzi, a nie członków Olimpu). Graham nadal kocha swojego rozbrykanego bobaska, którego nazywa „ekscentrykiem” (pewnie gdyby nie był tak bajecznie bogaty, to określano by go inaczej, ale wiadomo, że bogaci, cokolwiek zrobią, są co najwyżej „ekscentryczni”), choć już przezornie napisał to na Mastodonie.

Ludzie wcześniej informowali, że nie mogli dodać linka do „wrogich” społecznościówek, bo wyskakiwał błąd. Burza trwała, o dokonaniach krzemowego potentata napisały już wszystkie istotne media na świecie. Więc Musk bawiący się w Katarze otoczony wianuszkiem prokremlowskich propagandystów i współpracowników Trumpa, stwierdził, że może jednak przesadził i był łaskaw skasować tę „wolnościową” politykę w zakresie linkowania.

Ale aby jednak podpompować sobie ego, postanowił zorganizować głosowanie, czy dalej powinien kierować Twitterem. Oczywiście u siebie na koncie, gdzie już nie raz wierne grono fanbojstwa przegłosowywało, co tylko chciał. Ale tym razem przegrał plebiscyt w którym wzięło udział 17,5 miliona kont (ile z nich to boty, nie wiadomo). Może jednak ostatnie dokonania Muska otrzeźwiły nawet część zwolenników? Trudno powiedzieć, co tam się wydarzyło.

Musk widząc niekorzystny obrót spraw, zaczął wypluwać z siebie „mądrości ludowe” w rodzaju: „Jak mówi przysłowie, uważaj czego sobie życzysz, bo może się spełnić”, albo: „Ci, którzy pragną władzy, najmniej na nią zasługują”. A potem zamilknął i do chwili napisania tego tekstu nic nowego nie napisał.

To mogłoby być materiałem na nową „Opowieść wigilijną”, ale ja bym tego nie prezentował jednak w kategoriach moralnych kłopotów jednostki, ani nie ograniczał tylko do kwestii Twittera.

Musk jest, co lubię przypominać, tylko symbolem tego niedostępnego świata bogaczy. Różnica jest taka, że on, ze względu na swoją osobowość, publicznie dzieli się swoimi wizjami bez lukrowania. Niemal na żywo możemy obserwować jego procesy myślowe. Większość korpolordów ukrywa swoje intencje za PR-ową gadką, lub wyniosłym milczeniem.

Dzięki tej tajemniczości ludzie mogą się łudzić, że za tym wszystkim stoi jakiś szerszy plan, a nie odjazdy, zawiść, kompleksy, czy inne właściwe „zwykłym śmiertelnikom” emocje. Są postrzegani przez tych na dole niczym bogowie. Niedostępni, chłodni, racjonalni. A Musk burzy ten obrazek, ponieważ cierpi na słowotok.

Jeśli ktoś myśli, że władcy innych korporacji, w tym innych społecznościówek, czy generalnie ludzie władzy są jakoś szczególnie różni od śmiertelników, ten właśnie cierpi na złudzenie i wierzy w jakąś „boskość” tych na górze. Ludzie władzy długo dbali o to, żeby oddzielić się grubym murem od „maluczkich” oraz aktywnie pielęgnowali powyższe wyobrażenie. Temu służył ten cały ceremoniał, te wszystkie wyreżyserowane publiczne wystąpienia. Brudy prało się w domu, a strategią (czy często jej brakiem) nie dzieliło się z byle kim. Wówczas wiara we wszechmocne zdolności tych na górze utrwalała przekonanie, że ci na dole mają dokładnie to, na co zasłużyli, bo po prostu nie są dość „wspaniali”, „inteligentni”, „pracowici”. Nie są równi bogom.

Internet zaburzył to wrażenie, a Musk wykonuje krecią robotę z punktu widzenia swojego środowiska, które wyraża rosnącą irytację nie tyle tym, co robi, ale tą ciągłą paplaniną. To jest skrajnie niebezpieczne, bo może ujawnić, że bogowie to zwykli ludzie.

Dla nas wnioski pozostają niezmienne, rządzą gangi oparte na rozmaitych „rodzinach” i „układach”, a nie „geniuszu” czy „wszechmocy”.

wolnelewo.pl

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

My się tutaj złościmy na to, co robią służby graniczne w USA, tymczasem nasz rząd w swojej wiecznej i beznadziejnej pogoni za uznaniem Konfederacji, postanowił pozbawiać wolności… dzieci. „Nowe przepisy pozwalają na umieszczanie w strzeżonych ośrodkach dzieci...

Robotnicy do Sejmu

Robotnicy do Sejmu

Demokrację w Polsce wywalczyli robotnicy. I na tym się ich rola skończyła. Nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, żeby gdziekolwiek kandydowali, choćby do rady gminy. Uznano, ze nadają się tylko do pracy, a decydować i myśleć będą za nich lepsi goście. Biznesmeni,...

Spotkanie Xi Jinpinga z premierem Wielkiej Brytanii

Spotkanie Xi Jinpinga z premierem Wielkiej Brytanii

Artykuł partnerski - China Media Group Przewodniczący Chin  Xi Jinping spotkał się 29 stycznia w Wielkiej Sali Ludowej w Pekinie z premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem, który przebywa z oficjalną wizytą w Chinach. Obie strony zgodziły się na rozwój...

Kościuszko – problem dla prawicy

Kościuszko – problem dla prawicy

W 230. rocznicę Insurekcji 1794 roku, Senat RP poświęcił specjalną uchwałę z dn. 4 kwietnia 2024 r. Wielu polityków chętnie grzało się w blasku obchodów tej historycznej rocznicy i postaci samego Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Czy jednak dla polityków prawicy idee...

Konfederackie imperium kontratakuje

Konfederackie imperium kontratakuje

Imperium Kontratakuje – tak będzie się nazywać nowa partia Sławomira Mentzena po tym, jak sąd wykreślił partię Nowa Nadzieja, ponieważ jego ludzie nie ogarnęli złożenia sprawozdania finansowego. Fajnie, że wreszcie rozpoznali poprawnie swoją tożsamość po...