Aktywiści sprawy własnego fejmu

9 lut 2023

W bestiariuszu naszych lewicowych ostępów nie może zabraknąć jeszcze jednego gatunku. Prawdziwej komety przemierzającej progresywny nieboskłon. Pięknej, żarliwie gorącej i spalającej wszystko dookoła – mowa oczywiście o aktywistach. 

Dawno, dawno temu, w odległej krainie, którą nazywamy latami sześćdziesiątymi XX w., kiedy istniały jeszcze masowe partie polityczne i silne ruchy społeczne, a ludzie zrzeszali się w organizacjach, coby czynić zmianę społeczną, istnieli też tajemniczy i dzielni tytani postępu, jednostki silne i piękne, tak zwani aktywiści. Byli nieślubnym dzieckiem liberalizmu i jego siostrzenicy marksizmu, spłodzonym gdzieś w początkach XIX w., po tym jak rewolucja francuska wywróciła zarazem symbolicznie feudalizm i monarchię absolutną. 

I tak oto od tego czasu owi dzielni postępowi szaleńcy, nie bacząc na razy carskiego knuta i pałki angielskich Bobbies, nie drżąc przed latami osadzenia w twierdzy, czy pobytu wśród rześkiego powietrza syberyjskiej tajgi, walczyli o edukacje wśród robotników, prawa kobiet, emancypację czarnych, równouprawnienie gejów i lesbijek i wyzwolenie ludów skolonizowanych. Organizowali demonstracje, blokady, akcje ulotkowe, pisali ustawy i zarzucali parlamentarzystów listami, palili karty powołań do wojska i przemycali ludzi przez zieloną granicę. 

Za nimi zaś stały szeregi współtowarzyszy, braci, sióstr w walce, procedury demokratyczne, sprawne kolektywy, lata dobrych praktyk. A gdy którejś postaci zaczynało wzrastać ego do poziomu ciężki kult jednostki własnej, z kolektywu wyłaniali się wówczas starszy towarzysz, towarzyszka i kładąc owemu czy owej ciężką dłoń na ramieniu, mówili: ziomuś basta albo wypad do partii politycznej, gdzie wszystkich socjopatycznych narcyzów miejsce. I albo przychodziło otrzeźwienie, albo osobnik zmieniał klubowe barwy.

Tak to pięknie plotły się dzieje tej jakże ważnego zajęcia, aż powiedzmy do lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych. I już nie rozważajmy czy świat ów rozsadziły rozwój mediów od telewizji po sosziale, czy upadek lewicy globalnie, ale dziś wyrosło nowe pokolenie, które szalenie różni się już od swych ojców i dziadków. W ich dziedzictwie zwyciężył bowiem zdecydowanie genotyp liberalny. Tak jak czasem w parze o różnych fenotypach nagle wszystkie dzieci podobne są do czarnego ojca, a nie do matki bladaczki, tak tu nagle sami stali się swoim głównym polem walki o postęp, chwałę, sławę i soczyste reklamowe kontrakty, popularność wśród gawiedzi rolek i relacji, achy i ochy sieciowych minionów, no wszystkie klasyczne traitsy współczesnego celebryckiego liberalnego narcyzmu. I wszystko byłoby w porządku, gdyby przyjęli miano libków, lecz oni trwają dzielnie w przekonaniu, że oni to funkiel lewicowcy. Niestety jednakże objawia się w nich przede wszystkim coś, co psychologia zwykła nazywać „narcyzm wrażliwy”, w duchu jażem jest Chrystus Pan, syn Boży, który za Was o lepszy świat walczy i cierpi hejty, które za was i za wielu będą na mnie wylane, tak mi dopomóż Bóg, Duch Święty i sponsorowane posty. 

I tak, owi dzielni instagramerzy, producenci kontentu lśniącego od etycznej słuszności, niczym amerykańscy teleewangeliści, osoby w kryzysie oktagonowym, pasterze trzód tiktokowych, apostołowie postępu, piękni i dobrzy, skaczą ze sprawy w sprawę – feminizm, weganizm, rowery, carbon trace, zero waste, depresja, papież Polak, napoje i jadła, polscy raperzy, piłkarskie żony, seks za pieniądze, użytkowanie substancji, byleby iskry w soszialach leciały, a pudelek temat podjął. 

I w efekcie tych jakże skomplikowanych ruchów tanecznych, popartych własnym wielkim sercem, jeszcze większym ego i zerowym kontaktem z jakimkolwiek towarzyszem walki poza wiernym wyznawcą, zakładają kościoły swojego imienia i raz walczą z przemocą, innym razem dają w szczękę, łzę ronią nad kryzysem psychiatrii, żeby brać 500 zł za uściśnięcie w gabinecie ręki, gromią zły kapitalizm, żeby momentalnie podreklamować siecióweczke. I zaraz cyk product placement – kolorowe koszulki, dżojnty z CBD, wegański boczek, alfonsi – kto da więcej?

I tak oto do świata tabloidów doszlusowała kolejna ich odmiana – celebryci współczucia, guru postępu, podwędzajacy uwagę od problemu i przekierowujący akcje na swoje skromne osoby, walczący z hejtem, który sprowadzili sami na siebie, robiąc coś zupełnie durnego, byleby piały o nich media.  Także serio, gdyby ktoś powiedział o mnie aktywista, to byłby koniec tej znajomości. 

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

Rząd chce pozbawiać wolności dzieci

My się tutaj złościmy na to, co robią służby graniczne w USA, tymczasem nasz rząd w swojej wiecznej i beznadziejnej pogoni za uznaniem Konfederacji, postanowił pozbawiać wolności… dzieci. „Nowe przepisy pozwalają na umieszczanie w strzeżonych ośrodkach dzieci...

Robotnicy do Sejmu

Robotnicy do Sejmu

Demokrację w Polsce wywalczyli robotnicy. I na tym się ich rola skończyła. Nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, żeby gdziekolwiek kandydowali, choćby do rady gminy. Uznano, ze nadają się tylko do pracy, a decydować i myśleć będą za nich lepsi goście. Biznesmeni,...

Spotkanie Xi Jinpinga z premierem Wielkiej Brytanii

Spotkanie Xi Jinpinga z premierem Wielkiej Brytanii

Artykuł partnerski - China Media Group Przewodniczący Chin  Xi Jinping spotkał się 29 stycznia w Wielkiej Sali Ludowej w Pekinie z premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem, który przebywa z oficjalną wizytą w Chinach. Obie strony zgodziły się na rozwój...

Kościuszko – problem dla prawicy

Kościuszko – problem dla prawicy

W 230. rocznicę Insurekcji 1794 roku, Senat RP poświęcił specjalną uchwałę z dn. 4 kwietnia 2024 r. Wielu polityków chętnie grzało się w blasku obchodów tej historycznej rocznicy i postaci samego Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Czy jednak dla polityków prawicy idee...

Konfederackie imperium kontratakuje

Konfederackie imperium kontratakuje

Imperium Kontratakuje – tak będzie się nazywać nowa partia Sławomira Mentzena po tym, jak sąd wykreślił partię Nowa Nadzieja, ponieważ jego ludzie nie ogarnęli złożenia sprawozdania finansowego. Fajnie, że wreszcie rozpoznali poprawnie swoją tożsamość po...