Zagony opozycji

22 sie 2018

Jesteśmy u progu triduum wyborczego do wszelakich władz krajowych a dodatkowo do parlamentu Unii Europejskiej.

 

Scena polityczna od kilku lat została zabetonowana sporem o władzę między obecną prawicową koalicja (czytaj PIS) a PO. Obie te partie walczą ze sobą bezpardonowo, chociaż co do pryncypiów nie są tak bardzo od siebie odległe. Obie są prawicowe uznają kapitalistyczne zasady funkcjonowania rynku i demokrację burżuazyjną. Skonfliktowały się walcząc o rząd dusz.
O Polskę należy się spierać nawet kłócić, ale spór PIS – PO stał się personalny, co nie służy dobru obywateli.

Mamy, więc obóz władzy i uległego prezydenta, ze sporym poparciem społecznym. Formacja ta metodycznie podporządkowuje sobie organy państwa prawa. Mamy także opozycję parlamentarną, na którą składa się PO z koalicjantem a jednocześnie konkurentem, to Nowoczesna. Pomiędzy nimi obija się Kukiz 15 deklarująca antysystemowość, lecz ze względów pragmatycznych romansująca z PIS.

Obóz władzy jest jednolity ideologicznie, jego celem jak się wydaje, jest stworzenie ustroju zwanego niekiedy kapitalizmem państwowym, z tzw. demokracją wyborcza (poza wyborami obywatele mają ograniczony wpływ na losy kraju)

Prawica sejmowa dzięki uzyskaniu w wyborach dominującej pozycji, pełnymi garściami korzysta z dostępnych jej środków w celu utrzymania poparcia społecznego. Mamy tu do czynienia z rozdawnictwem lub populizmem mylnie określanym, jako domena lewicy

Prawica nie cofa się nawet przed moralnie wątpliwymi środkami manipulacji społeczeństwem, jak zafałszowanie historii, wywoływaniem demonów nacjonalizmu i ksenofobii.

Dlaczego to robi? Bo może.

Opozycja parlamentarna nie może. Ze względu na tzw., arytmetykę sejmową nie jest skuteczna w procesie tworzenia prawa. Może, więc jedynie w sejmie lub po za nim dyskredytować działania prawicy. Niestety w swojej argumentacji nawołuje do przywrócenia poprzedniego status quo, zapominając, dlaczego została od władzy odsunięta przez wyborców. W debatach sejmowych słyszymy z obu stron jedynie przysłowiowe argumenty „ a u was biją cyklistów”.

I tu właśnie jest pies pogrzebany

Politycy i w dużym stopniu media, które dzielą się podobnie jak scena polityczna, wykreowały pojęcie OPOZYCJA. Po jednej stronie obóz władzy po drugiej cała reszta. Takie postrzeganie rzeczywistości jest fałszywe. I traktuje tzw. opozycję przedmiotowo. Przecież ta cała reszta to partie, ruchy społeczne organizacje i środowiska o zróżnicowanych poglądach, czasem zantagonizowane. Jeżeli mamy mówić o demokracji to powinny mieć one szansę prezentowania swojego pomysłu na Polskę a tak powszechnie przywoływany suweren korzystałby świadomie ze swojego prawa wyborczego.

Jestem socjalistą. Gdybym uważał, że moja wizja Polski jest gorsza od innych to bym nim nie był. Nie widzę sensu w zawieraniu porozumień i sojuszów ze środowiskami neoliberalnymi czy też konserwatywnymi. Każda z partii obecnych na rynku politycznym nawołuje do jednoczenia się jakiejś abstrakcyjnej globalnej opozycja, oczywiście to ta partia będzie hegemonem w takim porozumieniu.

Natomiast widzę sens w globalnej debacie zróżnicowaniu mediów, tworzeniu forów dyskusyjnych o masowym dostępie.

Ale może nie mam racji? Jestem kolejną gadającą głową? Może taki twór jak globalna opozycja ma rację bytu?
W taki razie niech, przed wyborami do Sejmu RP powstanie Komitet wyborczy opozycji. Liderów wybierze się czysto pragmatycznie. Podobnie kandydatów na posłów. Program jest zbędny, zresztą w takim kotle poglądów byłoby to niemożliwe. Jest jeden cel odsunąć PIS od władzy.

Po wygranych wyborach jedynym zadaniem parlamentu byłoby posprzątanie, przywrócenie państwa prawa i rozliczenie poprzedników. A potem sejm musiałby się rozwiązać, bo zrealizowałby wszystko, do czego byłby zdolny.

Czy ktoś zagłosuje na powyższą opcję?

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...