Psychiatria to nie tylko leki

2 mar 2023

Budujemy relację z pacjentami i widzimy, że leki działają. Jednocześnie skuteczność zmierzona w badaniu klinicznym różni się od skuteczności tzw. statystycznej – powiedział prof. Paweł Zagożdżon, psychiatra z GUMed.

Od lat 80. rozwija się nurt o nazwie „psychiatria krytyczna”, w ramach którego naukowcy akcentują problem nadmiernej medykalizacji w psychiatrii. Cyklicznie publikowane są artykuły w szanowanych czasopismach naukowych, w których uwypuklony zostaje niski procent skuteczności działania antydepresantów w zestawieniu z rosnącą liczbą ludzi, którzy je przyjmują. Padają też określenia, że antydepresanty to placebo. Wszystko to, stwarza ogromne wyzwanie komunikacyjne dla psychiatrów.

Prof. Paweł Zagożdżon, psychiatra z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego przyznaje w rozmowie, że nawet szanowani naukowcy w dziedzinie psychiatrii mogą mieć problem z komunikowaniem wyników badań naukowych w szerszym kontekście. Nawiązuje w ten sposób do badania opublikowanego na łamach „Molecular Psychiatry” w lipcu 2022 r. przez grupę naukowców z University College London (UCL), którzy dokonali przeglądu „parasolowego” – czyli analizy 17 meta-analiz dotyczących powiązania hormonu – serotoniny z depresją. Wykazali oni, że podwyższony poziom serotoniny nie wpływa na lepsze samopoczucie, tak samo jak celowo obniżony poziom serotoniny nie wywołuje depresji. Na żadnym etapie badacze nie oceniali badań klinicznych, dotyczących skuteczności terapeutycznej antydepresantów, ale w konkluzji główna autorka artykułu prof. Joanna Moncrieff podała w wątpliwość zasadność stosowania antydepresantów w procesie leczenia depresji.

„Od ponad dekady gromadzimy argumenty przeciwko często stosowanemu uproszczeniu, że przyczyną depresji jest „nierównowaga chemiczna” w mózgu (tzw. model serotoninowy). W tym sensie publikacja naukowców z UCL nie była dla nas zaskoczeniem. Prawdopodobnie mamy do czynienia z załamywaniem się paradygmatu w psychiatrii, ale to nie oznacza, że wszystko, co wiemy o antydepresantach, jest błędne” – powiedział prof. Paweł Zagożdżon, psychiatra z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego (GUMed). Dodał też: „Można odnieść wrażenie, że celem naukowców działających w ramach ‘psychiatrii krytycznej’ jest dyskredytowanie roli leków, ale oni chcą tylko wymusić bardziej holistyczne spojrzenie na depresję”. Jednocześnie przyznał, że język prof. Moncrieff ma cechy ataku, więc nie dziwi go, że niektórzy psychiatrzy poczuli się urażeni. „Trudno wyłączyć emocje. Bronimy się przez zarzutem, że jako psychiatrzy stosujemy leki jako kompletni ignoranci, że nie wiemy, co robimy. Psychiatra jest czymś więcej niż maszynką do przepisywania leków. Budujemy relację z pacjentami i widzimy, że leki działają. Trzeba wiedzieć, że skuteczność zmierzona w badaniu klinicznym różni się od skuteczności tzw. statystycznej. Wynik nieistotny z klinicznego punktu widzenia, może być istotny statystycznie. Wiemy na przykład, że leki najlepiej działają u pacjentów z większymi zaburzeniami” – wytłumaczył psychiatra. Podkreślił również, że naukowcy wciąż starają się zrozumieć dokładny mechanizm działania leków psychotropowych. Śledzenie tego procesu utrudnia fakt, że depresję leczy się na podstawie objawów i informacji o samopoczuciu, którą komunikuje pacjent. Z definicji jest ona więc subiektywna.

„To prawda, że ciągle uczymy się mechanizmu działania, bo jednak tylko 30 proc. pacjentów udaje się dopasować lek na pierwszej wizycie, ale jak pacjent odczuwa ból, cierpi fizycznie, to lekami chcemy mu pomóc. Kolejne 30 proc. reaguje dobrze na drugi zaproponowany lek, a u ok. 30 proc. nie udaje się uzyskać znaczącej poprawy” – mówi Zagożdżon. Profesor zwraca uwagę na istotny fakt, który zdaje się – w jego opinii – umykać uwadze w procesie komunikowania doniesień naukowych w temacie serotoniny. Leki przeciw depresji w pierwszej kolejności obniżają lęk i niepokój, a dopiero potem pacjent ma szansę doświadczyć zmiany nastroju na lepszy. Rzadko zdarza się, by depresji nie towarzyszyło poczucie lęku.

„Problem ten nie był analizowany w publikacji naukowców z UCL, bo skoncentrowali się oni tylko na serotoninie – co nie oznacza, że popełnili jakiś błąd, lub że ich badanie jest przez to mniej wartościowe. Wysiłek całościowego spojrzenia na 17 metaanaliz docenili recenzenci jednego z najlepszych czasopism naukowych na świecie” – podkreśla psychiatra. Chociaż – jak przyznaje Zagożdżon – analizy naukowe Joanny Moncrieff często skręcają w publicystykę, docenia on jej działalność w obszarze „psychologii krytycznej”. Twierdzi, że pomimo ostrego tonu wypowiedzi i postawy sugerującej „wieczną walkę przeciwko koncernom farmaceutycznym”, czerpiącym ogromne korzyści ze sprzedaży antydepresantów, kierują nią czyste intencje.

„Joanna Moncrieff przypomina, że trzeba być czujnym. Obserwować napięcie wynikające z konfliktu interesów. Ale też, żeby nie łudzić się, że znajdziemy jeden lek, który będzie złotym środkiem i rozwiąże wszystkie problemy związane z depresją. Leki to nie jest samo dobro. Mają skutki uboczne” – profesor nawiązuje do kształcenia lekarzy psychiatrów w modelu biomedycznym. „Ale chyba najważniejsze na czym zależy Moncrieff, to żebyśmy wszystkiego nie zwalali na mózg, i żebyśmy nie pomijali aspektów społecznych, kulturowych i politycznych” – akcentuje profesor. Prof. Paweł Zagożdżon zwraca szczególną uwagę na wieloaspektowość procesu leczenia depresji, bo zanim został psychiatrą, był lekarzem chorób wewnętrznych. Pracował też w obszarze badań klinicznych – między innymi związanych z lekami psychiatrycznymi.

„Wiem jak wiele obszarów wspólnych psychiatria ma z kardiologią, neurologią, chorobami wewnętrznymi, zaburzeniami hormonalnymi, urazami” – wylicza profesor. Do tego dochodzą wątki społeczne, kulturowe i polityczne. „Część naszego namysłu nad szukaniem przyczyn depresji, koncentruje się na relacjach w pracy. Kostyczny układ, eksploatowanie pracownika, mieszanie władzy i finansów. Były badania na ten temat w Japonii, gdzie relacje w pracy są bardzo specyficzne. Sam prowadziłem w Gdańsku badania nad umieralnością wśród bezrobotnych. Po sześciu latach obserwacji stwierdziliśmy, że ryzyko zgonu osób po utracie pracy jest dwa razy większe niż u osób, które tej pracy nie utraciły. Bezrobotni żyją krócej” – zaznacza psychiatra. I dodaje, że bardzo często depresję napędza mechanizm związany z brakiem uznania i poczuciem własnej wartości. Dlatego tak często młodzi mężczyźni przychodzą do psychiatry w momencie,
kiedy tracą pracę.

Do tych problemów dochodzi wątek systemowy, związany z polityką społeczną państwa. „Wiadomo, że osoby z niższych warstw społecznych są bardziej narażone na choroby psychiczne. Dostają mniej wsparcia. Osoby uprzywilejowane mogą wcześniej reagować na swoje problemy, bo mają pieniądze i kapitał społeczny umożliwiający łatwiejszy dostęp do leczenia” – zauważa Zagożdżon. Pytany, czy coś dobrego wyniknie z działalności celebrytów, którzy chętnie omawiają wyniki badań naukowych, ale nie potrafią ich umieścić w odpowiednim kontekście, odpowiedział: „Nie da się ustawić jednego obowiązującego wszystkich pacjentów z depresją algorytmu leczenia w psychiatrii i psychoterapii. Jeśli z tej debaty wyniknie taka konkluzja, to będzie dobra konkluzja”.

pap/ROS

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Higiena cyfrowa – jak odzyskać równowagę w świecie ekranów?

Higiena cyfrowa – jak odzyskać równowagę w świecie ekranów?

Higiena cyfrowa stała się dziś niezbędna, bo przeciętny dorosły spędza przed ekranami od 6 do 7 godzin dziennie. Smartfon towarzyszy nam od pierwszych minut po przebudzeniu aż do momentu zasypiania. Coraz więcej osób widzi, że taka „ciągła obecność” telefonu kończy...

Seniorzy w lepszej kondycji psychicznej niż młodzi dorośli

Seniorzy w lepszej kondycji psychicznej niż młodzi dorośli

Opublikowany Raport Narodowego Testu Zdrowia Psychicznego 2025 pokazuje wyraźnie, że kondycja psychiczna Polek i Polaków pozostaje niska, a różnice między grupami wiekowymi są wyjątkowo duże. Według Medonetu, który przeprowadził badanie wśród prawie 30 tys. osób,...

Czechy na każdą porę roku

Czechy na każdą porę roku

Wakacje się skończyły, ale mamy przecież weekendy. Jeśli ktoś szuka więc możliwości atrakcyjnego i aktywnego spędzenia czasu, to warto, by niezależnie od pory roku, parę dni spędził w czeskiej miejscowości Dolni Moravy. W dodatku to niedaleko, zaledwie pięć kilometrów...

Czechy w pigułce

Czechy w pigułce

Nie zawsze warto, wzorem Koziołka Matołka "po szerokim szukać świecie tego, co jest bardzo blisko". Często lepiej wybrać się tam, gdzie jest naprawdę bardzo blisko - i bardzo ciekawie. A tak właśnie jest za naszą południową granicą, w regionie pardubickim, dokąd z...

Nie jesteś sam

Nie jesteś sam

Znasz to uczucie, gdy w urzędzie stoisz, Numerki zbierasz, czas swój tracisz. W labirynt papierków wpadasz z nadzieją, Że może dziś coś załatwisz… Kolejki długie, ludzie znużeni, Każdy czeka, każdy się męczy. A w okienku pani z miną surową, Pyta o dokument, którego...

Smog szkodzi również oczom

Smog szkodzi również oczom

To, że smog negatywnie wpływa na układ oddechowy, wiemy wszyscy. Warto jednak pamiętać, że przez zanieczyszczone powietrze cierpią również nasze oczy. Oczy są bardzo wrażliwe na zanieczyszczenie powietrza. Nawet krótkotrwała ekspozycja na wysoką dawkę toksycznych...

Zaniedbanie. Niewidzialny wróg dziecka

Zaniedbanie. Niewidzialny wróg dziecka

Czym jest zaniedbanie w życiu dziecka? Zdaniem dr Teresy Jadczak-Szumiło z Polskiego Instytutu Traumy, Item – Centrum Psychologiczne, jest najcięższym rodzajem przemocy, obejmuje wszystkie sfery życia dziecka. Każdy inny rodzaj przemocy ma swój początek i koniec,...

Nie czekaj, aż demencja się pogłębi

Nie czekaj, aż demencja się pogłębi

Co 3 sekundy ktoś na świecie zapada na demencję. Co piąty mieszkaniec Polski cierpi już na zaburzenia pamięci, a jedna na 10 osób powyżej 65. roku życia zachoruje na chorobę Alzheimera lub inną chorobę otępienną. A jednocześnie nigdy nie jest za późno na leczenie -...