„Śpiewak jazzbandu”

8 gru 2021

Miał „amerykański” głos (ciepły, głęboki, dynamiczny, liryczny i zawadiacki) rytm muzyczny wyrastający wprost z natury ciała, w jego kocich ruchach na estradzie było coś fenomenalnego. Był jazzmanem, swingerem, gwiazdorem muzyki pop, doskonałym, rasowym showmenem, mistrzem cudownej, lekkiej błazenady. Żaden z jego talentów nie był kształtowany w którejkolwiek ze szkół muzycznych. Był samoukiem w najpełniejszym tego słowa znaczeniu.

Andrzej Zaucha pochodził z ubogiej i prostej rodziny, ukończył kursy zecerskie.
Był też niespokojnym duchem, choć człowiekiem osobiście ogromnie sympatycznym, towarzyskim, pogodnym, życzliwym, powszechnie lubianym. Przechodził od zespołu do zespołu, z grupy do grupy, zmieniał muzycznych partnerów, uprawiał muzyczne saksy w Austrii i Szwajcarii.
Zdarzały się okresy, w których ze swoim wąsiskami i trochę tandeciarskimi okolicznościami towarzyszącymi jego występom bywał uosobieniem złego smaku i obciachu, ale wszystko to czynił drugorzędnym jego fenomenalny, unikalny wokal. „Czarny Alibaba” i co najmniej kilka innych utworów wykonanych przez Zauchę weszło do kanonu polskiej muzyki popowej, przy czym, co ma znaczenie nadrzędne, jego wykonania ani trochę się nie zestarzały i do dziś słucha się ich doskonale, czego nie da się powiedzieć o większości wykonawców także z tamtych czasów, których często nie da się już słuchać.
Właściwie to można powiedzieć, że gwałtowna, dramatyczna śmierć Andrzeja Zauchy ucięła jego artystyczny rozwój w momencie, gdy osiągnął wokalną, artystyczną dojrzałość i mógł rozpocząć kolejny etap swojej kariery, a opinia „polskiego Sinatry” mogła przemienić się w opinię o wybitnym, oryginalnym polskim wokaliście.
Warto zauważyć, że choć od śmierci Andrzeja Zauchy (1949-1991) minęło już trzydzieści lat, to na polskiej agorze muzycznej nie pojawił się, jak do tej pory, choćby zbliżonej tylko klasy talent wokalny, nie pojawił się też tej klasy naturalny głos.
Dziennikarz muzyczny Jacek Szubrycht napisał opowieść o Andrzeju Zausze i to jest najbardziej adekwatne określenie charakteru jego książki. Szubrycht drobiazgowo zaczyna od podkrakowskiego, bardzo skromnego dzieciństwa Zauchy. Zbudował swoją narrację z wiedzy własnej i niezliczonych wypowiedzi kolegów, koleżanek, przyjaciół, współpracowników Zauchy, a także osób, z którymi na chwilę, w biegu codzienności, zetknął go los.
Obfita w detale, anegdoty, nazwiska opowieść Szubrychta nie jest jedynie opowieścią indywidualną, ale także fragmentem historii polskiego, głównie krakowskiego popowego życia muzycznego w ostatniej dekadzie XX wieku, zarówno jego wymiaru artystycznego, muzycznego, jak i organizacyjnej „kuchni”.
Jeden z rozdziałów opowieści Szubrychta opatrzony został tytułem „Śpiewak jazzbandu”. To epokowy tytuł filmu w dziejach kina, w reżyserii Alana Crosslanda z 1927 roku – pierwszy film dźwiękowy. I tak jak ów film jest dziś klasyczną pozycją w kinematografii, tak polski „śpiewak jazzbandu” Andrzej Zaucha jest „klasyką” polskiego jazzu, swingu i popu.
Jarek Szubrycht – „Życie bierz mnie. Biografia Andrzeja Zauchy”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021, str. 533, ISBN 978-83-08-07431-2

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...

Coś ty uczynił ludziom Mickiewiczu?

Coś ty uczynił ludziom Mickiewiczu?

Wołanie Norwida zawisło w polskiej próżni do czasu aż Tadeusz Boy Żeleński zaczął pisać „Brązowników”. Starając się dotrzeć do prawdziwej postaci wieszcza, ściągnął go z cokołu i pokazał złożoność jego życia. Dziś wiedza o Mickiewiczu zanikła ponownie, znów jego...

Stulecie Zakonu Salezjanów w Sokołowie

Stulecie Zakonu Salezjanów w Sokołowie

Pamiętamy i wysoko cenimy działalność edukacyjną w dziedzinie kultury i wychowania patriotycznego. Jeszcze na ulicach Warszawy bili się o wolność i honor powstańcy, a w kościele św. Rocha przy ulicy Kosowskiej odbywała się msza święta w intencji powstańców. Było to we...

O pewnej wystawie w Sejmie

O pewnej wystawie w Sejmie

Oglądałem niedawno reportaż z otwarcia wystawy prac, dzieł? posła Marka Suskiego w Sejmie RP. Wiem, mamy wolność i swobodę wypowiedzi „Każdy śpiewać może …”. Przez niemal pół wieku pracy w szeroko rozumianej kulturze miałem możliwości oglądania tysięcy wystaw artystów...

Otwarcie Festiwalu Filmów Chińskich w Warszawie

Otwarcie Festiwalu Filmów Chińskich w Warszawie

Artykuł partnerski - China Media Group 5 grudnia 2025 w Warszawie odbyła się inauguracja Festiwalu Filmów Chińskich 2025. W ceremonii otwarcia udział wzięło około 300 gości, którzy obejrzeli film „Ne Zha 2: W krainie potworów”. Ambasador Chin w Polsce, Lu Shan,...

Sodoma albo Salo albo Polska

Sodoma albo Salo albo Polska

Na początku był grzech. No może nie całkiem na początku, bo na samym początku było słowo, ale historia człowieka zaczyna się od grzechu. Przynajmniej ta biblijna. Grzech towarzyszy człowiekowi przez cały Stary Testament. W Nowym więcej się mówi o miłości i o...

Mariusz Szczygieł z Nagrodą im. Karoliny Beylin

Mariusz Szczygieł z Nagrodą im. Karoliny Beylin

Już po raz czwarty Oddział Warszawski Stowarzyszenia Dziennikarzy RP przyznał Nagrodę im. Karoliny Beylin dla dziennikarzy stolicy za wybitne osiągnięcia zawodowe. Podczas uroczystości w Domu Dziennikarza w Warszawie, która odbyła się 2 grudnia, wyróżnienie odebrał...