Rzecz się dzieje w Polsce, czyli w teatrze

21 sty 2024

Będzie długo. Choć nie tak długo jak z Jeńczyną. Premiera sztuki była w 2020, ale sądząc po wygłaszanych przez aktorów kwestia przeszła wyraźny lifting. Więc jest to ewidentnie Jeńczyna model 2024. Żeby nie było wątpliwości piszę w zachwycie, co z wiekiem zdarza mi się coraz rzadziej na tyle nawet rzadko, że jestem zachwycony każdym swoim zachwytem i tym, że jeszcze jest możliwy. Lubię i cieszę się, gdy coś uruchamia u mnie strumienie skojarzeń.

Jeśli ktoś oczekuje, że zdradzę szczegóły sztuki to obejdzie się smakiem. Niech sam wybierze się smakować do teatru w pierwszym wolnym terminie. Może się zdarzyć, że mnie też tam spotka, bo muszę spotkać się z Jeńczyną raz jeszcze. Przy okazji znów, pewnie nadaremno, domagam się aktualizacji trylogii Strzępki i Demirskiego „Klątwa- odcinki czasu beznadziei”. Wiem, to inny teatr. Ale tym niemniej.

Wracając do Jeńczyny mógłbym zacząć klasycznie. Byłem wczoraj w teatrze (takim Starym). Momenty były? Wyłącznie. A konkretnie ? Konkretnie to trudno powiedzieć, ale mogę opisać z czym mi się kojarzy. Nie, nie tylko z seksem. Również z seksem w sztuce. Oczywiście z Woody Allenem i klasyczną, choć pewnie dziś niemożliwą do pokazania pozycją – Wszystko co chcielibyście wiedzieć o seksie… Szkoda, że Allen nie nakręcił serialu, kiedy to jeszcze było możliwe. Jeńczyna jest o naszej klasie średniej wyższej, albo takiej, która wyższa by chciała być. O jej fantazjach, fantazmatach, kompleksach i ogólnej niemożności. O naszej inteligencji narodowej, tradycyjnie tradycyjnej lub tradycyjnej na powrót, po tym gdy zrezygnowała z postępu. Taki polski, bardzo dyskretny urok burżuazji. Trochę przaśny jak i nasza burżuazja bo taki jej urok. I mentalnie pasuje do czasów Bunuela.

Na scenie jak w kalejdoskopie pojawiają się marzenia, fantazje, loty, odloty i niedoloty. Słowa, które ukrywają sens i te trochę bez sensu. Kudłate, mechate, puszyste i zimne, twarde, groźne. Obrazy scenki, niedosyty  i niemożności z różnych sfer i środowisk. Przebieranki i przebieganki. Ze świata kościoła, polityki, kultury i półświatka. Choć może jest jednak to samo mieszające się środowisko ? Wymieszane kaduceuszem narodowym.

Ma sztuka też swojego bohatera lub, jak kto woli, lejtmotyw. Raz jako podmiot, czasem odrobinę liryczny, raz jako przedmiot, choć traktowany podmiotowo i wyraźnie widoczny. Mam wrażenie, choć w sądzie zaprzeczę, że to cały czas ten sam podmiot/przedmiot. Z bagażem i kompleksem ojca (boga?).

Nie wszystko w sztuce było dla mnie jasne, ale może takie miało być. Bo przecież sztuka to o fantazjach, które bywają groźne obojętnie czy zostają zrealizowane, czy nie.  Wiem na pewno, że sztuka obraża uczucia. I doceniam ten zamiar. Żałuję jedynie, że większość posiadaczy potencjalnie obrażonych uczuć nie zobaczy spektaklu. Umknęły mi też protesty nie oglądających spektaklu a których uczucia na pewno byłyby obrażone, gdyby tylko go zobaczyli. Chyba że obrażone zostały tak bardzo, że aż je zamurowało. Uczucia i ich posiadaczy. Mnie to ominęło, może dlatego, że cechuje  mnie chłód emocjonalny i wysoki poziom sarkazmu, na co posiadam opinię psychologiczną.

Polecam gorąco spektakl bez wczytywania się w opis zamieszczony na stronie teatru. Polecam też zakupienie programu. Autorzy spektaklu zamieścili w nim fragment książki, która była dla nich inspiracją do zrealizowania sztuki. Gorąco polecam też oklaskiwanie aktorek i aktorów ze szczególnym wskazaniem aktorek w tym Doroty Segdy i Iwony Bielskiej. Aktorów docenić należy wszystkich, ale polecam skupić uwagę na  Juliuszu Chrząstowskim. Jego rola była niełatwa. Musiał zmierzyć się z wyzwaniem nie lada, choć postać dosyć mikra to rola istotna dla całego przedstawiania. To właśnie ten lajtmotyw. A gdy zostanie scenicznym szeptem ogłoszony „fucking break” to polecam kawę. Ale to już osobna opowieść.

Więc idzie do teatru (Starego) ma momenty i inne chwile. Zapłaczcie nad losem mężczyzn i kobiet z kraju nad Wisłą. Lub Wisłocką.

Jeńczyna. Narodowy Teatr Stary. Paweł Demirski, Monika Strzępka. Uniżony sługa poleca. Gratis.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...