Gospodarka 48 godzin

17 sty 2021

Lepiej w handlu zagranicznym
Najnowsze dane o polskim handlu zagranicznym mówią, że w listopadzie nadwyżka eksportu naszych towarów nad importem wyniosła 7,9 mld zł. To dobry wynik, oznaczający nadwyżkę większą o 4,4 mld w porównaniu z listopadem 2019 r. Przyczyniła się do niego obniżka kursu złotego oraz jeden dzień roboczy więcej w porównaniu z listopadem 2019 r. W rezultacie znacząco wyższa była sprzedaż za granicę wytwarzanych w Polsce baterii samochodowych, urządzeń łączności bezprzewodowej, odbiorników telewizyjnych, odzieży oraz części motoryzacyjnych. Wartość eksportu w porównaniu do listopada 2019 r. wzrosła o 15,1 proc. i wyniosła 103,4 mld zł. Natomiast import zwiększył się o 10,6 proc. i osiągnął 95,5 mld zł. Największy wzrost importu również objął odzież i urządzenia łączności bezprzewodowej, a także preparaty diagnostyczne oraz komputery.

Orlen myśli o PGNiG
Organizacja przedsiębiorców Business Centre Club negatywnie ocenia zapowiedź przejęcia Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa przez PKN Orlen. Jak ocenia ekspert BCC Janusz Steinhoff, decyzja o łączeniu tych podmiotów z punktu widzenia funkcjonowania rynku jest nieracjonalna, a przyczyny jej podjęcia należy ocenić jako kolejny przejaw powrotu do ręcznego sterowania gospodarką. Przejęcie PGNiG przez Orlen planowano już w 2004 r. za rządów koalicji Sojusz Lewicy Demokratycznej – Unia Pracy, lecz dotychczas nie doszło do skutku. Prawo i Sprawiedliwość, powielając działania swych lewicowych poprzedników, wróciło do pomysłu włączenia PGNiG do Orlenu. Realizacja tego pomysłu jednak się opóźnia, gdyż PKN Orlen w ramach umacniania siły propagandy PiS-owskiej zajął się na razie przejęciem prasy lokalnej w Polsce. Obecny prezes Orlenu Daniel Obajtek oświadczył jednak, że jego firma nie rezygnuje z PGNiG, a PKN Orlen planuje złożyć wniosek do Komisji Europejskiej w sprawie przejęcia PGNiG na przełomie stycznia i lutego tego roku.

Mieszkania tanieją w stolicy
Polacy przyzwyczaili się, że ceny transakcyjne i ofertowe na warszawskim pierwotnym rynku mieszkaniowym stale rosną. Od 2017 r. zwiększały się tak szybko, że w ciągu jednego kwartału wzrosty często przekraczały 10 proc. W ubiegłym roku sytuacja zaczęła się jednak zmieniać za sprawą restrykcji rządowych, wprowadzanych w związku z pandemią. Popyt spadł, a w połowie ubiegłego roku dynamika cen mieszkań w Warszawie wyhamowała. W III kwartale 2020 r. średnia cena transakcyjna nowych mieszkań sprzedawanych w stolicy spadła o 0,9 proc. w porównaniu z II kwartałem 2019 r. – i wyniosła 10 144 zł/m.kw. W skali rocznej, w stosunku do III kwartału 2019 r. cena była wprawdzie wyższa o 6,4 proc., ale jeszcze w II kwartale ubiegłego roku ten wzrost wyniósł aż 9,9 proc. w porównaniu z tym samym kwartałem 2019. Jak wskazuje Narodowy Bank Polski, deweloperzy częściej zgadzają się na upusty, gdy dochodzi do sprzedaży. W latach 2018–2019 średnio w przypadku 33 proc. transakcji w stolicy dochodziło do obniżki ceny ofertowej, a w czasie pandemii w przypadku 48 proc. i obniżki te są większe. Jednocześnie średnio o dwa tygodnie wydłużył się czas dokonywania transakcji, co także jest przejawem nieco gorszej koniunktury na rynku mieszkaniowym.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...