Śmierć mózgowa

29 paź 2021

Zamiast wzmacniać polską armię, prezes Kaczyński tworzy swoje bojówki. I osłabia NATO.

Słusznie nowa, PiSowska ustawa zwie się „O obronie Ojczyzny”, a nie o „obronie Polski”. Służy ona jedynie obronie Ojczyzny pana prezesa Kaczyńskiego, czyli władzy dzierżonej przez elity PiS. A państwu polskiemu jedynie zaszkodzi.
Forsowana przez pana prezesa ustawa przewiduje stworzenie wojsko-podobnej struktury, zatrudniającej ponad 250 tysięcy ludzi. Przebranej w wojskowe mundury. Wyposażonej w różnorodne egzemplarze nowoczesnego wojskowego sprzętu. Pięknie prezentującej się na defiladach, piknikach i w kamerach TVP, ale nie tworzącej spójnego, skutecznego systemu obrony naszego państwa.
Ale nie o taką obronę elitom PiS chodzi. Te ćwierć miliona ludzi wojsko-podobnych, utrzymywanych przez wszystkich polskich podatników, ale życiowo i karierowo zależnych od PiS, to solidna baza wyborcza partii pana prezesa. Zwłaszcza jeśli będzie powiększona o członków ich rodzin.
To także baza rekrutowania przeróżnych bojówek, grup wsparcia dla elit PiS w sytuacjach kryzysowych. Podczas demonstracji i zamieszek. To rzesza przyszłych aktorów zaangażowanych w długofalową politykę okłamywania „ciemnego ludu” uprawianej przez elity PiS.

Łyki geopolityki

Generałowie PiS budują polską armię wojsko podobną wedle wyobrażeń o minionych wojnach. Pierwsze oszustwo to nieuchronność agresji Rosji na Polskę. Zgodne z proroctwem z 2008 roku „świętej pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego”. Że „dziś Gruza, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na Polskę”. To wiecowe zawołanie rozgrzanego wtedy prezydenta stało się Koranem polskiej prawicowej polityki wschodniej. Hamującym wszelkie poważniejsze dyskusje o rzeczywistych zagrożeniach naszego państwa. Drugie oszustwo polega na wmawianiu Polakom, że polskiej elity polityczne są predysponowane do kreowania polityki wschodniej w Unii Europejskiej i w NATO. A Polska jest dla NATO, a zwłaszcza USA, najważniejszym państwem na „wschodniej flance”.
Dlatego polskie elity polityczne zajęły się programem Partnerstwa Wschodniego. Zakończonym jego programową klęską. Dlatego też elity PiS łasiły się do prezydenta Trumpa z prośbą o przysłanie tu wojsk USA. Z Niemiec lub Stanów Zjednoczonych. Wabiły lizusowską go wizją „Fortu Trump”. Tak molestowani politycznie Amerykanie zwiększyli swą obecność wojskową w Polsce. Zgodnie ze swym postrzeganiem roli Polski,czyli wschodnich peryferii NATO. Elity PiS nie chcą za to upowszechniać, coraz bardziej powszechnego wśród nich przekonania, że Rosja nie chce wywoływać dużej, klasycznej wojny w Europie. Nie chce wojny militarnej z europejską NATO i z USA. I dlatego najazd rosyjskich czołgów nam nie grozi.
Ale to przekonanie elity PiS trzymają w tajemnicy. Bo strach „ciemnego ludu” przed rosyjskimi tankami znakomicie cementuje wyborców wokół PiS. Nie oznacza to jednak, że grozi nam rosyjska bezczynność. Rosja będzie wpierać i prowokować konflikty w Polsce, ale na innych, niż wojennych, polach. Przeciwstawianie się takim działaniom wymaga też innej armii, niż zapowiadany teraz wyrób wojsko podobny.
Elity PiS nie chcą też upowszechniać nowoczesnej geopolityki. Zmian jakie w niej nastąpiły. Nie chcą debatować o niedawnych zmianach priorytetów polityki USA i NATO. Zwracać uwagę, że porozumienie AUKUS, czyli sojusz Australii, Wielkiej Brytanii i USA to przeniesienie priorytetów polityki USA w region Pacyfiku. Tym samym stare NATO, zwane Sojuszem Północnoatlantyckim, staje się gospodarzem drugorzędnej polityki. Boczas, kiedy NATO powołano, czas konfrontacji USA – ZSRR, dawno minął. Teraz pierwszorzędnym jest konflikt USA + z Chinami +. Do „plusów” USA należy NATO i Unią Europejska. Do „plusów” Chin należy Rosja i chińscy sojusznicy w Azji, Afryce, Ameryce Łacińskiej.
W czasach minionej „zimnej wojny” dyplomacja USA napracowała się wiele aby rozerwać sojusz Chin z ZSRR. Teraz dyplomacja USA też zrobi wiele aby rozbić, a przynajmniej naruszyć, kooperację Chin i Rosji. Przyciągnąć Rosję,której granice Chinami nadal są przez Pekin nie uznawana za „sprawiedliwe”.

Partyzant sika na tory

Polityka obronna, czyli wschodnia, elit PiS przypomina działania partyzanta z popularnego kiedyś dowcipu. Odnaleziony w leśnych odstępach, nie wiedział, że II wojna światowa dawno już się skończyła. I dlatego dalej sikał na tory licząc,że wrogie pociągi wykoleją się.
Nie tak dawno elity PiS uwierzyły, że obiecując sześciu państwom Partnerstwa Wschodniego akcesję do Unii Europejskiej i NATO, stworzą z nich antyrosyjski kordon. Odgradzający ją od dostatniej Polski i Europy. Dziś bilans takiej politycznej partyzantki jest żałosny.
Z szóstki państw Partnerstwa, Armenia stała się Moskwie bardziej bliższa niż w czasach ZSRR. Bo po przegranej tegorocznej wojnie z Azerbejdżanem tylko Rosja może dalej chronić armeńską jedność terytorialną. Zwycięski Azerbejdżan nie pcha się do NATO i UE. Jako poważny, regionalny dostawca paliw energetycznych woli pozostawać na zneutralizowanych politycznie pozycjach. Gruzja jest rozdarta między proeuropejskimi deklaracjami a gospodarczymi związkami z Rosją. Wzdłuż granic z Osetią Południową, o którą wybuchła wojna w 2008 roku, zbudowała zaporę podobną do tegorocznej polsko- białoruskiej. Białoruś jest aktualnie w stanie wojny hybrydowej z Polską i Unią Europejskiej grożącej katastrofą humanitarną sprowadzanych tam uchodźców. Mołdawia przeżywa kolejny odcinek serialowego kryzysu polityczno – gospodarczego.
Największe państwo z grona Partnerstwa Wschodniego, czyli Ukraina świętowała właśnie 30-lecie niepodległego istnienia. Aktualnie ekipa prezydenta Zełeńskiego ma lepsze relacje z administracją USA, Niemcami i Francją niż elity PiS. Dlatego ukraińskie elity nie potrzebują teraz pomocy „polskiego adwokata”. Zwłaszcza, że perspektywa wstąpienia Ukrainy do UE i NATO to kolejne dziesięciolecia.

NATO i co?

Kiedy prezydent Francji Macron wspomniał o „śmierci mózgowej NATO”, to został obsobaczony przez politycznych poprawniaków. Ale przecież to określenie było jednoczesnym wezwaniem Macrona do dyskusji o przyszłości i zmianach w Sojuszu Północnoatlantyckiego. O jego relacjach z Unią Europejską. Po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej,jedynie Francja posiada armię wyposażoną w ładunki nuklearne,zdolną do działań w skali naszego globu.
Porozumienie AUKUS to sygnał, że przyszłe NATO może mieć „dwie prędkości”. Ważniejszą w regionie Pacyfiku, anty chińską, i mniej ważną atlantycką. W kontrze do Rosji. Jeśli przyszły światowy konflikt będzie rozgrywał się o surowce wydobywane z terenów Arktyki, to dotychczasowe teatry działań staną się prowincjonalnymi scenami. Wtedy powróci postulat tworzenia armii państw Unii Europejskie, której wschodnie państwa UE nie są w stanie stworzyć, a zachodnie nie są jeszcze nią zainteresowane.
Powróci postulat długoletnich umów surowcowych z Rosją,bo one mogą pomóc państwom UE w transformacji energetycznej. Postulat dywersyfikacji polityki z Chinami. Współpracy przy tworzeniu zielonej ekonomii i jednoczesnej polityki „suwerenności innowacyjnej i technologicznej” gospodarek państw Unii Europejskiej. Przyszły świat będzie tworzył nowe technologie i nowe armie.
Jedynie w polskim skansenie PiS dzielni partyzanci daej będą trenować sikanie na tory. Od lat puste zresztą.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...