Prominenci PiS szkalują sędziów

5 mar 2020

Pod adresem liderów prawicy warto skierować prośbę: przestańcie wreszcie szczuć. Zakończcie tę mowę nienawiści.

Sędziowie zrzeszeni w stowarzyszeniu Iustitia przygotowali mały wybór szkalujących opinii na temat przedstawicieli tego zawodu, wygłoszonych w kraju i na forum międzynarodowym przez prominentów Prawa i Sprawiedliwości.
Wybór to zdumiewający, bo chyba nawet w czasach stalinowskich przedstawiciele najwyższych władz państwowych nie wyrażali się tak o przedstawicielach władzy sędziowskiej. I wypada zaapelować do dygnitarzy PiS, by wreszcie skończyli z tą mową nienawiści. Można ich zrozumieć: sieją wiatr, bo chcą wywołać burzę – ale nie można ich usprawiedliwić.
Poczytajmy więc, co mówią, zaczynając od Prezydenta RP Andrzeja Dudy i jego ikonicznej już wypowiedzi: „Poziom zakłamania tego towarzystwa i jego hipokryzji mnie osłabia /…/ Stary układ w sądownictwie bardzo mocno się trzyma i nie chce pozwolić na to, aby zabrać im przywileje i tę władzę nad ludźmi, do której doszli”.
To oczywiście nie wszystko. W kolejnych wypowiedziach prezydent rozwijał swe przemyślenia, oświadczając m.in.: Mówię to specjalnie, tutaj przed Trybunałem Konstytucyjnym, aby zasygnalizować dramatyczną sytuację z jaką spotykamy się dziś w Polsce, bo jeżeli na forum publicznym znaczące postaci polskiego wymiaru sprawiedliwości – proszę państwa mówimy o sędziach Sądu Najwyższego, mówimy o sędziach, którzy do niedawna pełnili funkcje prezesów w tym sądzie, zaczynając od I Prezesa, poprzez prezesów izb – w sposób otwarty naruszają obowiązujące przepisy prawne, naruszają przepisy konstytucyjne i lekceważą przepisy ustawowe, to mamy do czynienia z anarchią wywoływaną przez przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Chcę to jasno i wyraźnie powiedzieć”.
Prezydentowi sekunduje premier, który wyróżnił się stwierdzeniem: „W przypadkach, gdy sprawa wygląda na najbardziej dochodową, wymagane są łapówki”. A w artykule dla Washington Examiner napisał: „Duża część tego systemu jest skorumpowana” – i dodał, że nie można dyskutować o kolejnych elementach, wybierając je z całości. Wyjaśnił też, co przez to rozumie: „Dla mnie to jest taka sytuacja, którą możemy porównać z Francją w okresie post-Vichy” (rząd Vichy to był, przypomnijmy, francuski reżim kolaborujący z nazistowskimi Niemcami). Tak więc, premier, kierując swe słowa do zagranicznych odbiorców dopuścił się ataku na Polskę, porównując pracę polskich sędziów z pracą sędziów kolaboranckiego Państwa Vichy.
W tych atakach nie może oczywiście zabraknąć Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. Oświadczył on: „Ta kastowość, jaka tam się wytworzyła, oni sami o sobie przecież mówili, że są nadzwyczajną kastą, te zachowania, które mają charakter czysto polityczny, a nie merytoryczny – to wszystko razem wziąwszy, pokazuje duże problemy środowiska sędziowskiego (…). W Niemczech demokracja zadziałała i 80 proc. sędziów usunęła, którzy byli uwikłani w system komunistyczny. Dzięki działaniu pana profesora Strzembosza w Polsce tak się nie stało, bo uwierzono mu na jego słowo. I te patologie narastały”.
Zbigniew Ziobro dodał też: „Sądownictwo przez lata stanowiło państwo w państwie”.
Szkoda, że nie raczy on zauważyć, że średnia wieku polskich sędziów jest niższa od wieku jego samego – a więc o uwikłaniu polskich sędziów w system komunistyczny trudno mówić. Oczywiście, jest jeden szczególnie uwikłany: Stanisław Piotrowicz, prokurator stanu wojennego. On jednak reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość, a więc jest poza krytyką.
Sam Piotrowicz chętnie zresztą wypowiedział się o sędziach, stwierdzając: „Nie może być takiej sytuacji, żeby garstka niezadowolonych z utraty przywilejów blokowała pracę organu konstytucyjnego (…) Żeby sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami nie orzekali dalej”.
W ataki na polskie sądownictwo włączył się także prezes Jarosław Kaczyński. Na konwencji PiS oświadczył: „Ojkofobia jak się to nazywa, czyli niechęć czy nienawiść nawet do własnej ojczyzny, czy własnego narodu, to jest jedna z chorób, która dotknęła część sędziów”.
W innym miejscu powiedział zaś: „Ustrój trybunalski, w istocie władza sądów, z demokracją nie ma nic wspólnego”.
Tak więc, lider partii rządzącej podważa ustrojową, wynikająca wprost z Konstytucji RP, pozycję sądów.
Środki zmierzające do odpowiedniego ukształtowania sędziów, bardzo konkretnie przedstawiła Krystyna Pawłowicz, – posłanka Prawa i Sprawiedliwości, członek Krajowej Rady Sądownictwa, a od niedawna sędzia Trybunału Konstytucyjnego: „Środowisko sędziowskie wymaga odzyskania dla demokracji. Państwo powinniście jak w Korei przejść reedukację w obozach uczących demokracji”.
Szczególnie błyskotliwie zaprezentował się Marek Suski, szef gabinetu politycznego Prezesa Rady Ministrów, który, jak podaje Stowarzyszenie Iustitia ogłosił: „Niektórzy sędziowie są bogaci i mają w ogródkach zakopane sztabki złota, ale nie jest znane ich pochodzenie”.
Natomiast Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, komentując zadanie pytania prejudycjalnego do TSUE przez sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie Igora Tuleję, oskarżył: „To anarchizacja prawa, dokonywana przez część środowiska sędziowskiego”. Pod adresem jego i innych sędziów powiedział też: „Robią to tylko i wyłącznie po to, żeby stwarzać wrażenie, że w Polsce mamy jakiś stan niestabilności prawnej”.
Jednak w sposób najbardziej jednoznaczny wypowiedziała się Beata Mazurek, rzeczniczka Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości: „Stanowisko Sądu Najwyższego odbieram jednoznacznie. Jest to dalsze szerzenie się anarchii w naszym kraju. Tak naprawdę zebrał się zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy”.
Przedstawiciele prawicy chętnie donoszą też na poszczególnych sędziów. Na przykład Patryk Jaki, ówczesny sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, nadawał na sędziego Waldemara Żurka: „Wyobraźcie sobie państwo, że dzisiaj osoba, która sama ma problemy z alimentami, będzie decydowała o przyszłości innych Polaków, o jakości orzecznictwa, jeśli chodzi o alimenty. To jest jeden wielki skandal”.
Jest to, jak słusznie zauważa Iustitia, jeden z wielu przykładów wyciągania spraw prywatnych sędziów i podawania ich do wiadomości publicznej w kłamliwy sposób dla osiągnięcia doraźnych celów politycznych.
Jak to wszystko skomentować? Cóż, brak słów.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...