Zrobili nam tu „koniec historii”

1 sie 2023

Jest przykrym zjawiskiem, że postulaty uspołecznienia gospodarki, poddania jej demokratycznej kontroli pracowników, stały się już tylko memem służącym do irytowania prawaków w internecie. Jak choćby te cytaty z Testamenty Polski Walczącej pojawiające się każdego 1 sierpnia.

Jest to o tyle przykre, że jest to tradycja znacznie starsza i jak najbardziej „tutejsza”. Od początku zalążków nowoczesności aż do 1981 roku była obecna, rozwijała się, czasem była tłumiona i przechwytywana, ale potem się odradzała. Taka oto wizja, że nie może być prawdziwej demokracji bez demokratyzacji gospodarki. Co to za „władza ludu”, skoro większość kapitału skoncentrowana jest w rękach nielicznych właścicieli, którzy zarządzają dalej zakładami pracy jak folwarkami, a robotnik, czy szerzej pracownik nie ma tutaj nic do powiedzenia? To nawet nie jest pół demokracji, to jest zwykła fasada.

Ta idea pojawiała się w licznych momentach historii. W ruchu spółdzielczym, podczas rewolucji 1905, w ruchu związkowym. Pojawiała się w czasie i po pierwszej i po drugiej wojnie. W ruchu przejmowania od okupantów i uruchamiania fabryk przez robotników, potem w ruchu rad pracowniczych w czasie odwilży 1956. Potem w czasie pierwszej Solidarności w postaci oddolnego, masowego ruchu robotniczego z programem Samorządnej Rzeczpospolitej, który wyjęty był dosłownie z polskiej tradycji syndykalistycznej, abramowszczyzny i rozmaitych innych nurtów tutaj istniejących „od zawsze”.

Potem zostało to w latach zdławione najpierw w stanie wojennym przez wojsko, potem porzucone przez zarówno liberalne, jaki konserwatywne elity Solidarności. Zamiast samorządów pracowniczych, zamiast godności i demokracji na każdym szczeblu, sprezentowali nam traumę transformacji, zdziczały neoliberalizm, religijne wojny zastępcze o Boga w konstytucji i zakaz aborcji. Zastępcze, bo skoro już nie mogli ludziom dać realnej władzy nad życiem, dali im wojnę z „komuną”, „dżenderem” i „cywilizacją śmierci”.

W tym czasie wykorzeniali całkowicie nasze wolnościowo-socjalistyczne tradycje. Te resztki, które jeszcze przetrwały PRL zostały ośmieszone, zdradzone, oszczane i wyrzucone na śmietnik. W zamian zasadzili tutaj chwasty w postaci neokonserwatywnej i neoliberalnej importowanej z amerykańskich uczelni i thinktanków tandety. Ma to też swoje odbicie w kulturze masowej.

Dlatego uparcie odwoływałem się i będę odwoływał do „szoku transformacji”, jako jednego z podstawowych źródeł wyjaśniających położenie w jakim się obecnie znajdujemy. W jakim stanie się znajduje ruch pracowniczy oraz dyskusja o gospodarce. Już nawet najbardziej „radykalne” partie nie wychodzą poza kwestie w rodzaju „więcej takiego czy innego podatku”. Ruch pracowniczy w dużym stopniu jest wydrążony, oparty na kadrowych strukturach nielicznych relatywnie działaczy i działaczek. I wiecznie wisi u klamki tych czy innych polityków.

Nie ma siły ani specjalnej ochoty, żeby działać jako samodzielna, groźna siła, która przed negocjacjami wali pięścią w stół i żąda, a nie prosi, bierze i nie dziękuje.

Transformacja to było zerwanie długiej tradycji walk pracowniczych, przetrącenie kręgosłupa i wyrzucenie na śmietnik innego myślenia o gospodarce niż walki o „trochę lepszy kapitalizm”. Co z tego, że będzie trochę lepszy, jak nas jako gatunek w końcu wykończy? A wszystkie alternatywy są marginalizowane i przedstawiane jako „antyutopia”.

Ten szok lat transformacji pozostawił głębsze zmiany w społeczeństwie niż się niektórym wydaje. Nie da się wyjaśnić wszystkiego „kulturą folwarczną”, albo „komuną” bez spojrzenia na to co się tutaj stało w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Ale taka analiza jest niepopularna, bo naruszyłaby zbyt wiele interesów. Lepiej szukać wyjaśnień w dalszej historii, bo to jest bezpieczniejsze. Im dalszej, tym lepiej, zawsze można wszystko wyjaśnić „długim trwaniem”.

Wolnelewo.pl

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...